r e k l a m a

"Znicz wisi w próżni"

mk 03-07-2008, ostatnia aktualizacja 03-07-2008 15:22

Znicz Pruszków, który zdaniem jego prezesa Marka Śliwińskiego, zawieszony jest w próżni, czeka na oficjalną decyzję PZP, w której klasie rozgrywkowej w nadchodzącym sezonie, będzie występował. - Najważniejsze, byśmy jak najszybciej dowiedzieli się na czym stoimy - martwi się prezes pruszkowskiego klubu.

- Licencję uprawniającą do gry w nowej pierwszej lidze już dostaliśmy, ale ekstraklasa do wyższa półka i zupełnie inne wymagania. Oczywiście podjęlibyśmy rękawicę, bo żal byłoby nie skorzystać z takiego prezentu od losu, ale ... do wszystkiego brakuje oficjalnej decyzji PZPN. Przedłuża się sprawa bytomskiej Polonii, "wyrok" na Koronę jest wciąż nieprawomocny, więc nie wiem, kiedy można się spodziewać ostatecznych rozstrzygnięć - dodał.

- Przygotowujemy się do występów w pierwszej lidze, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że nie ma przesłanek ku grze w ekstraklasie. Nie dostaliśmy jednak żadnych oficjalnych wytycznych z PZPN i jesteśmy zawieszeni w próżni. Życie toczy się dalej, przynosi różne rozstrzygnięcia, ale wszystko to dzieje się trochę poza nami - powiedział Marek Śliwiński.

W ubiegłym sezonie zespół zajął piąte miejsce drugiej ligi i szykował się do występów w nowej, pierwszej klasie rozgrywkowej. Jednak po karnych degradacjach Zagłębia Lubin i Korony Kielce oraz w związku z kłopotami Polonii Bytom z uzyskaniem niezbędnej licencji pruszkowianie są blisko niespodziewanego awansu.

- Głównym problemem Znicza byłaby kwestia stadionu i niezbędnej infrastruktury. "Korzystamy z obiektu zarządzanego przez miasto i to jego władze mają gotowe projekty szybkiej modernizacji stadionu. My tylko jesteśmy jedną ze stron. Wiadomo, że brakuje oświetlenia, podgrzewanej murawy i tego nie da się załatwić z dnia na dzień. Wiem, że pewne przymiarki już zostały poczynione, trwają opracowania techniczne projektów. Niewątpliwie PZPN oraz Ekstraklasa SA musiałyby nam iść na rękę w kwestii terminarza i dać trochę czasu na wypełnienie obowiązków licencyjnych - podkreślił prezes Znicza.

- Jego zdaniem, pierwsze dwa-trzy mecze Znicz mógłby rozegrać na wyjeździe, a później skorzystać z czyjejś gościny. "Wchodzą w grę dwa rozwiązania. Albo zagramy na obcym stadionie w roli gospodarzy, albo np. skorzystamy z pomocy Legii Warszawa, z którą utrzymujemy dość przyjazne kontakty, i na jej stadionie przyjmiemy jednego czy dwóch rywali. Myślę, że po 5-6 kolejkach nasz stadion mógłby już spełniać licencyjne wymogi, ale wszystko zależy od tego, kiedy ruszą prace. A do tego potrzebna jest oficjalna decyzja PZPN. I tak koło się zamyka... - wyjaśnił Śliwiński.

rp.pl