Na swoich stronach spółka Gremi Media Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Leo broni zespołu jak lew

Maciej Białek 09-06-2008, ostatnia aktualizacja 10-06-2008 16:57

Po porażce z Niemcami trener Leo Beenhakker robi dobrą minę, ale w meczach o wszystko z Austrią i Chorwacją musiał radzić sobie bez kontuzjowanego Macieja Żurawskiego.

Mariusz Lewandowski
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Mariusz Lewandowski

Z jednej strony Beenhakker, z drugiej – ponad 100 smutnych polskich dziennikarzy. Ciągle narzekamy na porażkę w Klagenfurcie, a Holender robi wszystko, by przekuć ją w moralne zwycięstwo.

– Czasami myślę, że tylko ja w Polsce wierzę w moich piłkarzy. Z Niemcami graliśmy dobrze!– mówił wczoraj. – Graliśmy przeciw piłkarzom z najsilniejszych lig świata. A my? Nagle musieliśmy wznieść się na poziom na co dzień obcy polskim piłkarzom. To jeden z najlepszych meczówreprezentacji od czasu, gdy ją prowadzę. Prawda jest taka, że Niemcy grali chwilami znakomicie. Nawet ich selekcjoner stwierdził, że to jego najlepsze spotkanie w roli trenera kadry – dodał Holender.

Roger od początku

Beenhakker stara się nosić wysoko głowę, ale ciągle przybywa mu zmartwień. W czwartek kontuzja Błaszczykowskiego, w piątek Kuszczaka, w niedzielę porażka z Niemcami, a wczoraj... zła informacja o stanie zdrowia Żurawskiego.– Maciek naderwał mięsień czwórgłowy uda, co oznacza, że nie zagra już w fazie grupowej turnieju – przyznał lekarz reprezentacji Jerzy Grzywocz. – Na uraz narzeka też Mariusz Lewandowski. To stłuczenie i lekkie skręcenie stawu skokowego, ale tu rokowania są znacznie lepsze. Mamy nadzieję, że zdąży na mecz z Austrią – dodał.

Beenhakker nie chce mówić o składzie na czwartek, ale niemal pewne jest, że za Żurawskiego wystawi – jak z Niemcami po przerwie – Rogera. Wczoraj bardzo chwalił legionistę. – Był kreatywny, grał lepiej niż nasi skrzydłowi – mówił Leo.

„Wasyl“ kierowcą

Porażka i kontuzje martwią, ale kibice, którzy w licznej grupie koczowali wczoraj pod treningowym stadionem w Bad Waltersdorf (później dopuszczono ich w pobliże piłkarzy), zobaczyli przedstawicieli reprezentacji w niezłych nastrojach. Doszło nawet do tego, że Marcin Wasilewski przez chwilę... kierował autokarem.

– Panowie, głowy do góry, nie załamujmy się! To jest turniej, czasami przegrywa się pierwszy mecz, a potem wszystko wychodzi – mówił Lewandowski, najlepszy nasz piłkarz w meczu z Niemcami. – I Austriacy, i Chorwaci nam „leżą“ – dodał.

– Czy odbuduję psychicznie reprezentację w trzy dni, tak jak kiedyś po porażce z Finlandią? Oczywiście! Teraz będzie łatwiej, bo piłkarze są znacznie silniejsi mentalnie i znam ich o wiele lepiej – podkreśla Beenhakker, który przed rozruchem siadł wśród zawodników na boisku i przez kwadrans spokojnie z nimi rozmawiał. – Ciągle słyszę o wierze lub braku wiary tych chłopaków w swoje możliwości. Jezu Chryste! Zapewniam was, że polscy piłkarze przyjechali tutaj odnosić sukcesy! Przypomnijcie sobie początek eliminacji mistrzostw Europy, gdy wszyscy nas już skreślali! I co? Teoretycznie w ogóle nie powinno nas tutaj być, a awansowaliśmy do finałów z pierwszego miejsca w grupie – dodał Holender.

Chcę, żeby Leo został

Obecny na zajęciach kadry prezes PZPN Michał Listkiewicz też tryskał optymizmem.

– Eksperci zgodnie mówią, że Polacy są znacznie lepiej przygotowani niż dwa lata temu. Jaka będzie przyszłość Beenhakkera? Bez względu na wyniki w Austrii chcę, żeby dalej pracował z reprezentacją. Pod jego wodzą, co pokazał nawet mecz z Niemcami, zrobiła duży postęp – podsumował Listkiewicz.

Kilkadziesiąt metrów dalej fani z Tomaszowa Maz. skandowali niezmordowane: „Polacy, jesteśmy z wami“. Trenerze, nie tylko pan wierzy w tę kadrę!

Jeden błąd na dziesięć

Paweł Golański

Przed meczem z Niemcami tradycyjnie robiliśmy sobie nadzieje, ale wyszło jak zawsze.

Paweł Golański: Niemcy okazali się od nas lepsi, więc musimy z pokorą przyjąć porażkę. Szkoda, że obie bramki straciliśmy po naszych ewidentnych błędach. Taka porażka boli jeszcze bardziej.

Dlaczego obrońcy wychodzili daleko przed pole karne? W ten sposób Niemcy dochodzili do sytuacji sam na sam z Arturem Borucem.

No właśnie, sami to analizujemy. Zachowaliśmy się źle przynajmniej w dwóch sytuacjach. Rywale świetnie grali piłką, a my – zamiast się cofnąć – wybiegaliśmy daleko przed bramkę. Popełniliśmy błędy w ustawieniu i tak straciliśmy pierwszą bramkę. Szkoda, bo byliśmy na- stawieni na to, że Niemcy ruszą na nas od początku. Mieliśmy grać „bezpiecznie“ w tyłach i przeczekać pierwsze minuty. Nie udało się.

Co się stało przy drugim golu? Nie wiedział pan, że za plecami nadbiega Schweinsteiger?

Wiedziałem. Postanowiłem kopnąć piłkę w aut, ale odbiła się tak nieszczęśliwie, że spadła mu pod nogi. Pech. Na dziesięć takich kopnięć, piłka dziewięć razy leci daleko. Ale teraz było inaczej... Analizowałem później feralną sytuację. Teraz wiem, że lepiej byłoby kopnąć prawą nogą, ale takie decyzje podejmuje się w ułamku sekundy. Nie ma czasu na kalkulowanie.

Grał pan na lewej stronie obrony, czyli przeciw Clemensowi Fritzowi i Philippowi Lahmowi. Ten drugi pokazał wielką klasę, o czym przekonał się m.in. nasz lewy pomocnik Jacek Krzynówek.

Rzeczywiście, Lahm to gracz światowej klasy. Świetnie się ustawiał, często z Friztem „podwajali się“, wychodzili błyskawicznie do przodu.

Czuliście wsparcie 20 tysięcy polskich kibiców w Klagenfurcie?

Od początku do końca. Polscy fani są najlepsi na świecie, zresztą nie muszę nikogo przekonywać. Szkoda, że nie odwdzięczyliśmy się rezultatem. Ale nadal liczymy na kibiców.

Mecz z Niemcami to już przeszłość. Teraz gramy z Austrią, czyli rywalem na pewno do ogrania.

Najgorsze, co moglibyśmy teraz zrobić, to zwiesić głowy. Wciąż jest szansa na wyjście z grupy. Urwanie punktów Niemcom ułatwiłoby nam sprawę, ale tego już nie zmienimy. —rozmawiał w Austrii Maciej Białek

Życie Warszawy