Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Spekulanci zarabiają na małych lokalach

Aneta Gawrońska 16-04-2018, ostatnia aktualizacja 16-04-2018 10:21

Niewielkie, dobrze zaprojektowane mieszkania z atrakcyjnym adresem idą jak woda.

City Link – mieszkania na tym warszawskim osiedlu chętnie kupują inwestorzy
źródło: materiały prasowe
City Link – mieszkania na tym warszawskim osiedlu chętnie kupują inwestorzy

– Są kupowane nie tylko na wynajem, ale też z myślą o odsprzedaży z zyskiem – mówi Jarosław Mikołaj Skoczeń, ekspert firmy Emmerson Realty. Spekulacyjny biznes jest znów możliwy dzięki wzrostowi cen mieszkań.

– Najbardziej drożeją lokale do 35 mkw. Zwyżki, w zależności od miasta, sięgają nawet 10 proc. Takie zwyżki notujemy w Warszawie, Krakowie, Gdańsku – podaje Skoczeń. Najlepsze ceny deweloperzy oferują zazwyczaj na początku budowy osiedla. Na zniżki, jak zauważa ekspert Emmersona, można też liczyć, kupując mieszkania w pakietach. – Są inwestorzy, którzy kupują nawet całe budynki, a potem sprzedają pojedyncze lokale nawet z 20-proc. zyskiem – zwraca uwagę.

Dziura dla inwestora

– Mieszkaniami w bardzo dobrych lokalizacjach spekulanci interesują się zawsze – nie ma wątpliwości Ewa Foltańska-Dubiel, prezes Grupy Deweloperskiej Geo. – Kupując lokal na początku budowy, pierwsi klienci mogą liczyć na większy rabat. Prawo do nieruchomości można odsprzedać z 10–15-proc. zyskiem jeszcze przed zakończeniem inwestycji. Zysk może być jeszcze większy po wystawieniu na sprzedaż już nie cesji praw, ale gotowego, wykończonego mieszkania.

O spekulacyjnych zakupach mieszkań mówi także Andrzej Gutowski, członek zarządu firmy Ronson Development. – Sprzyjają im rosnące ceny nieruchomości – potwierdza. – Tendencję do zakupów mieszkań na wczesnym etapie budowy, a następnie cedowania praw do nich na kolejnego nabywcę, widać w naszej inwestycji City Link na warszawskiej Woli. Lokal można odsprzedać z zyskiem już po upływie pół roku. Ceny mieszkań na tym osiedlu wzrosły w ciągu roku o ok. 10 proc.

Gutowski zastrzega jednak, że skala cesji nie jest wielka. W City Link to ok. 5–10 proc.

Większość mieszkań na etapie budowy sprzedaje też J.W. Construction. Część lokali, jak mówi Małgorzata Ostrowska, członek zarządu tej firmy, jest odsprzedawana już na rynku wtórnym.

– Nie jest to jednak zjawisko powszechne. Większość inwestorów kupuje lokale na wynajem – podkreśla Ostrowska.

A Marta Kasprzak z firmy deweloperskiej Duda Development zwraca uwagę, że na zwyżki cen mieszkań przekładają się rosnące koszty zakupu materiałów budowlanych i działek. Znaczenie ma też zakończenie programu dopłat do kredytów „Mieszkanie dla młodych", który skłaniał firmy do oferowania tańszych lokali. – Nasi klienci kupują mieszkania w trakcie budowy, kiedy zwykle oferujemy promocje – mówi Marta Kasprzak.

Ogromny deficyt

Ceny mieszkań oferowanych w przedsprzedaży przez firmę Quelle Locum bywają niższe od cen gotowych już lokali o 10–20 proc. Jak mówi Grzegorz Woźniak z tej firmy, są chętni do zakupu kilku mieszkań w pakietach. Firma dopuszcza też możliwość sprzedaży cesji praw do budowanych nieruchomości.

– Zmiany cen mieszkań są mocno uzależnione od specyfiki konkretnej lokalizacji i charakteru projektu – komentuje Jacek Zengteler, członek zarządu spółki Yareal Polska. – Mieszkania z segmentu popularnego, lokale o podwyższonym standardzie i apartamenty istotnie się od siebie różnią – podkreśla.

Yareal buduje mieszkania z górnej półki, które drożeją od kilku do kilkunastu procent. Firma nie odnotowała jednak spekulacyjnego obrotu mieszkaniami w trakcie budowy.

– Nasze lokale klienci kupują przede wszystkim dla siebie. Indywidualni inwestorzy są za nastawieni na długoterminową inwestycję – wyjaśnia Jacek Zengteler.

Ostrożny w ocenie rynkowej sytuacji jest Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. – Nowe mieszkania drożeją, ale nie są to zwyżki, które mogłyby sugerować niekontrolowaną hossę znaną nam sprzed dekady – podkreśla Jędrzyński. – Średnioroczny wzrost na głównych rynkach nie przekracza 5–6 proc., nawet pomimo dość mocnego odchylenia w górę w Trójmieście. Na razie mamy więc zdrowe zwyżki dopasowane do skali sprzedażowego boomu, bez symptomów rynkowego przegrzania – twierdzi.

Dodaje, że pojawienie się cesji na większą skalę będzie oznaczało, że rynek wszedł w niebezpieczny etap spekulacji, a więc znacznie podniesionego ryzyka inwestycyjnego.

Michał Cebula, dyrektor generalny Heritage Real Estate, podkreśla z kolei, że wbrew obiegowym opiniom nieruchomości wcale nie drożeją w drastyczny sposób.

– Wykazaliśmy to, analizując ceny z ostatnich dziesięciu lat, od 2007 do 2017 roku – mówi. – Na rynku jest niewiele nowych atrakcyjnych ofert mieszkań z szybkim terminem oddania do użytku. Oczywiście rynek spekulacyjny istniał i będzie istniał, bo w Polsce brakuje nawet 3 mln mieszkań. A spekulanci pojawiają się zawsze tam, gdzie jest niedobór jakiegoś towaru – komentuje. ©℗

"Rzeczpospolita"