Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Pół miliarda w pół roku. Dobrze czy źle?

Izabela Kraj 17-07-2008, ostatnia aktualizacja 17-07-2008 21:23

Do końca czerwca ratusz wydał 19 proc. pieniędzy zaplanowanych w tym roku na stołeczne inwestycje. Wbrew pozorom to rekordowy wynik od 2003 r.

Wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz podsumuje dziś, jak urzędnicy radzą sobie z wydawaniem pieniędzy na inwestycje.

Jego ocena raczej krytyczna nie będzie. Wskaźniki nie są najgorsze, jeśli porówna się je z poprzednią kadencją. W sześć miesięcy ratusz wydał 552 mln zł, czyli ok. 19 proc. z planowanych na ten rok 2,8 mld zł. Na wielkie ogólnomiejskie budowy poszło już 420 mln zł (21 proc.), na mniejsze dzielnicowe – 132 mln zł (16 proc.).

To wbrew pozorom najlepszy wynik w ostatnim pięcioleciu. Inwestycje nigdy nie były jednak mocną stroną ekipy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I to osłabia porównanie. Np. w połowie 2004 r. urzędnicy Kaczyńskiego mogli pochwalić się wydanymi 164 mln zł, czyli 12 proc., i to z dwukrotnie mniejszej puli, w 2005 r. było to – 11 proc., czyli 169 mln zł, a w 2006 r. – 12 proc., czyli 180 mln zł.

Rok temu już urzędnicy prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz „wycisnęli“ 15 proc. (czyli 380 mln zł). – Jest więc postęp. Wydaliśmy już o 77 proc.więcej niż rok temu! – wyliczają.

Zdecydowana większość z tych udanych wydatków to inwestycje komunikacyjne i drogowe – m.in. Krakowskie Przedmieście (właśnie otwarte z wielką pompą), pierwsza linia metra (powinna być skończona do sierpnia), estakady na Trasie Łazienkowskiej (finisz planowany na jesień). Ocena inwestowania po półroczu nigdy jednak nie jest miarodajna. Zdecydowana większość płatności za budowy nawet te z wiosny jest jesienią i pod koniec roku.

Jednak sprawne samorządy we Wrocławiu, w Krakowie czy Gdańsku potrafiły wydać do lipca w ostatnich latach ponad 25 proc. swojej inwestycyjnej puli. Stolicy wciąż się to nie udaje.

Życie Warszawy