r e k l a m a

Sojusz broni Polski

Anna Słojewska , Justyna Prus , Wojciech Lorenz 03-12-2008, ostatnia aktualizacja 04-12-2008 11:11

NATO traktuje amerykańską tarczę antyrakietową w Polsce i Czechach jako część systemu obrony sojuszników. A Rosjanom mówi, żeby przestali grozić obu krajom.

źródło: AFP

Deklaracja w sprawie tarczy przyjęta na zakończenie szczytu szefów dyplomacji NATO w Brukseli to sukces Waszyngtonu, Warszawy i Pragi. NATO powtórzyło, że rośnie zagrożenie atakiem rakietami balistycznymi i że amerykańskie instalacje przyczynią się do zwiększenia bezpieczeństwa sojuszników.

Przypomniało też, że chce włączyć amerykańską tarczę do swojego systemu obronnego.

– To istotna deklaracja z punktu widzenia Polski. Zwiększa ona szansę na kontynuowanie budowy segmentu tarczy w Polsce i Czechach przez nowego prezydenta USA, który w tej sprawie był sceptyczny – tłumaczy gen. Stanisław Koziej.

Podobnie uważa rosyjski politolog Dmitrij Susłow. – Administracja prezydenta Busha walczyła o taką deklarację, bo chce, aby Barack Obama nie miał pretekstu do wycofania się z tego projektu – mówi ekspert. Jego zdaniem w zamian za deklarację Waszyngton zgodził się na odblokowanie rozmów z Rosją i zrezygnował z walki o objęcie Ukrainy i Gruzji planem działań na rzecz członkostwa (MAP).

Jeszcze w listopadzie tarczę krytykował premier Włoch Silvio Berlusconi, a prezydent Francji apelował o wstrzymanie jej budowy. – Teraz trudno będzie niektórym przywódcom publicznie wygłaszać takie apele, skoro sami podpisują się pod deklaracjami NATO – komentuje nieoficjalnie dyplomata w Kwaterze Głównej.

Deklaracja jest zbliżona do tej, która padła na kwietniowym szczycie NATO w Bukareszcie. Idzie jednak o krok dalej.– Sojusz przyjął do akceptującej wiadomości podpisanie umów między USA a Polską i Czechami – mówił szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Sukcesem Polski i Czech jest też poparcie NATO w obliczu rosyjskich gróźb związanych z planami budowy tarczy. „Apelujemy do Rosji o wycofanie się z konfrontacyjnych oświadczeń, w tym stwierdzeń o sferach wpływów, oraz z gróźb pod dresem sojuszników i partnerów NATO, jak możliwe rozmieszczenie rakiet krótkiego zasięgu w obwodzie kaliningradzkim» – napisano w końcowej deklaracji. – Bardzo ważne, że nie jesteśmy sami w obliczu tych gróźb – komentował minister Radosław Sikorski.

NATO chłodno zareagowało na rosyjską propozycję tworzenia alternatywy dla istniejących struktur bezpieczeństwa. – Na pewno się nie rozwiążemy – powiedział Jaap de Hoop Scheffer, sekretarz generalny sojuszu. Dodał jednak, że o samym pomyśle gotów jest dyskutować pod warunkiem, że prezydent Dmitrij Miedwiediew będzie „trochę bardziej konkretny».

Jeszcze w środę szefowie dyplomacji NATO podjęli decyzję o częściowym odmrożeniu kontaktów z Rosją, które zostały zawieszone po sierpniowym konflikcie w Gruzji. Na razie będą to nieformalne spotkania na szczeblu ambasadorów.

– Chociaż w Brukseli padły bardzo mocne słowa pod adresem Rosji, to NATO pokazało, że woli dialog od nowej zimnej wojny. A dla Kremla i tak sukcesem jest, że sojusz nie zgodził się objąć Ukrainy i Gruzji planem działań na rzecz członkostwa (MAP) – mówi Dmitrij Susłow. Jego zdaniem powstrzymanie rozszerzenia NATO na Wschód było dla Rosji sprawą kluczową.– Wizja wejścia Ukrainy i Gruzji do sojuszu bardzo się oddaliła – uważa Susłow.

Życie Warszawy