Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

10 km w pół godziny

Piotr Szymaniak 04-10-2009, ostatnia aktualizacja 02-11-2009 19:29

A dokładniej w 29:55. Tyle czasu potrzebował Kenijczyk Cosmas Kyeva, by zwyciężyć w ulicznym wyścigu Biegnij Warszawo. Najlepszy czas wśród kobiet uzyskała Maria Cześnik, czołowa polska triathlonistka.

autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa

Ale w Biegnij Warszawo wynik ma drugorzędne znaczenie. – Jestem bardzo zadowolony, że w ogóle skończyłem – mówi 13-letni Szymon Burszta z Nowej Iwicznej. – Przyznaję, że trochę szedłem, aż taki dobry nie jestem, ale jak kibice dopingują to jest o wiele łatwiej.

To był największy uliczny bieg w Polsce. Przez centrum miasta przelała się rzeka biegaczy w niebieskich koszulkach. Choć pogoda nie była najlepsza (pod koniec wyścigu do wysiłku dodatkowo motywował padający deszcz) to warszawiacy po raz kolejny pokazali, że moda na bieganie nie przemija, a wręcz przeciwnie - zaraża coraz więcej osób.

– Frekwencja dopisała. W tym roku wystartowało 11117, a do mety dobiegło tylko 25 biegaczy mniej – cieszy się Dominika Stawczyk, rzecznik prasowy biegu. – Sami jesteśmy zaskoczeni, że tak wielu osobom udało się pokonać całą trasę.

Warszawiacy biegli, jeździli na rolkach, a nawet pchali przed sobą dziecięce wózki. Po drodze przechodnie i rodziny kibicowali i zachęcali do większego wysiłku. Choć chęci były szczere, nie do wszystkich uśmiechnęło się szczęście. Jednego z uczestników biegu zabrała karetka z ul. Myśliwieckiej, około 150 metrów od mety. Nieszczęśnik złamał nogę. Poza tym służby medyczne interweniowały kilkakrotnie, ale nikomu nie stało się nic poważnego.

Mimo to, nie wszystkim udało się wygrać z samym sobą.

Zdecydowana większość biegaczy miała jednak powody do zadowolenia.

– Było naprawdę super. W przyszłym roku też na pewno pobiegnę – zapowiada Jędrzej Nykowski.

W gorszych nastrojach byli za to kierowcy, którzy tkwili w korkach. Szczególnie duże były na Wisłostradzie. Na czas biegu zostało bowiem wyłączonych z ruchu kilka ulic w centrum miasta (m.in. fragmenty Czerniakowskiej, Marszałkowskiej czy Al. Ujazdowskich). Trasy zmieniły też tramwaje i autobusy.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy