Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Szukają nowego domu dla niedźwiedzi

Robert Rybarczyk 08-03-2012, ostatnia aktualizacja 08-03-2012 23:40

Co zrobić z niedźwiedziami? – zastanawia się fundacja Viva!, która przejęła byłe schronisko dla zwierząt. W poszukiwanie dla nich domu włączyło się warszawskie zoo

Misie  z Korabiewic do maja muszą znaleźć się  w ogrodzie zoologicznym
autor: Marta Łysakowska
źródło: Fotorzepa
Misie z Korabiewic do maja muszą znaleźć się w ogrodzie zoologicznym

Podtopione psie bu­dy, brak kar­my, pie­nię­dzy i no­wych miejsc dla zwie­rząt – w ta­kim sta­nie fun­da­cja Vi­va! prze­ję­ła by­łe schro­ni­sko na te­re­nie gmi­ny Pusz­cza Ma­riań­ska.

Pre­zes Vi­vy! Ce­za­ry Wy­szyń­ski za­py­ta­ny o trzy naj­waż­niej­sze spra­wy do za­ła­twie­nia w by­łym już schro­ni­sku wy­li­cza: pie­nią­dze i je­dze­nie, ad­op­cje zwie­rząt, zgła­sza­nie się wo­lon­ta­riu­szy do po­mo­cy. – Pół ty­sią­ca psów, 19 ko­ni i czte­ry niedź­wie­dzie. Przy nich trze­ba nie­ustan­nie pra­co­wać. Wie­le lat tym schro­ni­skiem zaj­mo­wa­li się róż­ni lu­dzie. Od te­raz chce­my, by by­ło otwar­te na po­moc i wła­śnie wo­lon­ta­riu­szy. Bo do tej po­ry czę­sto by­ło tak, że ja­kiś pi­ja­ny pra­cow­nik nie wpusz­czał dziew­czyn na te­ren schro­ni­ska, któ­re chcia­ły po­móc. Zda­rza­ło się, że od skur... nas wy­zy­wa­no – przy­zna­je pre­zes fun­da­cji.

Od trzech ty­go­dni, od­kąd pod­pi­sał z pry­wat­nym wła­ści­cie­lem te­re­nu, na któ­rym jest schro­ni­sko, po­ro­zu­mie­nie o współ­pra­cy, jest tam sze­ściu lu­dzi de­le­go­wa­nych przez fun­da­cję. Za­ło­ży­ciel­ka te­go schro­ni­ska ma pro­ku­ra­tor­ski za­kaz opie­ki nad zwie­rzę­ta­mi po za­rzu­tach nie­za­pew­nie­nia wła­ści­wej opie­ki swo­im pod­opiecz­nym.

– Jak by­ło, kie­dy tu przy­je­cha­li­śmy? Dra­ma­tycz­nie. Tu są wy­so­kie wo­dy grun­to­we, więc część bud jest pod­to­pio­na, część się roz­wa­la. Nie ma od­po­wied­niej ilo­ści kar­my. Schro­ni­sko ma dłu­gi – 20 tys. zł za prąd i 7 tys. zł za wo­dę. Dla­te­go w przytulisku nie ma wo­dy. Tę co­dzien­nie przy­wo­żą nam stra­ża­cy z gmi­ny, by psy mia­ły co pić – wy­li­cza Wy­szyń­ski.

Ale Vi­va! ma jesz­cze je­den poważny pro­blem w Ko­ra­bie­wi­cach. Do ma­ja fun­da­cja mu­si zna­leźć miej­sce dla ży­ją­cych tam niedź­wie­dzi: trzech bru­nat­nych i jed­ne­go hi­ma­laj­skie­go. – Od ma­ja niedź­wie­dzie w Pol­sce w nie­wo­li bę­dą mo­gły żyć tyl­ko w zoo i cyr­kach – mó­wi Wy­szyń­ski.

W po­szu­ki­wa­nia no­we­go lo­kum włą­czy­ło się sto­łecz­ne zoo. – Da­je­my pra­cow­ni­ków, do­świad­cze­nie, know-how i po­moc przy za­ła­twia­niu pa­pier­ko­wej ro­bo­ty – za­po­wia­da szef zoo An­drzej Kru­sze­wicz. Do War­sza­wy nie moż­na zwie­rząt ze schro­ni­ska spro­wa­dzić, gdyż na wy­bie­gu po niedź­wie­dziach po­lar­nych ży­ją przy­gar­nię­te z ba­zy cyr­ko­wej w Ju­lin­ku miśki bru­nat­ne.

Mi­chał Sta­niak, wójt Puszczy Mariańskiej, za­po­wia­dał kil­ka mie­się­cy te­mu, że czte­ry niedź­wie­dzie praw­do­po­dob­nie po­ja­dą do par­ku kra­jo­bra­zo­we­go pod Mo­na­chium lub Ha­no­we­rem.

Ale wąt­pi w to An­drzej Kru­sze­wicz: – Nie szu­ka­my dla nich miej­sca za gra­ni­cą, tyl­ko w Pol­sce. Bę­dzie­my sprawdzać ogro­dy zoo­lo­gicz­ne.

Za­py­ta­li­śmy więc Mi­cha­ła Tar­gow­skie­go, dy­rek­to­ra zoo w Gdań­sku, czy przy­jął­by niedź­wie­dzie z Ko­ra­bie­wic? – Nikt w Pol­sce ich nie przyj­mie. Pro­blem z niedź­wie­dzia­mi bru­nat­ny­mi jest od lat, bo po pro­stu dla nich nie ma miej­sca. Je­że­li któ­ryś ogród się na to zgo­dzi, to będzie trzymał je w klat­ce za­bie­go­wej na za­ple­czu. A to jest sa­mo­bój­stwo dla dy­rek­cji ogro­du, bo w ta­kich wa­run­kach nie moż­na trzy­mać niedź­wie­dzi.

Życie Warszawy