Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Szef poległ za Barcelonę

Izabela Kraj 08-12-2011, ostatnia aktualizacja 08-12-2011 07:42

Dyrektor Biura Sportu w ratuszu Wiesław Wilczyński zrezygnował ze stanowiska. Powód? Prezydent Warszawy miała dość promowania przez niego akademii piłkarskiej FC Barcelona.

Wiesław Wilczyński
autor: Rafał Guz
źródło: Rzeczpospolita
Wiesław Wilczyński

Wiesław Wilczyński kierował miejskim Biurem Sportu od pięciu lat.   Trafił do ratusza jako fachowiec  – rekomendowany przez Marka Borowskiego – gdy lewica współrządziła miastem z PO.

Wczoraj, dość niespodziewanie, złożył rezygnację.

– A prezydent ją przyjęła.

I zgodziła się zwolnić dyrektora ze świadczenia pracy – wyjaśnia Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza. Skąd tak nagła dymisja szefa sportu?

– Po prostu mój punkt widzenia okazał się w kilku sprawach inny niż punkt widzenia przełożonych – mówi nam Wiesław Wilczyński. – Skończyła się zatem moja misja w mieście i uznałem, że czas odejść. Ale dziękuję wszystkim osobom, z którymi współpracowałem, szczególnie pani prezydent.

Jak się dowiadujemy, Hannę Gronkiewicz-Waltz i Wilczyńskiego poróżnił głównie pogląd na prywatną szkołę piłkarską dla dzieci i młodzieży.

Otwarta z wielką pompą FC Barcelona Escola Varsovia stała się szybko jedną z popularniejszych w stolicy, dystansując nawet szkółki Legii. Wilczyński nigdy nie ukrywał, że jest w ten projekt osobiście zaangażowany. Nazywany jest jej ojcem chrzestnym. Podczas otwarcia deklarował, że to prywatna inicjatywa i szkoła nie będzie korzystać z miejskich dotacji.

Tymczasem kilka dni temu     pojawiły się wieści, że do ratusza z akademii FC Barcelona wpłynęła faktura na 55 tys. zł. Tyle miasto miałoby zapłacić szkole za promowanie stolicy.

– Absolutnie takiej faktury nie wysyłaliśmy, ani nie podpisywaliśmy! Jestem zaskoczony – stwierdza dyrektor zarządzający FCB EV Witold Miller.

Sprawdziliśmy. Rzeczywiście w mieście nie było faktury. Ale...   był za to projekt umowy między miastem a akademią przygotowany właśnie przez dyrektora Wilczyńskiego. Na jego podstawie szkoła miałaby dostać zapłatę za promocję.  Skarbnik ratusza takiej umowy podpisać nie chciał.  Prezydent odmówiła wypłaty i wezwała dyrektora „na dywanik".

– Przygotowałem projekt takiej umowy, ponieważ doceniłem siłę rażenia medialnego tej szkoły – wyjaśnia nam Wilczyński. – Jej wartość medialna od momentu stworzenia już została wyceniona na 9 mln zł.

Przewodniczący komisji sportu w Radzie Warszawy Paweł Lech (PO) ocenia, że podwójna rola dyrektora Wilczyńskiego była kłopotliwa dla miasta. – Ale to nie umniejsza jego zasług. Jego pomysły organizowania sportu i rewitalizacji obiektów w mieście były wdrażane. Gorzej było z planami na przyszłość, gdy budżet na sport w 2012 r. został okrojony o 15 proc. – komentuje Lech.

Sprawa zatoczyła już  szersze kręgi polityczne. Poseł PiS Przemysław Wipler zamierza zawiadomić prokuraturę, by zbadała, czy mogło dojść do wykorzystywania funkcji publicznej przez dyrektora.

– To wstrętne insynuacje i polityczna gra – ripostuje atakowany. –  Dlaczego, gdy coś robi się z zaangażowaniem, pojawiają się  plotki, że mam w tym jakiś interes? Przez dwa lata namawiałem FC Barcelona, by założyła szkołę w Warszawie, ale nie mam tam żadnych udziałów ani profitów. Wszystko robiłem, by promować system szkolenia sportowców. Tworzenie i organizowanie miejsc sportu to przecież jedno z moich zadań – wyjaśnia. I kończy: – A jako puentę może pani zacytować SMS, który właśnie dostałem od bardzo znanej osoby publicznej: „Wiesławie. Tu polityka wygrała z merytoryką. Przykro. Pozdrawiam".

Wiesław Wilczyński

Ze sportem związany od wielu lat. Zanim w 2007 r. Wiesław Wilczyński przyszedł do ratusza, był prezesem klubu żużlowego Polonia, wiceszefem Polskiej Konfederacji Sportu i wiceministrem. W mieście uchodził za „człowieka lewicy", zaangażowany m.in. w budowę stadionu Legii, przygotowania do Euro 2012. W badaniach opinii działania miasta w sporcie dobrze oceniało go 91 proc. warszawiaków.

Życie Warszawy