Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Niewidzialne metro

Robert Rybarczyk 17-09-2008, ostatnia aktualizacja 17-09-2008 13:49

Niewidomy student wpadł pod pociąg metra na stacji Centrum, kiedy badał stopą krawędź peronu. Niepełnosprawni: na stacji brak wyczuwalnych pod stopą pasów bezpieczeństwa.

autor: Marcin Włodarski
źródło: TVP Warszawa
autor: Marcin Włodarski
źródło: TVP Warszawa
autor: Marcin Włodarski
źródło: TVP Warszawa

Tragedia rozegrała się wczoraj ok. godz. 13.30. Wtedy Daniel Jakubiak, sprzedawca ze sklepu na antresoli stacji Centrum, pisał na Gadu-Gadu do swojej dziewczyny: „Był wypadek. Człowiek wpadł pod pociąg”. – Tłum od razu ustawił się na antresoli i patrzył na tory – mówi Jakubiak.

Badał nogą peron

Jego sąsiadki z księgarni wszystko widziały, bo wypadek był niemal pod ich sklepem.

– Ten człowiek strasznie krzyczał, że go boli. Ale nikt nie pomógł, tylko stali i się patrzyli – mówiła blond ekspedientka w różowej bluzce. – Krzyk był najgorszy. Bo najpierw to cisza się okrutna zrobiła. Był tak przejmujący, że koleżanka drzwi do kiosku zamknęła – opowiada Bożena Kryczka z kiosku z gazetami.

Na miejscu wypadku szybko pojawiło się pogotowie. Jednak rannego musieli wydobywać spod pociągu strażacy. – Chłopak ma poważny uraz głowy – powiedział Marek Niemirski z warszawskiego pogotowia. W szpitalu 23-letni Filip Z. został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną.

Dorota Tietz z Komendy Stołecznej Policji powiedziała, że chłopak był na peronie wraz ze swoją koleżanką, także niewidomą. Oboje wracali ze szkoły. – Wpadł na tory, gdy pociąg wjeżdżał na stację – powiedziała policjantka. Przez dwie godziny metro jeździło wahadłowo.

Dokładny przebieg wypadku śledczy spróbują zrekonstruować na podstawie zeznań świadków i filmów z monitoringu. Udało im się ustalić, że ranny chłopak sprawdzał nogą odległość do krawędzi peronu. Nie wiadomo, czy miał białą laskę.

Niewyczuwalne pasy

Małgorzata Pacholec, dyrektor Polskiego Związku Niewidomych, sugeruje, że przyczyną tragedii mogły być niewłaściwe pasy bezpieczeństwa na krawędzi peronu.

– Od początku roku piszemy do ratusza i metra z prośbą o zamontowanie na posadzkach specjalnych pasów bezpieczeństwa z wystającymi guzkami, które niewidomy może wyczuć stopą. Bez skutku – mówi Pacholec, która sama jest niewidoma. Opowiada, że także czuje lęk przed zbliżaniem się do krawędzi peronu.

– Ten wypadek dowodzi, że problem nie jest wymyślony – dodaje Pacholec.Krzysztof Malawko, rzecznik Metra, tłumaczy, że na nowych stacjach oddawanych do użytku w ciągu ostatnich kilku lat, nie ma tego problemu. – Pasy bezpieczeństwa są inaczej szlifowane, antypoślizgowe i dobrze wyczuwalne pod stopą – mówi.

Czy na starych stacjach, od Świętokrzyskiej w kierunku Kabat, pasy będą wymieniane? – Zastanowimy się – mówi.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy