r e k l a m a

Legia odpowiada ŻW: kolej na ruch kibiców

ar 29-07-2008, ostatnia aktualizacja 29-07-2008 21:07

Nie będzie żadnych rozmów bez wcześniejszego zaprzestania wulgarnego obrażania właścicieli klubu - zapowiadają władze Legii w odpowiedzi na artykuł ŻW.

autor zdjęcia: Przemysław Wierzchowski
źródło: Fotorzepa

"Mamy dość tego protestu!" - przeczytaj nasz artykuł

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że mamy dość protestu kibiców i oczekujemy - wraz z tysiącami kibiców - zmiany atmosfery na meczach stołecznej drużyny.

Klub odniósł się do kroków, które według nas, powinien podjąć.

"Mamy obecnie do czynienia z sytuacją, w której jedyną zorganizowaną reprezentacją Kibiców jest Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa. W przeszłości podejmowaliśmy próby rozmów ze Stowarzyszeniem, doszło nawet do podpisania stosownych porozumień dotyczących współpracy oraz organizacji dopingu. Niestety porozumienia były tylko zapisanymi kartkami papieru. SKLW ich nie realizowało, lub nie było w stanie ich zrealizować. Obecnie prezentowane postulaty SKLW są nam dobrze znane. Jednak to my jesteśmy organizatorem meczu i naszym obowiązkiem jest przestrzeganie prawa na stadionie" - czytamy w komunikacie klubu. "Zdajemy sobie sprawę, że Stowarzyszenie może być naszym sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. Jednak musi tego naprawdę chcieć i nie działać na szkodę Klubu łamiąc prawo i wulgarnie lżąc zarząd. Jeżeli SKLW naprawdę chciałoby porozumienia zgodziłoby się z tym, że ludzie szkodzący wizerunkowi Legii nie mogą być przez nich wspierani. Postulat, aby uchylić zakazy stadionowe nałożone na chuliganów za wydarzenia w Wilnie jest dla Klubu nie do zaakceptowania. Zakazy otrzymały bowiem osoby wobec których mamy niezbite dowody na to, że uczestniczyli w zamieszkach. Chyba żaden prawdziwy Kibic nie życzyłby sobie, aby tacy ludzie reprezentowali Legię. (...) Zgadzamy się, że awantura w Bełchatowie była plamą na wizerunku Stowarzyszenia, ale to absolutna nieprawda, że dla prezesów była niczym woda na młyn. Byliśmy zdruzgotani i zbulwersowani wydarzeniami w Bełchatowie nie mniej niż Kibice. Były one bowiem plamą na wizerunku wszystkich Kibiców Legii, a więc i wizerunku całego Klubu".

Zarząd odniósł się także do kwestii środków pirotechnicznych używanych do opraw meczowych.

"Kwestia środków pirotechnicznych na stadionie jest kwestią zamkniętą. Na używanie środków pirotechnicznych nie zezwala ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. Jeżeli jest ze strony Kibiców wola oglądania pokazów pirotechnicznych przed lub po meczach można wystąpić do odpowiednich władz o zezwolenie i zatrudnić profesjonalna firmę. Tak robił Klub po ważnych dla nas wydarzeniach, jak choćby zakończenie sezonu".

Władze Legii stanowczo wykluczają możliwości wznowienia dialogu z kibicami, jeśli ci nie zrezygnują z lżenia właścicieli i zarządu. "Podkreślamy jednak raz jeszcze, że warunkiem wyjściowym do wszelkich rozmów jest całkowite zaprzestanie wyzwisk pod adresem właścicieli i zarządu Klubu. Dopóki nie ustaną wulgaryzmy i obrażanie, dopóty nie będzie żadnych rozmów" - czytamy w oświadczeniu.

"My już nie raz wyciągaliśmy rękę w stronę środowisk kibicowskich. Teraz kolej na odzew z drugiej strony" - twierdzi klub.

ŻW Online