r e k l a m a

Trzymajcie się chłopaki

Aleksandra Stanisławska 02-04-2009, ostatnia aktualizacja 24-04-2009 11:12

Mężczyźni to słabsza płeć – twierdzą izraelscy naukowcy. Sprawiają kłopoty już w łonie matki, a potem jest jeszcze gorzej: częściej chorują i krócej żyją. Zatrucie środowiska sprawia, że trudno jest nawet począć chłopca.

źródło: www.sxc.hu

Położne od zawsze powtarzają, że chłopiec „w drodze” oznacza kłopoty. Matki kłopotliwych synów często rozumieją przez to bójki na podwórku czy wagarowanie. Tymczasem najnowsze badania pokazują, że chodzi o coś zgoła innego: powikłania w życiu płodowym, wcześniactwo i chorowitość przez całe życie. Miażdżący cios mitowi męskości zadali izraelscy badacze, którzy prześledzili losy kilkudziesięciu tysięcy noworodków obydwu płci. Wyniki nie wypadły dla panów pomyślnie.

Wrażliwi z natury

– Generalnie chłopcy są bardziej wrażliwi w życiu płodowym, a ta wrażliwość przenosi się na całe życie – mówi kierujący badaniami prof. Marek Glezerman z Uniwersytetu w Tel Awiwie. – Mężczyźni z reguły krócej żyją, są bardziej podatni na infekcje i mają mniejsze szanse niż kobiety na zwalczenie choroby. Mówiąc krótko, są słabsi.

Naukowiec przekonuje, że już sama płeć męska stwarza ryzyko powikłań w czasie ciąży. Przestudiował dane okołoporodowe dotyczące 66 tys. dzieci. Wynika z nich, że chłopcy dużo częściej są narażeni na komplikacje w okresie płodowym, takie jak uszkodzenie worka owodniowego, co prowadzi do przedwczesnych narodzin. Również wcześniactwo dużo częściej dotyka chłopców niż dziewczynek. Z tym z kolei wiążą się rozmaite schorzenia, np. zespół zaburzeń oddychania, który jest konsekwencją nie do końca rozwiniętych płuc.

– Nawet kiedy chłopiec przyjdzie na świat w terminie, to dużo częściej doświadcza komplikacji podczas porodu związanych ze zbyt dużym rozmiarem ciała, przede wszystkim głowy – mówi prof. Glezerman.

Z tego właśnie powodu panowie aż o 20 proc. częściej przychodzą na świat za sprawą cesarskiego cięcia – dowodzą badania przeprowadzone z kolei przez amerykańskich naukowców. Obliczyli oni również, że w USA w ciągu ostatniej dekady u chłopców odnotowano wyższą o jedną piątą śmiertelność przy porodzie niż wśród dziewczynek. Inne badania, również prowadzone w Stanach Zjednoczonych, pokazują, że umiera jeden na czterech przedwcześnie urodzonych chłopców i jedna na siedem dziewczynek.

– Nauczyliśmy się myśleć, że różnica w poziomie śmiertelności chłopców i dziewcząt wynika z przewagi ryzykownych zachowań wśród przedstawicieli płci męskiej, ale jak widać, jest ona także istotna, gdy o podobnym czynniku nie może być mowy – mówi kierująca badaniami dr Eileen Crimmins z University of Pennsylvania.

Nieodporni, krótkowieczni

Kiedy już pojawią się na świecie, chłopcy pochłaniają znacznie więcej uwagi pielęgniarek noworodkowych – dowodzi prof. Glezerman. A to dlatego, że częściej dotykają ich powikłania okołoporodowe. Według badań wobec chłopców częściej stosuje się procedury ratowania życia. Częściej też cierpią na infekcje dróg moczowych oraz krwawienie w obrębie mózgu.

Jednak na tym się nie kończy, bo i później panowie są bardziej chorowici. Prof. Glezerman twierdzi, że ich rówieśniczki lżej przechodzą choroby wieku dziecięcego, bo mają z reguły lepszą odporność. W życiu dorosłym są też mniej podatne na powszechne infekcje.

Na tym nie kończy się niesprawiedliwość losu, bo kobiety żyją dłużej niż mężczyźni. Przeciętna Polka ma szansę dożyć osiemdziesiątki, a Polak – 71. roku życia.

Przeczytaj więcej w rp.pl

rp.pl