r e k l a m a

Ekstraklasa sparaliżowana

Maciej Białek 24-07-2008, ostatnia aktualizacja 25-07-2008 21:42

Dzisiaj miał ruszyć sezon ekstraklasy, ale I kolejka została przełożona. Zagłębie Lubin i Korona nie zagrają w tej lidze. Na razie...

W największym skrócie sytuacja na teraz wygląda następująco: w najbliższy weekend ekstraklasa nie wystartuje (sezon zacznie się dopiero od II kolejki, czyli być może za tydzień). Zdegradowane za korupcję Korona Kielce i Zagłębie Lubin do czasu rozpatrzenia ich odwołań przez Trybunał Arbitrażowy przy PKOl są klubami nowej I ligi, ale w ogóle nie biorą udziału w rozgrywkach (ich mecze są przełożone). W ekstraklasie pozostaną Arka, Jagiellonia i Piast, a Widzew – zdegradowany początkowo do nowej II ligi – zagra klasę wyżej.

„Życie Warszawy” przewidywało taki bałagan już 18 lipca.

W ubiegły piątek przypominaliśmy, że kolejny tydzień może przewrócić skład ligi do góry nogami. Alarmowaliśmy, że dziesięć drużyn wciąż nie wie, w której z klas wystąpi.

PZPN kontra Ekstraklasa

Ostatnia decyzja Trybunału Arbitrażowego PKOl o uchyleniu decyzji PZPN w sprawie degradacji za korupcję Widzewa i zawieszenia postanowienia w podobnej sprawie dotyczącej Zagłębia Lubin sprawiła, że ludzie odpowiedzialni w Polsce za start rozgrywek mieli nie lada orzech do zgryzienia.

Przypomnijmy bowiem, że w środę Komisja ds. Nagłych PZPN przywróciła Zagłębie do ekstraklasy, przeniosła Widzew z II do I ligi i zapowiedziała rozegranie barażu o prawo gry w najwyższej klasie między Jagiellonią a Piastem.

W czwartek w trybie nadzwyczajnym zebrał się zarząd PZPN, który postanowił, że liga wystartuje zgodnie z planem.

Chwilę potem swoje oświadczenie wydała jednak Ekstraklasa SA, spółka prowadząca rozgrywki.

– Pierwsza kolejka zostanie... odwołana. To my, na mocy umowy z PZPN, prowadzimy rozgrywki w najwyższej klasie, dlatego decydujemy o terminach kolejek – przypomniał prezes Ekstraklasy SA Andrzej Rusko. – Z całą stanowczością stwierdzam, że pierwsza kolejka nie odbędzie się w najbliższy weekend! – dodał kategorycznie.

To jedyny konkret, bo tak naprawdę prezes Ekstraklasy SA nie był wczoraj pewien, czy rozgrywki wystartują tydzień później. Sytuacja zagmatwa się jeszcze bardziej, jeśli za miesiąc Trybunał Arbitrażowy uchyli kary degradacji Zagłębia Lubin i Korony Kielce. Co wtedy? Teoretycznie obie drużyny powinny wrócić do ekstraklasy, ale to z kolei oznacza, że najwyższa klasa liczyłaby 18 drużyn.

Takie pomysły pojawiały się zresztą już przed obradami zarządu PZPN (m. in. wspominał o tym w TVN24 Jerzy Engel). Przyznajmy, że w obecnej sytuacji to chyba najbardziej rozsądne rozwiązanie. Przedstawiciele Ekstraklasy SA mają jednak spore wątpliwości.

– Wówczas pieniądze uzyskane ze sprzedaży praw telewizyjnych trzeba podzielić na 18, a nie na 16 zespołów. Nie wiem, czy inne kluby się na to zgodzą. Przecież są udziałowcami Ekstraklasy SA i nie możemy bez nich podejmować decyzji. Sytuacja jest bardzo skomplikowana – przyznaje prezes Rusko.

Przy okazji bałaganu w polskim futbolu powrócił dawny grzech – kwestia podziału kompetencji między PZPN i Ekstraklasę SA. Jedno ciało chce rozpoczęcia ligi, drugie nie. Koniec końców – w najbliższy weekend wystartują tylko te rozgrywki, które znajdują się pod auspicjami PZPN (czyli ligi I i II).

Wiemy, że nic nie wiemy

Dodajmy, że PZPN zaakceptował na razie decyzję Trybunału Arbitrażowego w sprawie Widzewa (czyli łodzianie, a nie ŁKS Łomża, zajmą miejsce Polonii Warszawa w I lidze), ale i zapowiedział jej zaskarżenie do Sądu Najwyższego. To jednak potrwa kilka miesięcy.

Reasumując – po środowym zamieszaniu związanym z decyzją Trybunału Arbitrażowego przy PKOl wydawało się, że w czwartek dowiemy się nieco więcej, tymczasem sytuacja jest bardziej zagmatwana niż dzień wcześniej.

Na pocieszenie przypomnijmy, że w ostatnich latach regularnie mieliśmy galimatias tuż przed startem rozgrywek. Najpierw podejrzane mecze barażowe o udział w ekstraklasie, później niepewne losy niektórych drużyn (np. Pogoni Szczecin w 2006 roku), a w ubiegłym roku przywrócenie dosłownie w ostatniej chwili do rozgrywek najwyższej klasy pozbawionego wcześniej licencji Ruchu Chorzów.

Grzegorz Mielcarski, ekspert stacji Canal+

To, co się teraz dzieje w naszej piłce, przeszło już wszelkie możliwe granice! Śledzę na bieżąco wiadomości w Internecie i nie jestem w stanie zapamiętać, co stało się dzień wcześniej. Fani są oszukiwani na każdym kroku. Sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. Jeszcze jedna, może dwie dziwne i kontrowersyjne decyzje, a kibice i działacze piłkarscy wejdą do PZPN i wyniosą tych ludzi na taczkach, bo na to zasługują. Nikt ich wtedy nie uratuje. Będą musieli szybko szukać tylnego wyjścia, bo nie zdążą nawet zabrać swoich rzeczy.

Janusz Basałaj, szef Orange Sport, stacji mającej pokazywać mecze ekstraklasy

Z pewnością takie zamieszanie nie robi dobrze naszym rozgrywkom. Sytuacja jest tak mało stabilna, że należy się poważnie zastanowić nad realnym terminem rozpoczęcia rozgrywek. Wiem, że to jest naiwne, ale mam nadzieję, że przez ten tydzień sytuacja się unormuje. Niestety PZPN cały czas nie radzi sobie z korupcją i to odbija się na wizerunku całego futbolu w Polsce. Otwarta została puszka Pandory i nikt nie ma pomysłu, jak ją zamknąć. To niestety dezorganizuje całą ekstraklasę, a – co za tym idzie – utrudnia pracę jej sponsorom: telewizjom Canal Plus i Orange Sport.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy