r e k l a m a

Biegli za wolność

Krzysztof Lech 11-11-2009, ostatnia aktualizacja 15-11-2009 11:29

Prawie sześć tysięcy osób biegiem w Warszawie uczciło 91. rocznicę odzyskania niepodległości. Trasę o długości 10 km najszybciej pokonali Rafał Wójcik i Agnieszka Gortel.

autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa

Mimo deszczu, wczoraj w południe rekordowa liczba biegaczy w białych i czerwonych koszulkach utworzyła wielką żywą flagę. Sygnał do startu w al. Niepodległości dała Irena Szewińska.

W tym roku trasa wiodła al. Jana Pawła II, ul. Anielewicza, Andersa, Marszałkowską i Koszykową. W mercedesie jechał sobowtór marszałka Józefa Piłsudskiego.– To mój siódmy występ w Biegu Niepodległości, ale dopiero drugie zwycięstwo. Szkoda, że pogoda nie dopisała – komentuje zwycięzca Rafał Wójcik.

– Na trasie było wielu kibiców. Bili brawo, a ja uzyskałem lepszy czas niż w Biegnij Warszawo – cieszy się Robert Korzeniowski, czterokrotny mistrz olimpijski.

Na trasie pojawili się legioniści. – 11 listopada to data, o której Polacy powinni zawsze pamiętać. Warto ją kultywować chociażby przez bieganie – podkreśla Marek Jóźwiak, skaut Legii.

Oprócz niego pobiegli m.in. Jakub Wawrzyniak, drugi trener Jose Antonio Vicuna, dyrektor sportowy Mirosław Trzeciak , Tomasz Sokołowski oraz wieloletni lekarz zespołu Stanisław Machowski.

– Pobiegłem dzięki namowom kolegów z Legii. Jak na kończącego sześćdziesiątkę, 50 minut to niezły wynik.

Z 5700 osób sklasyfikowano 5595, w tym: 5244 biegaczy, 205 nordic walking, 135 rolkarzy i 11 na wózkach. Najstarszym był 83-letni Jan „Ułan” Niedźwiecki, który ukończył wszystkie 21 Biegi Niepodległości.

Relacja uczestnika biegu

Janusz Kalinowski Królewski Klub Biegacza

Ruszam za wicemistrzem igrzysk olimpijskich i świata Piotrem Małachowskim i niebawem go wyprzedzam. Czytam z kartki, jaką widzę na plecach jednego z zawodników: „Jestem jak pies, który urwał się z łańcucha, który choć głodem przymiera, to jednak – wolny”. Kilka pytań i już wiem: to emerytowany nauczyciel i trener, 57-letni Jerzy Rojek, ojciec siedmiorga dzieci. Czas mija wyjątkowo szybko. Niebawem półmetek. Nasiąkające wodą buty robią się coraz cięższe. Ucieka mi Janusz Kopaniak, dyrektor Warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Na mecie jest cztery minuty przede mną z wynikiem 55.27. Dziewięć minut przede mną finiszował Paweł Januszewski. – Mimo deszczu bardzo przyjemnie mi się biegło. Tym razem nie nastawiałem się na wynik. Zachęciłem do udziału 15 kolegów z pracy i starałem się im pomagać na trasie, trzymając odpowiednie tempo – mówi mistrz Europy z Budapesztu (1998) i brązowy medalista z Monachium (2002) w biegu na 400 m ppł. Oczom nie wierzę – sześć minut po mnie kończy bieg Małachowski. Chyba skrócił pan trasę – pytam? – Ja? – dziwi się. – Planowałem pokonać 10 km w 1,5 godziny, a uzyskałem czas o 25 minut lepszy. To dla mnie wielka satysfakcja – podkreśla.

Życie Warszawy