Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Jak urząd inscenizację zablokował

Izabela Kraj 15-07-2008, ostatnia aktualizacja 16-07-2008 21:57

Urzędnicy dopięli swego. Planowanej na 9 sierpnia rekonstrukcji powstańczych walk przy pałacu Szustra na Mokotowie nie będzie. Na miesiąc przed uroczystościami ratusz obciął pieniądze.

Ubiegłoroczną inscenizację „Czerniaków ’44”, którą oglądało kilka tysięcy warszawiaków, organizowała ta sama grupa, która szykowała „Mokotów ’44” przy pałacu Szustra na 9 sierpnia
autor: Kała Piotr
źródło: Życie Warszawy
Ubiegłoroczną inscenizację „Czerniaków ’44”, którą oglądało kilka tysięcy warszawiaków, organizowała ta sama grupa, która szykowała „Mokotów ’44” przy pałacu Szustra na 9 sierpnia

Grupy rekonstrukcji historycznej od miesięcy spotykały się przy pałacu Szustra, by przygotowywać się do planowanego na 9 sierpnia widowiska. Miało być ono częścią obchodów 64. rocznicy Powstania Warszawskiego. Ich energia poszła na marne.

– Nie możemy porozumieć się z miastem. Urzędnicy mnożą przeszkody. Choć oficjalnie nie mówią „nie” – stwierdził wczoraj Tomasz Karasiński z grupy rekonstrukcyjnej „Radosław”, pomysłodawca inscenizacji.

Grać gratis. Nie strzelać!

Wczoraj organizatorzy dowiedzieli się, że ratusz zamierza na widowisko „Mokotów ’44” przeznaczyć 120 tys. zł. To o 60 tys. zł mniej niż przewidywał kosztorys. Od początku roku Biuro Promocji w swoim budżecie miało przeznaczonych na ten cel blisko 180 tys. zł (podobnie kosztowała ubiegłoroczna inscenizacja Czerniaków ’44). – Nie jestem w stanie zorganizować tej imprezy na dobrym poziomie za 120 tys. zł. A czasu na znalezienie sponsorów jest za mało. Z czego mam ciąć? Zrezygnować z telebimów dla publiczności? – pyta Karasiński.

Wicedyrektor Gabinetu Prezydenta Warszawy Jarosław Jóźwiak nie widzi problemu: – Scenariusz skrócić o 15 minut. Zamiast 300 uczestników inscenizacji może ich być 200. Zamiast 500 strzałów – 50.

Wicedyrektor Biura Promocji Hanna Kalińska z kosztorysu imprezy wykreśliła m.in. opłat y za transport maszyn i koni oraz całą pirotechnikę (24 tys. zł). Wyleciało też 18 tys. zł na gaże. Zdaniem urzędników, rekonstruktorzy – skoro są pasjonatami – mogą wystąpić za darmo.

– Możemy wszystko, tylko kto poważny tnie prawie o połowę koszty imprezy, którą oglądają tysiące osób. I to niecały miesiąc przed terminem? – pyta Karasiński. – Uczestnicy dostają symboliczną gażę, średnio po 50 zł. Także ci, którzy przyjeżdżają na próby z całej Polski i płacą dużo więcej za dojazdy.

Wykreślenie pirotechniki określa jako absurd. – Może powinniśmy biegać i krzyczeć pif-paf!? – ironizuje.

Cięcie kosztów to jednak niejedyna „kłoda”. Od jednego z urzędników organizatorzy usłyszeli niedawno, że impreza może zagrozić... okresowi lęgowemu ptaków w parku przy pałacu. Według przepisów, lęgi trwają od maja do października. – A jakie ptaki w tym parku znoszą jajka w sierpniu? – zastanawiają się rekonstruktorzy.

– Nie znam takiego zarzutu – stwierdza Jarosław Jóźwiak. – Ale opinia konserwatora przyrody będzie potrzebna.

Nie pasuje do stylistyki

O problemach z inscenizacją pisaliśmy w „ŻW” w czerwcu. Wtedy w Biurze Promocji zapadła decyzja, że imprezy nie będzie. Jej przeciwniczką była Kalińska. Według niej, nie pasuje ona do stylistyki preferowanej przez ratusz. Uznała, że w scenariuszu za mało jest poezji i piosenek, a za dużo drastycznych scen (zostały wykreślone). Po naszym artykule szefowa biura Katarzyna Ratajczyk orzekła jednak, że impreza ma być organizowana. Wznowiono próby. 5 lipca Ratajczyk poszła na urlop. Pięć dni później jej zastępczyni Kalińska podpisała ścięty kosztorys.

Na pytanie „ŻW”, dlaczego tak naprawdę urzędnicy są przeciwni tej rekonstrukcji, jeszcze wczoraj dyrektor Jóźwiak odpowiadał: – To nieprawda. Sam jestem zwolennikiem. Budżet nie jest z gumy. Musimy mieć pieniądze na rocznicę Święta Niepodległości. I zaznacza, że jeśli nie będzie inscenizacji na Mokotowie, zwolennikom powinna wystarczyć przygotowywana przez wojsko i dzielnicę Żoliborz inscenizacja przy Cytadeli – 31 lipca.

Opinie czytelników:

Mały: Panowie i panie z ratusza? To co robicie jest wielką porażką waszych nauczycieli od historii. Nic nie zrozumieliście. Dla was pamięć o Powstaniu Warszawskim to koncert Dody. Ale mam propozycję - może byłoby lepiej jakby rekonstruktorzy biegali z drewnianymi łukami i z dzidami z leszczyny. Zamiast hełmów pióropusze z kurzych piór. Pirotechnika to kamienie. Zamiast 50 zł dać im po landrynce. Przecież taniej i mieści się w nowej stylistyce stolicy Polski... pomyślcie o tym.

niemiec: Panowie i panie z ratusza... Może dla was jest to zbędna impreza (bo lepiej włożyć sobie coś nie coś do kieszonki), ale pomyślcie o ludziach którzy walczyli i ginęli w Powstaniu Warszawskim, im należy się pamięć i cześć... Przez tyle lat temat powstania był bagatelizowany i fałszowany... A kiedy jest okazja pokazywania i poprawiania historii to co robicie????

Leżak: myślałem, że walki z aparatem władzy minionej epoki dawno odeszły w niepamięć... nawet przez myśl nie przeszedł mi taki scenariusz ze strony miasta. Pasja w tym kraju jest potrzebna nie tylko samym pasjonatom, także ludziom bez pasji zarażanym przez zapaleńców. Pomyślmy ile osób co dzień wychodzi do pracy wraca do domu zasiada przed TV i na tym kończy cykl dnia. Nagle ta sama osoba wyprowadzając psa przypadkowo trafia do parku gdzie akurat trwa inscenizacja... i myśli sobie (O! fajnie, ciekawie...). “Panowie i Panie z ratusza”, czyny świadczą o waszej pracy... Nikt nie zapamięta was poprzez orędzia, zakazy, nakazy... Będąc zapaleńcem najbardziej studzi mnie oziębłość i beztroska urzędniczego sposobu myślenia i mylnie pojętej oszczędności...

jaskacz: tak, właśnie powinni biegać i krzyczeć pif-paf, bo to podobny poziom pomysłu. powinni puknąć się w czoło z tą inscenizacją, bo to niczym się nie różni od kolesi biegających w plastykowych szyszakach na łące pod Grunwaldem

ZigZag: Do Jaskacza, no jasne, lepiej by było, gdyby ci wszyscy rekonstruktorzy ogolili się na łyso, założyli dresy i chwycili za kije baseballowe i poszli w plener, albo poszli do baru i zalali się w trupa. Pewnie, bo po co komu jakaś pasja i interesowanie się historią? Najłatwiej jest zniszczyć czyjś zapał…

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy