Nie chcą sklepu z dopalaczami
Mieszkańcy kamienic przy ul. Gałczyńskiego nie chcą, aby na ich podwórku znajdował się sklep z dopalaczami. - Przed wejściem gromadzą się grupy narkomanów - mówią.
Od miesiąca na tyłach reprezentacyjnego Nowego Światu działa sklep Dopalacze.com. Można tu kupić m.in. suplementy diety, substancje ziołowe i chemiczne. Na szklanych półkach widać też fifki do palenia ziół oraz tzw. smarty, czyli syntetyczne narkotyki nowej generacji. W skład niektórych tabletek wchodzi substancja psychoaktywna BZP. Na razie są one w Polsce legalne. Trwają jednak prace nad delegalizacją takich substancji.
Sprzedają zioło
– Od kiedy sklep działa, w okolicy zrobiło się niebezpiecznie. Kręcą się tabuny młodzieży, niektóre osoby są agresywne. Strach przejść po zmierzchu, bo sklep jest czynny do godz. 22 – opowiada lokatorka, która jest członkiem władz wspólnoty kamienicy przy ul. Gałczyńskiego. Boi się, więc prosi o zachowanie anonimowości.
– To miejsce przyciąga narkomanów i dilerów, bo tutaj promuje się branie – dodaje inna lokatorka. – Byłam świadkiem transakcji, jeden młody człowiek przekazywał drugiemu jakieś zawiniątko. Nie wiem, czy sprzedawał narkotyki, czy dopalacze – mówi.
Przeciwnicy sklepu właśnie jego klientów obarczają odpowiedzialnością za próbę włamania do jednego z mieszkań.
– Wcześniej to się nie zdarzało. I nigdy nie było tu tylu dresiarzy – mówi pani Małgorzata. Przedstawicielka władz wspólnoty dodaje, że o wszystkim informowała dzielnicowego. – Policjanci jednak tutaj nie zaglądają – skarży się.
Dopiero po naszej interwencji na miejsce pojechała straż miejska. – Gdy w środę wysłaliśmy patrol, na podwórku było około 20 młodych osób, na nasz widok uciekli – przyznaje Zbigniew Leszczyński, komendant straży miejskiej. Dodaje jednak, że sklep działa legalnie. – My możemy działać tylko prewencyjnie.
Spożywcze dopalacze
Przedstawiciele wspólnoty żądają od właściciela lokalu, który wynajął go firmie handlującej dopalaczami, aby rozwiązał umowę z najemcami.
– Nikt nas nie prosił o opinię na temat tego sklepu, a teraz pod budynkiem stoją narkomani – napisali.
– Nie dostałem tego pisma. Nawet nie wiedziałem, że sprzedawane są tam jakieś dopalacze. Wynająłem lokal pod sklep spożywczy i przemysłowy – mówi właściciel lokalu Marian Lewandowski.
Na razie nie planuje on wycofania się z najmu. – Umowa jest długoterminowa. Nie dotarły do mnie żadne skargi.
– Jestem przekonany, że bardziej niebezpiecznym miejscem są okolice sklepów, gdzie przez całą dobę sprzedaje się alkohol – odbija piłeczkę Piotr Domański, reprezentujący sieć sklepów z dopalaczami. – Nie mieliśmy dotychczas do czynienia z agresywnymi klientami.
Śródmiejscy policjanci i strażnicy przekonują, że w ciągu ostatniego miesiąca nie mieli więcej zgłoszeń z okolic sklepu. Zapowiadają jednak, że teraz patrole będą zaglądały tam częściej.
Dodaj swoją opinię...
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON