Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Pensjonaty rywalizują z mieszkaniami

Aneta Gawrońska 08-07-2017, ostatnia aktualizacja 08-07-2017 10:27

Najem krótkoterminowy zyskuje na popularności. Na razie jego skala jest zbyt mała, by zagrozić hotelom.

DoubleTree by Hilton we Wrocławiu – apartament prezydencki.
źródło: materiały prasowe
DoubleTree by Hilton we Wrocławiu – apartament prezydencki.

Obiektów hotelowych przybywa w całej Polsce. W największych miastach powstaje kilkadziesiąt hoteli. Z roku na rok rośnie także rynek najmu krótkoterminowego. Inwestorzy kupują mieszkania, z których część jest udostępniana na doby. Jak podkreśla Jacek Obarski z gdańskiego oddziału Freedom Nieruchomości, najem krótkoterminowy jest dla inwestora bardziej intratny niż tradycyjny. – Stawki najmu mieszkania są zbliżone do cen za dobę hotelową w danej lokalizacji – wyjaśnia. Hotelom wyrósł groźny konkurent.

Wystarczy kilka dni

Z analiz Open Finance wynika, że oferta mieszkań na wynajem krótkoterminowy jest spora. – W największych miastach, czyli w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu i Trójmieście, na pięć pokoi hotelowych przypada już jedno mieszkanie wynajmowane na krótko – podaje Bartosz Turek, analityk Open Finance. – Najbardziej rozwinięty jest rynek w Trójmieście – wskazuje.

Mieszkań, apartamentów i domów wynajmowanych na doby jest w tej aglomeracji ok. 3,3 tys., podczas gdy liczba pokoi hotelowych przekracza 5,1 tys. W Warszawie, jak podaje Open Finance, mamy 13 tys. pokoi hotelowych, a nieruchomości wynajmowanych na doby – 1,4 tys. We Wrocławiu jest to odpowiednio 4,2 tys. i 300, w Krakowie – 10,2 i 1,7 tys., a w Poznaniu – 3,6 tys. i 300.

– Statystyki potwierdzają, że najem mieszkań i domów na doby to rozwiązanie, które rynek bardzo dobrze przyjmuje – komentuje Turek. – Turyści chcą wynajmować mieszkania zamiast malutkich pokoi w hotelach, a inwestorzy są skłonni przygotować stosowną ofertę, szczególnie że mogą zarobić więcej niż na najmie długoterminowym.

Podkreśla, że wynajem mieszkania na siedem–dziesięć dni w miesiącu może być równie opłacalny jak najem na długo. – Każdy dodatkowy dzień to dodatkowy zysk – podkreśla Bartosz Turek.

Śniadanie i spa

Jarosław Mikołaj Skoczeń, ekspert Emmerson Realty, ocenia, że mieszkania wynajmowane na doby to ogromna konkurencja dla hoteli. – W Warszawie za dobę w dwuosobowym pokoju hotelowym trzeba zapłacić co najmniej 300 złotych – mówi. – Kawalerkę wynajmiemy już za 200 zł, a mogą się w niej zatrzymać nawet cztery osoby.

We Wrocławiu, jak mówi, można znaleźć 120-metrowe apartamenty z czterema sypialniami już za 500 zł za dobę. W takim mieszkaniu może nocować nawet osiem osób. – Są inwestorzy, którzy kupują w blokach po kilkadziesiąt mieszkań, urządzają je i odsprzedają kolejnym inwestorom, którzy lokale wynajmują, oddając w zarządzanie wyspecjalizowanym firmom – opowiada ekspert Emmersona. – Hotele mają się czego bać, ale na pewno nie grozi im masowy odpływ klientów. Są osoby, które chcą mieć gotowe śniadanie, którym zależy np. na hotelowej ofercie spa. Na pewno jednak obiekty hotelowe muszą zapewniać różnorakie udogodnienia.

Bartosz Turek dodaje, że choć najem krótkoterminowy zyskuje na popularności, to na razie skala jest zbyt mała, by zagrozić hotelom. To te ostatnie, zwłaszcza w dużych miastach, przyjmują większość przyjezdnych. – W 2016 roku w Warszawie i Krakowie udzielono ponad 5 mln noclegów w hotelach. Wykorzystane do granic możliwości mieszkania w ramach najmu krótkoterminowego mogłyby przejąć w tych miastach około 10–15 proc. popytu na usługi hotelowe – szacuje ekspert.

Oprócz mieszkań miejsca noclegowe oferują także condo- i aparthotele. – Jest duże zainteresowanie inwestycjami „bezobsługowymi". Dobrym rozwiązaniem jest np. zakup apartamentu w formule condohotelu. Utrzymaniem lokalu i obsługą najemców zajmuje się profesjonalny operator, który dzieli się zyskami z właścicielem lokalu – mówił na łamach „Rzeczpospolitej" Michał Cebula z Heritage Real Estate. Firma uczestniczyła w organizowanym przez „Rzeczpospolitą" kongresie Real Estate Impactor w Gdyni.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.gawrońska@rp.pl

"Rzeczpospolita"