Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Wykładowcy weszli do niedźwiedzi. Przeżyli

rr 13-10-2010, ostatnia aktualizacja 13-10-2010 21:59

Pierwszy raz na wybiegu dla niedźwiedzi odbył się wykład. W ramach festiwalu Warszawa w Budowie II doktorzy nauk przyrodniczych mówili o tym, jak nas widzą zwierzęta i jak my je widzimy.

Policzyłam je dokładnie. Wszystkie są pod kluczem – zapewniała ludzi wchodzących na wybieg niedźwiedzi polarnych opiekunka misiów brunatnych Kasia Jaślan. Po polarnych została tylko nazwa. Wymarły, a ich miejsce zajęły niedźwiedzie cyrkowe z Julinka, które przygarnęło zoo. Mimo zapewnień pani Kasi miny wchodzących były nietęgie. Nerwowe śmiechy, głośne przekomarzania miały zagłuszyć niepewność: czy aby coś na nas nie wyskoczy?

Niepewność tę podsycał jeszcze znany z czarnego humoru dyrektor zoo dr Andrzej Kruszewicz. – Po to tu jesteśmy, żeby niedźwiedzie wreszcie miały rozrywkę. Czy wyjdą? Oczywiście, za chwilę. I ten, kto ucieknie, to dobrze – dworował sobie szef placówki. Dzięki temu atmosfera się na tyle rozładowała, że słuchacze z ulgą zajęli miejsca w „sali wykładowej“ – usiedli na pieńkach i głazach.

Dr Marek Ostrowski na betonowej bryle przypominającej krę postawił tablicę z hasłem: „Nie karmić wykładowców“.

– Ludzie różnią się od zwierząt choćby możliwością prac manualnych. Nasze ręce także rozwijają mózg przez dotyk. My patrzymy na świat wzrokiem, zwierzęta węchem. Zoo jest wyrazem chęci zorganizowania przestrzeni dla zwierząt – mówił.

Dr Kruszewicz zadał wszystkim pytanie: „Jak zwierzęta widzą świat?“ – To zależy jakie – zaraz odpowiedział. – Mucha postrzega świat złożony z punktów. Wrona widzi ultrafiolet. Dla wilka grzywiastego wszystko jest zapachem. Jednak bliżej nam do zwierząt niż nam się wydaje. Chodzę po Warszawie i szukam porównań ze zwierzętami. Czy czerwonym kabrioletem, który jedzie w pięć sekund do setki, da się zawieźć dzieci do szkoły? No wiadomo, po co jest taki samochód. Tak samo z pawiem. Czy ogon służy mu do ucieczki lub ochrony przed drapieżnikiem? Nie, on mu zapewnia powodzenie u samic.

I wreszcie, czy takie niedźwiedzie brunatne widzą te 700 tys. zwiedzających, którzy tu przychodzą co roku? Nie zauważają nas, jeśli tylko nie wykonamy jakiegoś nieprzewidzianego ruchu – odpowiedział.

Tymczasem dr Ostrowski po wykładzie, w którym pełno było wyrazów takich jak sieć neuronów, neurobiologia, przekaźniki, doszedł do tego, że: – Ludzie nigdy nie poznają, jak zwierzęta myślą.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane