Drugie „ja” Radovana Karadżicia
Serbowie zastanawiają się, kim był Dragan Dabić, pod którego przez 13 lat podszywał się Karadżić. A władze kraju wykorzystują dobrą passę do zbliżenia do Unii Europejskiej.
Ambasadorowie, którzy zostali odwołani z krajów Unii po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo, wkrótce wrócą na placówki – ogłosił szef dyplomacji Vuk Jeremić. To kolejny po aresztowaniu Karadżicia gest Serbii, który ma zbliżyć ten kraj do członkostwa w UE. – Robimy wszystko, by do końca roku uzyskać status kandydata do Unii – komentowali ministrowie w Belgradzie.
Tymczasem cała Serbia zastanawia się, kim był Dragan Dabić, pod którego podszywał się oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie wojenne Radovan Karadżić. – Jestem w szoku. To horror – mówi Mladen Dabić z Sarajewa, którego brat właśnie tak się nazywał. W 1993 roku zginął od kuli snajpera. Z rozkazu Karadżicia Sarajewo przeżywało wtedy trwające ponad trzy lata oblężenie. – Dragan szukał pomocy na placu Bohatera. Biegł. Dosięgnęła go kula snajpera – wspomina brat.
– W samym Sarajewie żyło lub nadal żyje siedmiu Draganów Dabiciów – podkreśla przedstawiciel Trybunału ds. Zbrodni Wojennych w Belgradzie. Serbskie MSW poinformowało jednak agencję Tanjug, że Dragan Dabić, pod którego podszywał się Karadżić, wciąż żyje i ma się dobrze. – Oznacza to, że Karadżić sfałszował jego dokumenty – tłumaczy urzędnik MSW.
Na pewno wiadomo jednak tylko, że sfałszowany dowód tożsamości wystawiono w mieście Ruma na północ od Belgradu. Prawdopodobnie w oszustwie pomógł znany w czasie wojny dowódca lokalnych oddziałów paramilitarnych, który od 2005 roku sam siedzi w celi Trybunału w Hadze. Slobodan Medić jest oskarżony o współudział w masakrze co najmniej ośmiu tysięcy Muzułmanów w Srebrenicy, za którą odpowiedzialność ponosi Karadżić.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
