r e k l a m a

Widelcem w krokodyla

Synoradzka Maria 24-07-2008, ostatnia aktualizacja 24-07-2008 14:45

Kukabara, ul. Krucza 16/22, tel. 022 434 20 83, czynne do 31 lipca od godz. 12 do ostatniego gościa, można płacić kartą.

źródło: Życie Warszawy

Informacje dodatkowe: • parking – nie • klimatyzacja – tak • sektor dla palących – tak • karta win – nie • menu dla dzieci – nie

Dawno nie mieliśmy w Warszawie tak egzotycznego projektu kulinarnego. Kukabara to kuchnia australijska z akcentami fusion. Ruszyła kilka dni temu w miejscu dawnej Café Brama. Przeniesienie do nas smaków z antypodów i stworzenie wielokulturowej miejskiej kuchni z prawdziwego zdarzenia to rzadkość. Może dlatego ambitne przedsięwzięcie od pierwszych dni wzbudza ogromne emocje.

W otwartej kuchni czuje się napięcie i ruch. Któryś kucharz szuka mięty, inny plotkuje z gośćmi, roztrzepując ciasto na tempurę, ktoś krzyczy, bo przepadły zamówione na lunch samosy. Mimo pozornego chaosu mam wrażenie, że siedzę oko w oko ze ściśle zhierarchizowaną zawodową armią. Jej dowódca (szef kuchni) szkoli personel i trzyma kucharskie towarzystwo mocno w garści. W projekcie takim jak ten liczy się bowiem przede wszystkim organizacja.

Menu intryguje. To rozmaitość potraw i sposobów gotowania. Są tu pozycje z kuchni indyjskiej, japońskiej, brytyjskiej, ale trzon menu stanowią dania BBQ i egzotyczne mięsa. Szef kuchni 15 lat pracował w kuchniach Australii i gotowanie na przykład mięsa krokodyla czy kangura jest dla niego oczywistością. Ja o kuchni Australii wiem tyle co nic. Znam historie o upodobaniu Australijczyków do pieczenia na ruszcie i do Vegemite – pasty w kolorze burobrązowym do smarowania pieczywa, w smaku przypominającej maggi. Na myśl o tym próba przeszczepienia na nasz grunt tamtej kuchni wydaje się ryzykowna, ale z tym większą ciekawością szykuję się do rozczytywania smaków.

Sałatka z grillowanym mięsem kangura, liśćmi mięty, grzankami i sałatą jest odświeżająca. Niewielka porcja liści wzmocniona jest ostrym sosem ponzu. Mięso w cienkich, lekko skręcających się przy brzegach płatkach w smaku przypomina wołowinę. Jest tylko lekko opieczone z wierzchu, przez co można dobrze poczuć wyraźny, ale delikatny smak. Po zjedzeniu sałatki nie mogę jednak pozbyć się wyrzutów sumienia, bo kangur to dla mnie wciąż przemiły zwierzak z książek dla dzieci i programów podróżniczych.

Próbuję dwóch świetnych zup. Najpierw laksy, pikantnej zupy na kokosowym mleku, wzmocnionej kolendrą, ostrą papryką i krewetkami. Po chwili staje przede mną chowder – na śmietanie, z pysznymi, miękkimi małżami i posiekanymi w drobną kostkę warzywami. Ma swój urok.

Teraz czas na krewetki jumbo BBQ z makaronem ryżowym smażone z zielonym groszkiem i jajkiem. Wielkie przepołowione krewety grillowane z czosnkiem są hojnie podlane oliwą. Kruche, ale pulchne i lekko słodkawe. Tylko makaron jest przegotowany i lepki, więc nie zaglądam już do karty z makaronami (pad – thai i inne), ale koncentruję się na kolejnych klasykach.

Tempura miks jest przyrządzona z kucharską gracją. Lekkie, oplecione pancerzykiem z ciasta kawałki ryby, krewetki, cebula, marchew, seler, a nawet sałata są usmażone na świeżym oleju i ułożone w poetyczny stos. Eteryczne i chrupkie.

Przy pierwszym spotkaniu kuchnia przy Kruczej intryguje. Przy kolejnym nieco chłodzi, ale ma szansę stać się modną miejską bazą. Na razie radzi sobie nieźle.

talerz przekąsek Kukabara 40 zł

sałatka z grillowanego kangura 34 zł

chowder 14 zł

krewetki jumbo BBQ

z makaronem ryżowym, kolendrą i sosami 68 zł

rachunek 156 zł

Życie Warszawy