Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Port Żerań ma szansę na inwestora

Izabela Kraj 30-09-2009, ostatnia aktualizacja 01-10-2009 22:09

Tor kajakowy, basen olimpijski, aquapark, pięciogwiazdkowy hotel i centrum kongresowe chce budować przy ul. Modlińskiej w żerańskim porcie prywatny inwestor – dowiedziało się „ŻW“.

autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
źródło: Życie Warszawy
autor: Jerzy Gumowski
źródło: Fotorzepa

Burmistrz Białołęki przekonuje, że ma już takiego inwestora, zainteresowanego budową kompleksu rekreacyjno-sportowego na obecnych chaszczach przy Kanałku Żerańskim. Inwestycja pochłonęłaby nawet miliard złotych, a miasto nie dołożyło ani złotówki. Potrzeba tylko zielonego światła z ratusza dla tej inwestycji. Ale ono na razie się nie pojawiło.

– Znam założenia tego projektu. Nie kwestionuję, że to interesujący pomysł – potwierdza wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak, odpowiedzialny w mieście m.in. za kontakty z inwestorami. – Ale decyzja o przyszłości tak atrakcyjnego terenu w Białołęce nie może zostać podjęta ot tak, na kolanie.

Wiceprezydent mówi o konieczności przeprowadzenia analiz i ocen inwestycji oraz sprawdzeniu wiarygodności inwestora.

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz powołała właśnie specjalny zespół, który ma ocenić realność propozycji inwestora. Burmistrz Białołęki Jacek Kaznowski zżyma się: – Prawie pół roku czekałem na podpis pani prezydent pod dwiema kartkami papieru, czyli pod zarządzeniem powołującym zespół roboczy. Jeśli będziemy teraz jeszcze zlecać kolejne analizy drogim firmom, zajmie to kolejne pół roku albo i więcej. A inwestor, niedoczekawszy się decyzji władz Warszawy, w końcu wyniesie się do Katowic czy Pragi. Bo stamtąd ma już konkurencyjne propozycje – stwierdza burmistrz.

Nie chce na razie zdradzić nazwy tajemniczego inwestora. Wiemy natomiast, że to kapitał mieszany: amerykańsko-węgiersko-ukraiński.

– To konsorcjum robiło już podobny kompleks wodny w centrum Budapesztu. Jest wiarygodne. A odpowiednie dokumenty będzie czas przedstawiać w przetargu. Na razie rozmawiamy. I zapewniam, że już nie o marzeniach, a wyłącznie o konkretnych obiektach – przekonuje Kaznowski.

Warszawscy samorządowcy już raz „sparzyli się“ na pomysłach zagospodarowania brzegów kanału. Spółka Królewski Port Żerań założona przez gminę Białołęka z firmą J.W. Construction w 2000 r. właśnie do budowy na 17 ha portu wielkiego centrum sportowo-rozrywkowego, dziś jest w likwidacji. A jedynym efektem jej istnienia jest sprawa w prokuraturze i fakt, że miasto wskutek sporów z partnerem straciło kawałek atrakcyjnej działki w Białołęce.

Tym razem samorząd nie będzie już wiązał się w inwestycyjne spółki, a po prostu w przetargu przekazałby teren inwestorowi w wieloletnią dzierżawę.

– I wcale nie jest przesądzone, że to ta firma, która się zgłosiła z projektem, musi wygrać. Jeśli pojawi się inwestor z Niemiec czy Szwecji i zechce zrealizować tę wizję obiektów sportu, powitam go z otwartymi ramionami – mówi Kaznowski. – Dla mnie istotne jest, by dzielnica miała dobrze zagospodarowany teren. Nauczmy się wykorzystywać prywatny kapitał, jeśli chce zrobić coś, co jest zbieżne z interesami miasta i mieszkańców – apeluje o jak najszybsze decyzje władz miasta. I argumentuje, że ten projekt daje Warszawie szansę zdobycia obiektów sportowych o międzynarodowych standardach, na który samorządu nie stać. Na razie ratusz nie określił jednak, jaką zabudowę chciałby widzieć na terenie przy kanałku. Ale piękne działki przy wodzie niewątpliwie są łakomym kąskiem dla deweloperów.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy