Superszybkie TGV na Centralnym?
Do 2020 roku do Warszawy mają wjechać pociągi z prędkością 350 km/godz. W miejscu obskurnego Dw. Centralnego będzie wtedy stał drapacz chmur. Żart? Nie, raczej fantazja ministra infrastruktury.
- Nie akceptuję dzisiejszego standardu Dworca Centralnego – powiedział wczoraj „ŻW” minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. – Decyzja już zapadła. Po Euro 2012 ten dworzec zostanie całkowicie przebudowany – obiecał.
Dworzec Centralny to teraz poczekalnia dla bezdomnych, kapiąca woda w głównej hali i fetor na peronach. A to właśnie tutaj miałyby wjechać pociągi dużych prędkości – podobne do francuskich TGV, niemieckich ICE albo hiszpańskich AVE.
W urzędzie wojewódzkim odbyła się wczoraj debata społeczna w sprawie planowanej szybkiej linii, która ma połączyć Warszawę z Łodzią, gdzie rozgałęzi się na Poznań i Wrocław. To tzw. linia Y (od jej kształtu).
Pociągi mają tędy jeździć 300 – 350 km/godz. Jeśli tak będzie, ze stolicy dotrzemy do Łodzi w 45 minut (dziś zajmuje to półtorej godziny), a do Wrocławia w półtorej godziny (teraz trwa to pięć godzin, bo pociąg InterCity jedzie przez Poznań).
Według ministra Grabarczyka, „polski high speed” będzie szansą na zmianę wizerunku Warszawy. Wicedyrektor miejskiego Biura Komunikacji Stanisław Szweycer powiedział nam, że stolica z niecierpliwością czeka na konkrety – np. ostateczny przebieg trasy.
– Dworzec Centralny to miejsce optymalne dla końcowego przystanku pociągów dużych prędkości. To serce miasta, obok mamy metro, a w przyszłości będziemy mieć linię na lotnisko Okęcie – mówi przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury Janusz Piechociński. – W grę wchodzą jeszcze dworce: Zachodni i dawny Główny. Odpowiedź poznamy po wykonaniu studium wykonalności – przewiduje.
Nad peronami Dworca Centralnego prezes Polskich Linii Kolejowych Krzysztof Celiński widziałby wieżowiec ze szkła i stali. Dlaczego dopiero po Euro 2012? Do tego czasu PKP ma przebudować inne dworce: Wschodni i Zachodni. Na razie spółka nie wybrała jednak nawet prywatnych inwestorów, którzy mają postawić nad torami błyszczący las biur, hoteli i sklepów. Na dotrzymanie terminu nie ma już więc szans. Jeśli dobrze pójdzie, do 2012 roku powstaną nowe perony. Budowa linii Y ma się zacząć na przełomie lat 2013 i 2014, a skończyć w 2020 roku. Szacowany koszt to 26 mld zł. Same przygotowania i wykupy gruntów mają pochłonąć 2 mld zł.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON