Prorodzinna „piątka”
Przestronne wnętrze, pojemny bagażnik, komfortowe zawieszenie – taki powinien być przyzwoity minivan. W mazdzie 5 dołożono do tego jeszcze przesuwane tylne drzwi i system karakuri. Pomysłowość Japończyków docenią przede wszystkim rodziny z małymi dziećmi.
Mazda 5 debiutowała już trzy lata temu, jednak dopiero teraz, gdy firma z Hiroszimy otworzyła nad Wisłą swoje przedstawicielstwo, ma szansę stać się w Polsce bardziej popularna.
Magia karakuri
Po niedawnym liftingu, który odmienił kształty zderzaków, reflektorów i wlotów powietrza, „piątka” prezentuje się jak skrzyżowanie usportowionego wozu z mikrobusem. Ilością miejsca w środku bliżej jej jednak do tego ostatniego – aż trudno uwierzyć, że auto powstało na płycie podłogowej kompaktowej mazdy 3. Skojarzenie z busem podtrzymują jeszcze przesuwane tylne drzwi – genialne rozwiązanie, niestety, prawie niespotykane w minivanach. Od razu docenią je osoby, które choć raz montowały w aucie fotelik dla dziecka na ciasnym parkingu.
Co oznacza w praktyce pojemność bagażnika 426 litrów? To, że w kufrze pod roletą bez problemów zmieściłem niemałych rozmiarów złożony wózek dziecięcy oraz trzy pokaźne torby.
Gdybym nie podróżował z takim dobytkiem, mógłbym zabrać sześciu pasażerów. W bagażniku schowane są bowiem dwa dodatkowe siedzenia – można je rozłożyć praktycznie jednym palcem. W takiej konfiguracji pozostaje jednak tylko 112 l przestrzeni bagażowej.
W środkowym rzędzie mamy dwa samodzielne przesuwane fotele i system karakuri. Co to jest? Wystarczy podnieść siedzisko jednego fotela i wyjąć z niego ławeczkę dla kolejnego pasażera – fakt, że niezbyt szeroką i wygodną. Gdy nie potrzebujemy dodatkowego miejsca do siedzenia, z drugiego fotela można wyczarować półeczkę z uchwytami na napoje i praktycznym schowkiem. Doskonale sprawdza się w czasie podróży z dziećmi. Całość wyposażenia dopełniają jeszcze składane stoliki zamontowane w oparciach przednich foteli.
Rzut oka na deskę rozdzielczą: plastiki twarde, ale estetyczne i dobrze spasowane, podświetlenie zegarów miłe dla oka. Pokrętła oraz przyciski na właściwym miejscu i w liczbie niezmuszającej do wertowania instrukcji obsługi. Rażą drobiazgi, np. mało solidne klamki drzwi. Denerwują szczegóły: brak możliwości jednoczesnego wyświetlania czasu i wskazań komputera pokładowego (zegarek trzeba włączać specjalnym przyciskiem).
Płynie po nierównościach
Wysoko umieszczona dźwignia zmiany biegów sama wpada w rękę. Wrzucam jedynkę, mocne szarpnięcie i... stoję. „Twarde” sprzęgło wymaga zdecydowanie wysokich obrotów lub bardzo delikatnego operowania pedałem pod lewą stopą. Męczy to szczególnie w korkach.
W trasie dwulitrowy diesel o mocy 110 KM jedynie cicho pomrukuje nawet powyżej 140 km/h. Auto przyspiesza ochoczo i płynnie w całym zakresie obrotów. Sześciobiegowa skrzynia jest dobrze zestopniowana, a dźwignia zmiany biegów lekko trafia we właściwe położenie.
Spoglądam na wyświetlacz komputera pokładowego: spalanie 7 – 7,5 l/100 km. Nawet przy spokojnej jeździe nie chce zbliżyć się do wartości 5,4 litra, jaką wyczytałem w danych technicznych auta. Po pokonaniu dystansu 150 kilometrów zaczynają mnie boleć plecy – na nic się zdaje manipulowanie dźwignią regulacji oparcia fotela – po prostu jest ono zbyt twarde.
Zawieszenie „piątki” dzielnie spisuje się na drogach o kiepskiej nawierzchni. Tak płynnego i cichego amortyzowania nierówności nie powstydziłaby się nawet limuzyna wyższej klasy. Minivan mazdy dobrze się prowadzi, jedynie na ostrych łukach przy większej prędkości ma tendencję do podsterowności. Nie lubi też gwałtownych podmuchów wiatru.
Silniki i wyposażenie
Mazda 5 oferowana jest w Polsce w dwóch opcjach wyposażenia: exclusive i exclusive plus. Obie mają w standardzie m.in. automatyczną klimatyzację, system stabilizacji toru jazdy DSC, przednie i boczne poduszki oraz kurtyny powietrzne, system audio CD/MP3 z regulacją na kierownicy i podgrzewane przednie fotele. Bogatsza wersja wyróżnia się jeszcze 16-calowymi aluminiowymi obręczami kół i przyciemnianymi tylnymi szybami.
Do wyboru mamy też dwie wersje silnikowe. „Piątka” z dieslem kosztuje 87 000 zł lub 91 000 zł (exclusive plus). Samochód ze 115-konnym silnikiem benzynowym o pojemności 1,8 litra jest o 10 tysięcy zł tańszy.



DRUKUJ
WYŚLIJ
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
