Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Rodzina gibonów będzie na swoim

Kamilla Gębska 23-11-2012, ostatnia aktualizacja 23-11-2012 01:29

Kończą się kłopoty lokalowe pięcioosobowej rodziny gibonów ze stołecznego ogrodu zoologicznego. Rozboczęła się budowa ich nowego, całorocznego domu... w stylu azjatyckim

autor: Danuta Matloch
źródło: Fotorzepa

Para gibonów – Gucio i Bonia mają troje dzieci. Dwóch chłopców i 1,2-rocznego malucha, którego płeć nie jest jeszcze znana, bo nie opuszcza ramion mamy. Zdaniem kierownika sekcji małp zoo Anny Jakucińskiej Gucio już adoruje partnerkę, by powiększyć familię. – Bonia regularnie, co dwa lata, zachodzi w ciążę, a w nowym domu gibony będą miały idealne warunki do rozrastania się rodziny – mówi.

W ubiegłym tygodniu wmurowano kamień węgielny pod ich nowe mieszkanie.

Zawierał włosy z cebulkami  małp – jako materiał genetyczny. Wszystko na wypadek, gdyby gibony czubate miały wyginąć. Nasze zoo stało się pierwszym bankiem genów tego  gatunku.

Inwestycja ma się zakończyć wiosną.  Kosztować będzie około 250 tys. zł. Całoroczny pawilon  będzie się składał z jednego dużego pomieszczenia o powierzchni 50 mkw. i wysokości 4 m. Wyposażenie będzie dopasowane do gustów lokatorów – konary drzew, liny  i półki. Dodatkowo ogrzewanie i wentylacja.

Dyrektor zoo Andrzej Kruszewicz informuje, że pawilon utrzymany będzie w azjatyckim stylu. Świadczyć o tym mają m.in. kształt dachu i bambusowe elementy.

Rodzina na przeprowadzkę czeka w małpiarni. – Do tej pory w sezonie letnim gibony mieszkały w niewielkim domku na wyspie. Na zimę trafiały do klatek w małpiarni. Źle znosiły dwa odłapywania rocznie. Stresowało je to i wiązało się z ryzykiem uszkodzenia ich długich i delikatnych rąk. W nowym pawilonie będą przebywać cały rok – dodaje Anna Jakucińska.

Życie Warszawy