Jak podzielić koncertowy tort
W Cannes widać, że kryzys zdziesiątkował i tak podupadające firmy fonograficzne. Obiecujące prognozy ma tylko muzyka w internecie i świat koncertów.
„There is no business like show-business“ ("Nie ma lepszego interesu jak rozrywka") – słynny przebój Irvinga Berlina, będący nieoficjalnym hymnem branży muzycznej, brzmi dziś dla fonografii jak podzwonne. Wciąż radykalnie spada popyt na płyty, lawinowo rośnie natomiast liczba ściągnięć z sieci.
Nic dziwnego, że na tragach muzycznych w Cannes coraz istotniejszą rolę odgrywa obchodzące w tym roku dziesięć lat MIDEM-Net. Prezentowane są coraz nowsze urządzenia do ściągania i słuchania muzyki, a wysiłki przyjeżdżających do Cannes specjalistów od techniki i praw autorskich idą w stronę legalizacji sieciowej dystrybucji i uniwersalizacji systemu pobierania opłat.
Sprzedaż tradycyjnych płyt CD spadła w ostatnich ośmiu latach o 43 proc., zyski z koncertów wzrosły w tym czasie z 1,7 do blisko 5 miliardów dolarów. Ogrom zarobków dobrze obrazują ranking najbardziej dochodowych tras koncertowych wszech czasów magazynu „Billboard“. Triumfują Rolling Stonesi, których tournee „Bigger Bang“ przyniosło 558 mln USD zysku, a wcześniejsze – „Voodoo Lounge“ i „Licks“ zebrały prawie pół miliarda USD. Na drugim miejscu znalazło się U2, którego trasa „Vertigo“ dała 389 mln. dol., na trzecim reaktywowani The Police z 362 mld dol.
– Tak, koncerty to dziś najlepszy kawałek rozrywkowego tortu – mówi słynny manager i promotor Harvey Goldsmith.
Głośnym echem odbiła się w Cannes opisana przez magazyn „Rolling Stone“ wojna, toczona o ten kawałek przez organizatorów tras i dystrybutorów biletów. Oto największy ze światowych koncertowych promotorów – Live Nation ogłosił niedawno, że chce sam sprzedawać bilety online, co grozi ograniczeniem dochodów zarówno światowych, jak lokalnych sprzedawców kart wstępu.
Co więcej, Live Nation buduje własne stajnie artystów. Madonnie, Shakirze czy Jay'owi-Z zapewnia w lukratywnych kontraktach totalną opiekę: od koncertów po wydawanie płyt i kontrole wpływów z internetu.W rewanżu największy gracz na rynku sprzedaży biletów - Ticketmaster zwarł szyki z Front Line Irvinga Azoffa, reprezentującego 200 artystów (The Eagles, Christina Aguilera i Guns n’ Roses) i chce robić to samo.Przeciętnego fana nie interesują ruchy monopolistów, zmieniające zupełnie tradycyjny krajobraz show businessu. Słucha muzyki w domu i na ulicy, ale na wieść o przyjeździe idola zrzuca słuchawki i pędzi na koncert.
Pod Pałacem Festiwalowym w Cannes tysiące młodzieży z całej Francji koczowały w sobotę od rana, by choćby zobaczyć z bliska The Pussycat Dolls, Seala, Akona, Chrisa Martina z Coldplay, wspinających się słynnymi, wyścielonymi czerwonym dywanem schodami na galę popularnego w Europie muzycznego radia NRJ. Szał był też na samym koncercie, transmitowanym przez pierwszy kanał telewizji francuskiej, mimo, ze bohaterki i bohaterowie wieczoru grali z półplaybacku.
Z innych, mniej licznych niż kiedyś koncertów na MIDEM najlepsze wrażenie zrobił wczorajszy popis angielskiego duetu Groove Armada oraz legendarnego szkockiego barda Donovana, który w latach 60. zasłynął hitami epoki dzieci-kwiatów. Teraz „Catch the Wind“, „Hurdy Gurdy Man“, „Universal Soldier“ i wiele innych kawałków śpiewała z nim cała sala.
My – Polska – w rozrywce (w przeciwieństwie do muzyki poważnej) nie liczymy się zupełnie. Aż trudno uwierzyć, że 40 lat temu do europejskiej kariery ruszył z MIDEM nasz duet Marek i Vacek, bo potem nie działo się nic, choć przyjeżdżali tu i Edyta Geppert, i Grzegorz Ciechowski oraz grupa Houk.
Nieudolnie i bezskutecznie próbowaliśmy promować w Cannes Czesława Niemena i Annę Marię Jopek. Ten smutny obraz poprawiły nieco w ostatnich latach występy młodej energii: Blogu 27 i Hemp Gru. Teraz znów o nas głucho.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook