Opłata za publiczny szalet: sprawa rangi prezydenckiej
Skorzystanie z toalety na skwerze Hoovera będzie kosztowało złotówkę. Tak zarządziła Hanna Gronkiewicz-Waltz. A Śródmieście szykuje dzielnicową „mapę potrzeb”.
Ustalam wysokość opłaty za korzystanie z szaletu publicznego usytuowanego w obiekcie na terenie skweru Hoovera w Warszawie (...) w kwocie 1,00 zł (jeden złoty)” – czytamy w zarządzeniu podpisanym własnoręcznie przez prezydent miasta.
Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie powinna się zajmować poważniejszymi sprawami niż cennik w sławojce?
Toaletowa moc urzędu
– Sprawa wygląda być może absurdalnie, ale wprowadzenie opłaty publicznej wymaga właśnie takiego trybu – mówi rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. – Poza tym przebudowa Krakowskiego Przedmieścia była od A do Z pod osobistym nadzorem prezydent Warszawy – twierdzi.
Skwer Hoovera 5 grudnia zostanie otwarty po remoncie kosztującym 22 mln zł. Toaleta ruszy dopiero wiosną przyszłego roku – razem z kawiarnią, restauracją i galerią artystyczną.
Czy publiczna toaleta nie powinna być bezpłatna? – Złotówka to nie fortuna. Ta cena nie powinna nikogo odstraszać – mówi Paweł Kołodziejski z Zarządu Terenów Publicznych.
Z deficytem toalet na Trakcie Królewskim władze nie potrafią poradzić sobie od lat. Zrobiliśmy wczoraj rekonesans w okolicach skweru Hoovera i pl. Zamkowego.
W restauracji Piec na drzwiach toalety znaleźliśmy kartkę: „Płatna 3 zł, dla gości gratis“. W Coffee Heaven wejścia bronił napis: „Dla gości żetony u obsługi”. Literatka liczyła sobie za udostępnienie toalety 2 zł. W Pizzy Hut usłyszeliśmy:
– Toaleta jest tylko dla gości. Obok jest szalet publiczny.
A toaleta publiczna za ścianą ma cennik: 1 albo 2 zł (w zależności od zakresu usługi). Opłatę przed wejściem pobiera tzw. babcia klozetowa. Za to bez problemu można wejść za potrzebą do Giovanniego, Traktu i restauracji Staromiejskiej.
Mapa potrzeb dzielnicy
W ubiegłej kadencji Rada Śródmieścia uchwaliła obniżkę czynszu dla restauratorów, którzy zgodzą się na bezpłatny dostęp do toalet w lokalach (ze specjalną informacją w widocznym miejscu w lokalu). Proste? Niby tak, ale wyszło jak zwykle.
– Upust wyniósł 40 zł miesięcznie. Usługa była uciążliwa, a ulga żadna. Zrezygnowałam – mówi właścicielka Messalki Urszula Galecka. Teraz pobiera 5 zł, „bo woda podrożała”.
Toaletowe umowy z miastem podpisało zaledwie 10 restauratorów w całym Śródmieściu. Dzielnica przygotowuje kolejny „szaletowy projekt”.
– Wystąpiliśmy do Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami, żeby opracował mapę potrzeb w dzielnicy. Musi też policzyć, o ile mniej zarobi dzielnica, jeśli da najemcom z ogólnodostępną toaletą upust np. pięcioprocentowy – mówi radny Grzegorz Walkiewicz.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON