Instytucje pisma piszą, a reklamy nadal straszą
Nadzór budowlany co chwila przysyła nam pisma, w których nakazuje zdjąć reklamę z elewacji – skarży się jedna ze wspólnot w Śródmieściu. Urzędy nie przyjmują do wiadomości, że płachtę usunięto w czerwcu.
Na bloku stojącym niedaleko skrzyżowania ul. Nowy Świat i Świętokrzyskiej wspólnota mieszkańców postanowiła powiesić reklamę na czas remontu generalnego.
– To były dla nas dodatkowe dochody – tłumaczy członek zarządu wspólnoty.
–Dzięki temu nie musieliśmy sięgać do kieszeni mieszkańców.
W czerwcu weszły w życie nowe przepisy, które zabraniają wieszania płacht na budynkach mieszkalnych, jeśli mają zasłaniać okna.
– Wtedy ją zdjęliśmy – tłumaczą członkowie wspólnoty.
Jednak jej zarząd do dziś dostaje pisma z nakazami zdjęcia płachty.
– Przychodzi do nas co najmniej jeden list w tygodniu, od różnych instytucji, m.in. z prokuratury – skarży się członek zarządu wspólnoty. – Już nie mamy siły im odpowiadać. Najbardziej zastanawia nas stwierdzenie „po dogłębnym zbadaniu sprawy". Gdyby zbadali ją nawet powierzchownie, to by wiedzieli, że reklamy po prostu nie ma.
Dyrektor Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego Andrzej Kłosowski zapewnia, że urzędnicy sprawdzają budynki z nielegalnymi reklamami. – Taka kontrola odbyła się np. w zeszłym tygodniu – zapewnia.
Obecnie PINB w Warszawie prowadzi przeciw nielegalnie wywieszonym płachtom reklamowym 15 spraw.
– Wydajemy decyzje nakazujące usunąć reklamę, ale niektórzy właściciele budynków robią wszystko, żeby wisiała ona jak najdłużej – opowiada. – Tłumaczą np., że płachta wisi z powodu remontu, gdy gołym okiem widać, że żadnego remontu tam nie ma.
Od decyzji administracyjnej można się odwołać do instancji wyższej, czyli wojewódzkiego inspektoratu. Jeśli ten utrzyma postanowienie PINB w mocy, właściciel musi – niezależnie od tego, czy złoży skargę do sądu – zdjąć reklamę lub inspektorat zrobi to na jego koszt.– Możemy też ukarać właściciela grzywną do 50 tys. zł – mówi dyrektor Kłosowski. – Na razie żadna ze wspólnot nie musiała jeszcze płacić maksymalnej kary.
Reklamodawcy jednak nie obawiają się konsekwencji i reklamy pojawiają się jak grzyby po deszczu. – W tej chwili prowadzimy postępowanie w sprawie trzech kolejnych, które pojawiły się w ostatnim czasie – mówi dyrektor Kłosowski.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook