Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tajemnica siedmiu panien

Agnieszka Grotek 15-05-2009, ostatnia aktualizacja 17-05-2009 23:20

W Ursusie detektywi mają zadanie specjalne. Rozpoczęły się poszukiwania historii siedmiu panien, które ponad 100 lat temu oddały posagi na rozkręcenie fabryki swoich ojców.

Jolanta  Dąbek, pomysłodawczyni akcji, czeka pod numerem telefonu 022 478 60 60 na wszelkie informacje związane z historią siedmiu panien. Swoją wiedzą można się podzielić również pod adresem  e-mailowym:  jdabek@ursus.warszawa.pl
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Jolanta Dąbek, pomysłodawczyni akcji, czeka pod numerem telefonu 022 478 60 60 na wszelkie informacje związane z historią siedmiu panien. Swoją wiedzą można się podzielić również pod adresem e-mailowym: jdabek@ursus.warszawa.pl

Nic o tych dziewczynach nie wiemy. A chcielibyśmy na bazie ich historii stworzyć trasę turystyczną – mówią urzędnicy.

Co już wiadomo? W roku 1893 przy ul. Siennej w Warszawie siedmiu mężczyzn – Emil Schonfeld, Kazimierz Matecki, Ludwik Rossman, Ludwik Fijałkowski, Stanisław Rostowski, Aleksander Radzikowski i Karol Strassburger – założyli Przemysłowe Towarzystwo Udziałowe. Według historyków na kapitał zakładowy poświęcili posagi swoich córek.

Jak był pokaźny? Tego nie wiadomo. Znane są natomiast imiona siedmiu córek trzech przedsiębiorców: Hanna, Jadwiga, Wanda, Helena, Stanisława, Eliza i Aniela. Ich ojcowie na znak fabryczny wybrali symbol P7P (Posag 7 Panien), który w 1907 roku w związku z sienkiewiczowską modą zmieniono na Ursus.

W 1923 roku w Czechowicach (dziś Ursus) powstała kolejna fabryka tych panów. W 1930 roku spółka upadła.

– Co się stało z dziewczynami? Nie wiadomo. Ich dziejów nikt nie sprawdzał – mówi Jerzy Domżalski, historyk badający dzieje dzielnicy. Wiedzy na ten temat nie ma też wielu varsavianistów. – Nie interesowałem się tym – przyznaje warszawski przewodnik Mieczysław Juniszewski.

Dlatego w Ursusie rozpoczynają się wielkie poszukiwania. Na razie jedynym śladem po tajemniczych pannach jest ulica nazwana Posag 7 Panien.– Sprawdzamy informacje w książkach, archiwach, dokumentach, gazetach. Już pojawiają się wiadomości, że panien mogło być więcej – mówi Piotr Jankowski, dyrektor biblioteki publicznej w Ursusie, która prowadzi kwerendę.

– Chcemy się dowiedzieć, jaką osobą była każda z panien, co przeżywała, czym się zajmowała – dodaje Jolanta Dąbek, wiceburmistrz dzielnicy. Urzędnicy szukają kontaktu z rodzinami wielkich przedsiębiorców. – Jednym z założycieli był Karol Strassburger. Jest duże prawdopodobieństwo, że znany aktor jest jego krewnym – przyznaje Domżalski.

Gospodarz „Familiady” jest zaskoczony rewelacjami z fabrycznej dzielnicy. – W naszej rodzinie jest powtarzalność imion Karol i Edward. Ale sam będę musiał dokładnie sprawdzić drzewo genealogiczne, żeby to potwierdzić albo wykluczyć – odpowiada aktor Karol Strasburger.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy