Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Burzliwy spór nad zalewem

Karolina Kowalska 01-01-2017, ostatnia aktualizacja 01-01-2017 11:51

Port Pilawa to od lat mekka polskich olimpijczyków. Może ich jednak zabraknąć, bo gmina Nieporęt chce z niego wyrzucić Spójnię Warszawa.

Pierwsze umiejętności w opanowania wiatru podczas szkolenia na Zalewie Zegrzyńskim zdobywali późniejsi mistrzowie żeglarstwa.
autor: Filip Frydrykiewicz
źródło: Rzeczpospolita
Pierwsze umiejętności w opanowania wiatru podczas szkolenia na Zalewie Zegrzyńskim zdobywali późniejsi mistrzowie żeglarstwa.

Trzy pomosty ze stanowiskami dla jachtów, piękny pomost, kawałek plaży i restauracja. Oprócz tego reprezentacyjny budynek mariny, boiska i promenada. Tak najchętniej widziałyby Kompleks Rekreacyjny Nieporęt-Pilawa lokalne władze. Najpierw jednak muszą się pozbyć z terenu nad zatoką klubów żeglarskich. Yacht Klub Polska zgodził się na przenosiny na drugą stronę portu, ale Klub Spójnia Warszawa odmawia przeprowadzki.

Zaciszna zatoka

Obecna lokalizacja – w zatoce zamkniętej od wiatru i zafalowania – to fragment najlepszy do uprawiania sportu przez dzieci i młodzież, bo najbezpieczniejszy. A u nas trenują siedmiolatki, które nie mają tyle siły, by dać sobie radę z silnym wiatrem. Musimy ułatwić im żeglowanie i zrobić wszystko, by na samym początku nie zrazić ich do tego sportu – mówi Maciej Rokosz, prezes KS Spójnia. I dodaje, że w zatoce zaczynali niemal wszyscy polscy olimpijczycy i mistrzowie świata sportów związanych z żeglarstwem – mistrz i wicemistrz olimpijski Mateusz Kusznierewicz, brązowa medalistka igrzysk w Londynie Zofia Noceti-Klepacka, złoty medalista mistrzostw świata w Montrealu Zbigniew Kania, trzykrotny mistrz świata Leon Wróbel czy olimpijczyk z Meksyku i Moskwy Andrzej Iwiński.

– Jeśli, podobnie jak inne kluby, przeniesiemy się na drugą stronę zatoki, nie będziemy mogli szkolić najmłodszych, na czym straci polskie żeglarstwo – przekonuje Maciej Rokosz. I zapowiada walkę o zatokę. Chce podważyć umowę darowizny, jaką w 1999 r. Skarb Państwa zawarł z Gminą Nieporęt. Zerwał wówczas umowę dzierżawy zawartą w 1962 r., czyli w momencie powstania zalewu, z Warszawskim Okręgowym Związkiem Żeglarskim (WOZŻ). Zgodnie z umową samorząd miał zachować teren żeglarski i inwestować w jego rozwój, a także zawrzeć ze Spójnią 16-letnią umowę dzierżawy. – Tyle że przez ten czas gmina nie zainwestowała w teren ani złotówki, a zamiast podpisać z nami umowę na 16 lat, podpisywała ją na trzy lata, co nie pozwoliło nam na inwestycje – mówi Maciej Rokosz. Wierzy, że te argumenty pozwolą klubowi zostać w zatoce.

Inne podejście ma Yacht Klub Polski (YKP), który porozumiał się z Gminą Nieporęt i podpisał 15-letnią umowę dzierżawy na działkę o powierzchni 2,5 tys. mkw. Z przeznaczeniem na żeglarską bazę szkolno-treningową: – To piękny projekt – tłumaczy Anna Dąbrowska, dyrektor YKP. – Nie chcieliśmy przeszkadzać wójtowi w realizacji idei stworzenia miejsca wypoczynku dla mieszkańców. Dlatego zgodziliśmy się na zmianę miejsca dla naszego klubu – dodaje.

Klub kontra gmina

Anita Madej, kierownik Działu Sportu i Rekreacji Gminy Nieporęt, podkreśla, że teren kompleksu Nieporęt-Pilawa jest właściwie jedynym terenem rekreacyjnym dla mieszkańców. – Choć Nieporęt ma najdłuższą linię brzegową nad Jeziorem Zegrzyńskim, mieszkańcy praktycznie nie mogą z niej korzystać. Dzika plaża przez cały sezon jest tak obciążona przez natłok turystów, że mieszkańcy nie mogą z niej skorzystać – tłumaczy Anita Madej.

Zdaniem urzędu, Spójnia zajmuje teren bezumownie i blokuje realizację inwestycji.

Działacze i wychowankowie Spójni nie zgadzają się z tymi zarzutami. W apelu, który wystosowali w sierpniu, można przeczytać, że w miejscu, gdzie żeglarstwa uczyli się polscy olimpijczycy i mistrzowie świata, „mają stanąć pomosty na luksusowe jachty najbogatszych ludzi. Trenerów i zawodników próbuje się zaś zmusić do przyjęcia nowego miejsca, które położone na gołych skałach, przy wąziutkim przesmyku, jest skrajnie niebezpieczne dla dzieci i młodzieży i oznacza koniec możliwości szkolenia żeglarskiego". W apelu, pod którym podpisali się m.in. Zofia Noceti-Klepacka, Mateusz Kusznierewicz i Dominik Życki, czytamy też: „Sytuacja staje się dramatyczna, blokuje się możliwość pracy z młodzieżą, mnoży nieprzyjemności, żąda nawet karnych opłat od trenerów i zawodników za wjazd na teren bazy! Dlatego raz jeszcze prosimy o pomoc wszystkich ludzi dobrej woli. Środowisko żeglarskie chce rozwijać bazę szkoleniową nad Zalewem Zegrzyńskim, ma pomysły i możliwości. Do tego potrzebna jest jednak stabilna sytuacja prawna i zaniechanie działań, które odbieramy jako próbę zniszczenia żeglarstwa sportowego na tym terenie". Na razie żadna ze stron nie chce ustąpić. Działacze Spójni zapowiadają, że będą walczyć o bazę i możliwość szkolenia małych żeglarzy.

"Rzeczpospolita"