Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Kamil Pietras chce wrócić do Polski

Piotr Szeleszczuk 07-07-2008, ostatnia aktualizacja 07-07-2008 21:38

Wychowanek stołecznej Ochoty po wielu latach za granicą znów chętnie zagrałby w naszym kraju. – Jestem otwarty na oferty – mówi młody skrzydłowy.

20-letni koszykarz wychował się na Tarchominie. Jego talent szybko dostrzegli skauci zagranicznych klubów i cztery lata temu Pietras wyjechał z Polski. Trafił do słoweńskiej Olimpii Ljublana, gdzie był gwiazdą w drużynach młodzieżowych, udało mu się nawet rozegrać kilka spotkań w Eurolidze. Rok temu był liderem polskiego zespołu na mistrzostwach Europy juniorów Dywizji B, które były rozgrywane w stolicy. Trafił też do reprezentacji Polski i dość niespodziewanie pojechał na mistrzostwa Europy (zagrał krótko w meczu ze Słowenią). Potem jednak zaczęły się problemy.

– W Olimpii zawsze były opóźnienia z wypłatami, ale pod koniec zeszłego roku sytuacja stała się bardzo zła. Dlatego zerwałem kontrakt i wróciłem do Polski. Potem sytuacja się unormowała, więc podpisałem nowy kontrakt z Olimpią. Jednak do klubu przyszedł nowy dyrektor, który nie widział mnie w zespole. Dlatego znów rozwiązałem kontrakt – mówi Pietras.Ze Słowenii młody skrzydłowy trafił do Włoch, gdzie podpisał dwuletnią umowęz pierwszoligowym Cimberio Varese.

– Na początku sezonu wszystko wyglądało dobrze. Trener mi ufał i grałem po 20 minut w każdym meczu. Jednak początek mieliśmy bardzo słaby. W Varese koszykówka jest bardzo popularna i kibice wymagają zwycięstw. A my cały czas byliśmy w ogonie tabeli. Nic dziwnego, że trener zmienił koncepcję, a ja rzadko wchodziłem na boisko – przyznaje Pietras.

Po kilku tygodniach na ławce młody skrzydłowy zdecydował się na zaskakujący ruch. Przez cały tydzień trenował w Varese, a w weekend grał... w lidze szwajcarskiej.

– Mój klub zgodził się na takie rozwiązanie, a ja chciałem w końcu podnieść się z ławki. Lugano jest położone zaledwie kilkanaście kilometrów od Varese, a miejscowy zespół Tigers to jedna z najlepszych ekip w Szwajcarii. Trochę tam pograłem, ale już w kwietniu poprosiłem o wolne, bo chciałem wyleczyć wszystkie stare urazy – przyznaje wychowanek Ochoty.

Młody skrzydłowy wrócił więc do Warszawy. Teraz kończy rehabilitację i zapowiada, że chętnie zostałby w Polsce na dłużej. Na brak ofert nie powinien narzekać. Powód? Od tego sezonu w drugiej kwarcie w każdym zespole musi grać młody (rocznik 1986 lub młodszy) Polak.

– Mam jeszcze kontrakt we Włoszech, ale myślę, że władze Cimberio zgodziłby się na wypożyczenie. Na razie żadnych ofert z Polski nie mam, ale chętnie bym wrócił. Chcę przede wszystkim grać, a wiem, że teraz w naszej lidze młodzi Polacy będą mieć ciut łatwiej – kończy Pietras.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane