"Rajdowiec" z 5 promilami

lwu 29-08-2008, ostatnia aktualizacja 29-08-2008 17:20

Jadący ulicą Łopuszańską 26-latek nie zapanował nad autem, uderzył w barierki i przekoziołkował na drugą stronę jezdni. Patrząc na wrak samochodu trudno było uwierzyć, że mężczyźnie nic się nie stało. Tym bardziej, gdy okazało się, że kierowca ma ponad 5 promili alkoholu we krwi.

źródło: KSP
źródło: KSP
źródło: KSP

Było tuż przed godziną 1:00 w nocy, gdy policjanci dostali zgłoszenie o zdarzeniu. Z informacji wynikało, że jedno z aut przeleciało nad barierkami na ulicy Łopuszańskiej. Policjanci od razu pojechali na miejsce. Gdy dojeżdżali zobaczyli kompletnie rozbitą, leżącą na dachu toyotę avensis, a właściwie wrak auta.

Mundurowi podjęli natychmiastową interwencję, aby wyciągnąć mężczyznę z samochodu i udzielić mu pierwszej pomocy. Jednak ku ich zdziwieniu kierowcy auta nic się nie stało. Policjanci za to wyczuli od kierowcy bardzo silną woń alkoholu. Gdy zbadali go alkomatem okazało się, że wynik sięga powyżej 5 promili alkoholu we krwi. 26-letni Marek B. został zbadany przez lekarzy i trafił do izby wytrzeźwień.

Policjanci po rozmowie ze świadkami wypadku ustalili, że Marek B. jechał ulicą Łopuszańską bardzo brawurowo. W pewnym momencie zjechał na pas obok i z całej siły uderzył w barierki. Siła uderzenie była tak silna, że auto zostało wyrzucone na druga stronę jezdni. Tam samochód przekoziołkował jeszcze kilka razy i zatrzymał się tuż przed nadjeżdżającym z naprzeciwka pojazdem.

Dziś, gdy Marek B. wytrzeźwieje, zostanie przesłuchany. Usłyszy zarzuty za spowodowanie zagrożenia na drodze oraz jazdę pod wpływem alkoholu.

www.ksp.waw.pl