Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Warszawa przyszłości: miasto, które przyciąga biznes

Anna Krzyżanowska 06-12-2017, ostatnia aktualizacja 06-12-2017 00:00

Niezaprzeczalnie stolica naszego kraju przeżywa właśnie swoje pięć minut.

Od lewej: dyrektor działu powierzchni biurowych w Colliers International Paweł Skałba, członek zarządu Echo Investment  Mikołaj Martynuska, wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski, redaktor „Rzeczpospolitej” Marcin Piasecki, prezes zarządu HB Reavis Poland Stanislav Frnka, prezes ABSL Jacek Levernes, partner w Page Executive Agnieszka Kulikowska.
autor: Robert Gardziński
źródło: Rzeczpospolita
Od lewej: dyrektor działu powierzchni biurowych w Colliers International Paweł Skałba, członek zarządu Echo Investment Mikołaj Martynuska, wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski, redaktor „Rzeczpospolitej” Marcin Piasecki, prezes zarządu HB Reavis Poland Stanislav Frnka, prezes ABSL Jacek Levernes, partner w Page Executive Agnieszka Kulikowska.

I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to 5 minut trwało dłużej – do takich wniosków doszli uczestnicy zorganizowanej w „Rzeczpospolitej" debaty „Czas na Warszawę. Stolica Polski jako najbardziej atrakcyjne miejsce do inwestowania w Europie Środkowo-Wschodniej. Jak najskuteczniej wykorzystać tę szansę?".

– Pamiętajmy, że miasta nie da się nigdzie przenieść. Warszawa jest więc zarówno beneficjentem, jak i ofiarą swojej lokalizacji. Geopolityka jest bezlitosna. Tak się jednak składa, że w ostatnich latach nasze położenie nam służy. Cały region Europy Środkowej wszedł do Unii Europejskiej, jesteśmy w ważnym korytarzu, który łączy kraje bałtyckie z Europą Zachodnią, to bardzo duży atut – mówił Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

I przypomniał, że zawsze oglądano się na Polskę jako lidera Europy Środkowo-Wschodniej. Warszawa natomiast, jako stolica kraju, jest naturalnie powiązana z gospodarką krajową – wszystkie wzloty i upadki odczuwalne na poziomie krajowym odbijają się na stolicy.

– Reasumując, im lepiej idzie Polsce i temu regionowi, tym lepiej idzie Warszawie. Dzięki wejściu Polski do Unii 13 lat temu miasto cały czas może dynamicznie się rozwijać. Udało nam się wyjść z pozycji trzeciego miasta w regionie na pozycję lidera. W momencie, kiedy pojawiło się więcej inwestycji zagranicznych, a polityka władz miasta stała się bardziej otwarta na duże projekty inwestycyjne, naturalnie zaczęło się ich więcej pojawiać. Dziś od tego odcinamy kupony – zaznaczył Michał Olszewski.

Miejsce dla firm

Ten efekt otwarcia widać chociażby na rynku biurowym. – W perspektywie 20 lat Warszawa w porównaniu z Pragą czy Budapesztem zrobiła wielki krok do przodu. Większość inwestycji biurowych, które mamy w stolicy, jest przemyślana. Ma potencjał, który jest wartością dodaną dla najemców – mówił Paweł Skałba, dyrektor działu powierzchni biurowych w Colliers Internetional.

– Dwa i pół roku temu miałem ciekawą dyskusję z kolegami z konkurencyjnych firm, którzy twierdzili, że ten boom, który mieliśmy wtedy na rynku, spowoduje, że współczynnik wolnej powierzchni w Warszawie będzie wynosił w niedługim czasie powyżej 20 proc. Dziś mamy go na poziomie 13 proc. Firmy w Warszawie doceniają jakość i komunikację – akcentował.

W jego ocenie inwestorzy patrzą na dobre połączenie stolicy z różnymi częściami świata.

Jak przypomniał Stanislav Frnka, prezes zarządu HB Reavis Poland, Warszawa ma dziś 5,3 mln mkw. biur. I cały czas tkwi w niej potencjał do zwiększenia tej powierzchni. Tym bardziej że firmy, które już się tu znajdują, rozwijają się, pączkują.

– Te wspomniane 13 proc. pustostanów to są te starsze budynki. Jeśli ktoś budował tanio, to fundusze, które posiadają teraz takie obiekty, mają problem. Wiele z nich jest do zburzenia i wybudowania od podstaw. Jeśli natomiast robi się projekt z widokiem nie na 10, ale na 25, 30, 50 lat, wykorzystuje się nowoczesne technologie, tworzy się funkcjonalny budynek z porządnym designem, to ten budynek będzie działać długoterminowo – mówił Stanislav Frnka.

Tak jego zdaniem stało się w przypadku m.in. dwóch warszawskich biurowców: Ronda 1 oraz WFC (Warsaw Financial Center).

– Dużej ilości pustostanów nie ma. Jeśli teraz pojawiłby się klient, który poszukuje powierzchni 5–7 tys. metrów, to zgodnie z założeniami, jakie były trzy lata temu, powinien móc wybierać w 30 lokalizacjach, a ma ich dziś trzy–cztery. I nie jest tak, że są to warianty dostępne od zaraz – zaznaczył Paweł Skałba.

Dobra kadra

Atutem Warszawy i jej motorem napędowym są przede wszystkim ludzie. – W Warszawie jest zdecydowanie najlepszy dostęp do kadr w Polsce. To tutaj swoje centrale – jeśli chodzi o biznes lokalny – mają największe korporacje. Tutaj mamy też największą liczbę osób w wieku produkcyjnym, największą liczbę studentów i wreszcie osób znających języki obce – wskazała Agnieszka Kulikowska, partner w Page Executive, globalnej firmie headhunterskiej.

– Kwestie kulturowe, kwestie językowe są u nas na takim poziomie i tak zbalansowane, że można przewidywalnie planować biznes – wtórował Mikołaj Martynuska, członek zarządu Echo Investment.

– Globalny szef rozwoju dużej firmy nie patrzy, czy Kraków jest fajniejszy od Warszawy. On patrzy na mapę świata i mówi tak: w Rosji nam się rynek pracy nie sprawdził – i choć ludzie są bardzo kreatywni, nie ma tam kultury pracy, jest za to niepewność polityczna. Taki inwestor patrzy też na Chiny, które są miejscem, gdzie siła robocza jest bardzo dobra. Porównanie jednak jakości pracy w Polsce i w Chinach wypada na korzyść Polski, więc woli rozwijać nasze ośrodki – akcentował.

W opinii Jacka Levernesa, prezesa ABSL, niewątpliwie czynnik ludzki wpływa na atrakcyjność Warszawy. Nie chodzi jednak wcale o to, że nie brakuje tu rąk do pracy. To dla biznesu już za mało.

– Jeśli mówimy chociażby o banku JP Morgan, który zapewni 3 tys. nowych miejsc pracy, to walkę o lokalizację stolica toczyła m.in. z Budapesztem, Bukaresztem, Krakowem i Wrocławiem – przypomniał Levernes.

I zaznaczył, że przez lata zmieniły się typy inwestycji i potrzeby inwestorów. – Przedtem, jeśli można było zatrudnić 500 osób, z czego 60 proc. studentów, do tego 40 proc. osób z doświadczeniem w granicach od zera do pięciu lat, to Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź, Trójmiasto dużo takich projektów wygrywało – mówił. Dzisiaj natomiast – przez to, że nowe usługi dotyczą już zaawansowanych operacji – szuka się ludzi, którzy mają 5,10,15 lat doświadczenia.

– Najważniejszym dla mnie argumentem, dlaczego Warszawa wygrywa i w najbliższych latach będzie wygrywać od jednej trzeciej do połowy projektów, jest to, że jest tutaj właśnie dostęp do drugiego rynku pracy – podnosił szef ABSL.

Podobnie uważa Stanislav Frnka. – Gdy podpisaliśmy umowę z firmą KMD, spytaliśmy, dlaczego wybrała Warszawę. Usłyszeliśmy wtedy, że w Krakowie, Wrocławiu znajdzie oczywiście studentów do pracy w branży IT. Firma potrzebowała jednak średniej kadry, która posiadała wiedzę. W Warszawie mogła ją natomiast pozyskać – opisywał Frnka

– Podczas rozmów z inwestorami często podkreślamy, że Warszawa jest „future proof", że jest odporna na przyszłość. W tym sensie, że oczywiście daje dostęp do studentów, ale ma bardzo dobrze rozwiniętą kadrę ekspercką oraz wyższą i średnią kadrę zarządzającą. Przez te ostatnie 25 lat transformacji ta kadra bardzo dojrzała – wtórowała Agnieszka Kulikowska, podkreślając, że jeszcze kilka lat temu inwestycje lokowane w Polsce w ramach centrów usług wspólnych dotyczyły często prostszych, bardziej powtarzalnych procesów back office'owych związanych np. z operacjami i księgowością. W ostatnich latach trendem jest natomiast przenoszenie procesów bardziej zaawansowanych czy też twórczych do tzw. centrów ekspertyzy.

Inwestycje miejskie

Co zrobiła Warszawa, by wzmocnić atrakcyjność miasta?

– W miasto zainwestowaliśmy już 40 mld zł środków publicznych. Skala naszych inwestycji infrastrukturalnych jest nieporównywalna do tych przeprowadzonych przez Bukareszt czy Budapeszt. Tam kwoty są trzy- czy nawet czterokrotnie niższe – podkreślał wiceprezydent Olszewski. Jak dodał, wydatki wskazują jednak na to, że w stolicy było wiele do zrobienia.

– 12 lat temu postawiliśmy na szybkie nadrabianie zaległości, które widać było gołym okiem: niedokończona linia metra, stary tabor autobusowy, który bazował głównie na ikarusach, czy 60 proc. ścieków, które bezpośrednio trafiało do rzeki – wyliczał.

Z tego też powodu dekadę temu miastu trudno było rozmawiać z inwestorem społecznie odpowiedzialnym. – Dla niego inwestowanie w mieście, które zatruwa środowisko na potęgę, było prawie jak samobójstwo. Natomiast sam fakt, że w Warszawie możemy pić wodę z kranu od 2010 roku, fakt, że nie zanieczyszczamy rzeki od 2012 roku, że mamy drugą linię metra od roku 2015 – są to rzeczy bardzo istotne. Zdajemy sobie jednak sprawę, że to nie załatwia wszystkich problemów. Przed nami jeszcze kwestia inwestowania w infrastrukturę odpadową czy poprawienie jakości powietrza – mówił Olszewski.

– Teraz gdy do Warszawy przyjeżdża jakiś VIP, numer jeden, dwa największej korporacji światowej, można mu pokazać Krakowskie Przedmieście, jest Hala Koszyki, plac Europejski. Jest totalnie inaczej niż dziesięć lat temu. Pojawia się odczucie, że to miasto nie różni się od Frankfurtu czy Londynu – zwracał uwagę Jacek Levernes.

Wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski zapewniał, że w przyszłości miasto będzie stawiać na jakość. – Ta jakość w przypadku projektów deweloperskich przekłada się nie tylko na dobór materiałów, z których jest zbudowany obiekt, ale i jego unikatowość. Miasto musi natomiast dbać o jakość tkanki miejskiej. Dynamika wzrostu, jaką mamy, jest zarówno naszym atutem, jak i słabością. Czasem dynamika zmian zmusza do podejmowania decyzji w zbyt szybkim tempie – które w normalnych warunkach w innych krajach są rozłożone na lata i które pozwalają lepiej planować. Uważam, że jakość da nam lepsze efekty niż pospieszne podejmowanie decyzji – spuentował wiceprezydent stolicy Michał Olszewski.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: anna.krzyzanowska@rp.pl

"Rzeczpospolita"