Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Mieszkania powoli odrabiają straty

Aneta Gawrońska 27-03-2018, ostatnia aktualizacja 27-03-2018 00:00

Zakończenie programu „MdM" skierowało klientów na rynek wtórny.

Klienci chętnie kupują mieszkania, do których można się od razu wprowadzić.
źródło: Freedom Nieruchomości Warszawa Śródmieście
Klienci chętnie kupują mieszkania, do których można się od razu wprowadzić.

Używane mieszkania w ciągu ostatniego roku zdrożały we Wrocławiu, w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Gdańsku i Łodzi – wynika z najnowszego raportu firm Metrohouse Franchise i Expander. W stolicy średnia transakcyjna cena mkw. lokali z drugiej ręki to 7,8 tys. zł. To o 2,5 proc. więcej niż przed rokiem. W Warszawie sprzedają się mieszkania w średniej cenie 417,5 tys. zł.

Szybkie przeprowadzki

Najtaniej jest w Łodzi, gdzie metr używanego mieszkania kosztuje średnio niespełna 3,7 tys. zł (4,1 proc. więcej niż w lutym ubiegłego roku).

W tym mieście, jak podają Metrohouse i Expander, klienci kupują lokale w średniej cenie 192 tys. zł. W Krakowie przeciętna cena transakcyjna mkw. lokalu na rynku wtórnym to niespełna 6,3 tys. zł (4,4-proc. wzrost), a we Wrocławiu – 5,4 tys. zł (5,7 proc. więcej niż przed rokiem).

W tych miastach nabywcy wydają na mieszkania średnio 327 i 298 tys. zł. Rynek wtórny zaczyna odżywać po zakończeniu rządowego programu dopłat do kredytów „Mieszkanie dla młodych", który w uprzywilejowanej pozycji stawiał deweloperów.

Wyższe limity cen obowiązywały bowiem na rynku pierwotnym. – Oferty deweloperów straciły jednak na atrakcyjności wraz z zakończeniem programu „MdM" – podkreśla Tomasz Pyryt, ekspert krakowskiego oddziału agencji Freedom Nieruchomości. – Ceny mieszkań, głównie tych do 40 mkw., nieznacznie wzrosły. W efekcie zwiększył się ruch na rynku mieszkań z drugiej ręki. Szanse między rynkami się wyrównują – zauważa.

A pośrednik Paweł Zeliaś, szef firmy Salondomow.pl, dopowiada, że ożywienie widać m.in. właśnie po wzroście cen na rynku wtórnym. – Tradycyjnie największym powodzeniem cieszą się dwupokojowe mieszkania w cenie ok. 300 tys. zł, w których można zamieszkać po niewielkim odświeżeniu. Nowością jest rosnące zainteresowanie trzypokojowymi ok. 70-metrowymi lokalami i większymi – opowiada.

Można to tłumaczyć, jak mówi Paweł Zeliaś, bardziej stabilną sytuacją na rynku pracy. Znaczenie ma także program 500+. – Kupujący mogą patrzeć w przyszłość z większym optymizmem – wyjaśnia szef SalonuDomow.pl.

Schodzą na pniu

O zwiększonym ruchu na rynku wtórnym mówi także Witold Bochenek, dyrektor tarnowskiego oddziału Freedom Nieruchomości. Ale w tym mieście oferta rynku pierwotnego nie jest specjalnie bogata. – Niezmiennie najlepiej sprzedają się mieszkania wykończone w dobrym standardzie – mówi dyrektor Bochenek.

Klienci nie chcą bowiem ponosić dużych nakładów na remont. – Jeśli już kupujący stoi przed koniecznością remontowania lokalu, wkładania w nieruchomość i pieniędzy, i pracy, to woli kupić nowe mieszkanie od dewelopera – podkreśla.

Rynek wtórny oferuje też okazje. Nie dla wszystkich klientów okazja znaczy jednak to samo. – Dla pewnej grupy nabywców o dobrej ofercie świadczy cena nieruchomości, dla innych: lokalizacja – mówi Tomasz Pyryt. – Zdecydowaną większość stanowią oczywiście ci pierwsi. Najlepsze okazyjne oferty schodzą na pniu, często nie ujrzawszy nawet światła dziennego. Pośrednicy współpracują bowiem z gronem inwestorów lub klientów prywatnych, gotowych nabyć taką nieruchomość od ręki – wyjaśnia. Dodaje, że biorąc pod uwagę lokalizację, okazją można nazwać mieszkania w prestiżowych budynkach czy osiedlach.

Także Witold Bochenek zwraca uwagę, że okazyjne oferty rzadko są zamieszczane na portalach ogłoszeniowych. Często są to lokale wymagające remontu, obciążone problemami, niekiedy bardzo zadłużone. Jako przykład z tarnowskiego rynku dyrektor podaje 25-metrową kawalerkę, która kosztowała 45 tys. zł. Sprzedający miał siedem egzekwowanych przez komornika długów.

– Kolejnym przykładem okazji może być mieszkanie z nieuregulowanym spadkiem, skłóconymi współwłaścicielami oraz niewielkimi długami: to 60 mkw. za cenę 80 tys. zł – opowiada Witold Bochenek.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.gawronska@rp.pl

"Rzeczpospolita"