Legioniści się rozkręcają
Tak jak zapowiadał Jan Urban, drugi sparing w wykonaniu jego piłkarzy był znacznie lepszy niż ten z Ankarem Perm. Legioniści pokonali wczoraj ukraińską Worskłę Połtawa 3:1.
Legię należy pochwalić przede wszystkim za rozsądną grę w pierwszej połowie i efektowną w drugiej.
Gdy mecz miał się zaczynać, okazało się, że sędziowie mają problemy z dotarciem na stadion. W rolę głównego arbitra wcielił się więc Jacek Magiera. Asystent Urbana zaprezentował się świetnie: w 14. minucie, po przyjeździe ekipy sędziowskiej, opuszczał boisko żegnany oklaskami nielicznej grupy kibiców.
Do tego czasu grająca w mocno rezerwowym składzie Legia nie oddała ani jednego strzału. Poczynania legionistów starał się ożywiać bardzo ambitny Piotr Rocki. Widać było, że były zawodnik Groclinu świetnie czuje się na boisku w Grodzisku. To po jego zagraniu w 21. minucie Tomasz Jędrzejczyk jako pierwszy uderzył na bramkę ósmej drużyny ligi ukraińskiej – niecelnie.
Przewagę mieli piłkarze Worskły. Bramkę zdobyli w 26. minucie po rzucie rożnym. Jej autorem był Sasza Durić. Chwilę wcześniej nowy bramkarz Legii Rafał Gikiewicz popisał się efektowną paradą po strzale z 16 metrów.
Pierwsza szansa „Aro”
Stracona bramka dobrze podziała na Legię. Już dwie minuty później mógł wyrównać Mikel Arruabarrena. Hiszpański napastnik dostał prostopadłe podanie od Martinsa Ekwueme, ładnie zwiódł w polu karnym obrońcę, ale strzelił lekko i wprost w bramkarza. Ale Legia dalej walczyła o gola. Rocki najpierw groźnie uderzał z ostrego kąta po indywidualnej akcji (strzał obronił golkiper), a następnie popisał się świetnym dograniem, po którym bramkę na 1:1 zdobył głową Marcin Smoliński.
Stary dobry Radović
Drugą połowę legioniści rozpoczęli w zupełnie innym, mocniejszym zestawieniu. Efekt – jeszcze bardziej ruszyli do ataków. Bardzo aktywni byli skrzydłowi: Miroslav Radović i Maciej Rybus. Pierwszy z nich był bliski zdobycia gola (jego strzał obronił bramkarz), a drugi asysty (po efektownym rajdzie i dośrodkowaniu Rybusa Bartłomiej Grzelak miał też okazję bramkową). Kolejna akcja legionistów to znów rajd Radovicia, który dośrodkował w pole karne, ale Rybus nie sięgnął piłki głową. Imponował zwłaszcza Serb. Każda akcja, w której prowadził piłkę przy linii, kończyła się groźnymi dośrodkowaniami lub faulami rywali, którzy nie mieli innego sposobu na powstrzymanie 24--letniego skrzydłowego. Nie można też nie zauważyć rozsądnych zagrań duetu Maciej Iwański – Piotr Giza, który rozumie się coraz lepiej. Z minuty na minutę rozkręcał się także 16-letni Ariel Borysiuk. Pięć minut przed końcem legioniści zdobyli zwycięską bramkę. Iwański kapitalnie podciął piłkę nad obrońcami, przejął ją Radović, zagrał ją do Rybusa, który huknął z czterech metrów nie do obrony.
Wynik ustalił Grzelak. Ograł bramkarza w brazylijskim stylu – mijając go, przerzucił mu nad głową piłkę, przyjął ją na klatkę i wbiegł z nią do pustej bramki.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
