Dzieci zmieniły podwórko
Wynieśli śmieci, usunęli gruz, a na murach wymalowali obrazki. – Chcieliśmy mieć plac zabaw, więc go zrobiliśmy – mówi młodzież z Inżynierskiej. Teraz zbierają na naprawę basenu i huśtawki.
Ulica Inżynierska 9. Między budynkami z czerwonej cegły niewielkie podwórko. Przy trzepaku siedzi gromadka dzieci. Większość z nich spędza tu całe wakacje.
Bastion kibiców Legii
– Sama namalowałam to drzewo. I słonia też – dziesięcioletnia Marta Szatańska przerywa zabawę na plastikowej huśtawce i wskazuje na ścianę budynku. A ja domek, ja słońce, ja niebo – zaczynają przekrzykiwać się pozostałe dzieci – Tu miałem jeszcze tło zrobić, ale nie starczyło farby – mówi 16-letni Piotrek, brat Marty.
Jako najstarszy z grupy zawiaduje całą prezentacją. – Tam, gdzie ta dziura, zakopaliśmy gruz. Inne śmieci wcześniej zabraliśmy, ale cegły były już za ciężkie – mówi, wskazując na rozkopany trawnik z zasadzonym ostatnio drzewem. – Wynieśliśmy też stare meble i jakieś folie – dodaje jego sąsiad, dziesięcioletni Mateusz Naduk.
Na murze nad wykopem widnieje olbrzymi napis: Legia Warszawa. Wykaligrafowany z dużą precyzją. Choć zrobiły go „starszaki“– starsi sąsiedzi – młodzi są z niego najbardziej dumni.
– Świetnie tu wygląda – uważa Piotrek. – I dobrze się przy nim mecze ogląda. Przez całe Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej stała tu wiata, a pod nią telewizor.
Bez piasku i huśtawek
Ale wiatę zniszczyła ostatnia burza. Nie ma też już dmuchanego basenu. – Ktoś wskoczył do niego nocą w butach i porwał – skarży się ośmioletni Mateusz Połeć.
Piotrek ma już na to radę. – Prawie uzbierałem pieniądze na łatkę – mówi. – Jak postawimy basen, to będę stał na straży i wpuszczał tylko tych bez butów, co nie przeklinają.
Z przeprowadzonego przed miesiącem sąsiedzkiego remontu ostały się ogrodzenie, plastikowa huśtawka, grill i drewniana piaskownica. Za kilka dni dorośli mieli przywieźć świeży piasek. Myślą też o zamontowaniu porządnych huśtawek. Administracja budynku wciąż nie wyraziła na to zgody.
Kto wchodzi w bramę
Remont podwórka to inicjatywa dzieci. W pracy pomogli im dorośli. Farby dostarczyli wolontariusze z tzw. „Ruchomej szkoły“. Ci ostatni na co dzień odwiedzają podwórka i pokazują dzieciom, jak spędzać czas. Grają w piłkę, w klasy.
– Zabawa to nasza przepustka do niedostępnych dla obcych bram takich mikrośrodowisk – mówi Andrzej Orłowski, jeden z inicjatorów warszawskiej „Ruchomej szkoły“. – Część dzieci, które w ten sposób poznajemy, potem przychodzi na nasze zajęcia, jeździ na wycieczki – dowiaduje się, że za ich ulicą istnieje inny świat – mówi Orłowski.
O tym, że wejście w bramę Inżynierskiej nie jest łatwe, dobrze wie Władysław Kapler. Fotograf od 40 lat zwiedzający Pragę z aparatem wkradł się już w łaski mieszkańców. Metamorfozę podwórka obserwuje na bieżąco. – Dzieci są tu bardo otwarte na zmiany. Nietypowe jest to, że udało im się wciągnąć w pracę też dorosłych – mówi. – Wszyscy są dumni, bo mogą powiedzieć, że dzięki własnej pracy mają teraz najładniejsze podwórko w okolicy.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook