Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Stróże prawa na kebabie

rbi 07-09-2012, ostatnia aktualizacja 07-09-2012 08:52

"Myśleliśmy, że policjanci spieszą się, by przegonić meneli, którzy opanowali przystanek. Tymczasem oni poszli na kebaba" - pisze nasz Czytelnik

autor: Roman Bosiacki
źródło: Fotorzepa

Do naszej redakcji przysłał e-maila Czytelnik mieszkający przy ul. Jana Pawła II.

"Jestem zbulwersowany tym, co widziałem. W niedzielę ok. godz. 16.30 na rogu al. Jana Pawła i Nowolipki samochód policyjny tak się spieszył, że mało co nie przejechał na pasach mężczyzny idącego na zielonym świetle.

Myśleliśmy, że dzielni stróże prawa jadą przegonić meneli, którzy rozsiedli się na przystanku autobusowym, pili piwo i palili papierosy, nie pozwalając ludziom spokojnie poczekać na autobus. Rzeczywiście, samochód zatrzymał się na przystanku i policjanci z niego wyszli.

Nie poszli jednak na interwencję, tylko do lokalu, w którym sprzedają kebaby. Proszę w moim imieniu zapytać policję, czy policjanci, którzy idą na kebaba mogą zatrzymywać się na przystankach autobusowych, czy jak idą na kebaba, to nie muszą widzieć łamania prawa (podwójne - picie alkoholu w miejscu publicznym i palenie na przystanku), czy na to idą nasze podatki i czy to jest normalne działanie policji, kebab ważniejszy od pracy." - czytamy w liście.

Komenda Stołeczna Policji sprawdziła tę sprawę. - Okazało się, że był to patrol prewencji, który miał właśnie regulaminową przerwę - mówi rzecznik KSP Mariusz Mrozek. - Policjanci zapewnili nas, że zaparkowali prawidłowo, a w pobliżu nie zauważyli nikogo, kto łamie prawo. Sprawdziliśmy nagrania z miejskiego monitoringu, ale okazało się, że kamery nie obejmują tego miejsca.

List od Czytelnika