r e k l a m a

Polski bramkarz znów był najlepszy

Maciej Białek 10-09-2008, ostatnia aktualizacja 11-09-2008 22:09

Biało-czerwoni pokonali w eliminacjach MŚ amatorów z San Marino 2:0, ale lepiej o tym zapomnieć. Zwłaszcza o bolesnym fakcie, że w Serravalle – to nie żart – najlepiej zagrał Łukasz Fabiański.

Drużyna gospodarzy przed meczem
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Drużyna gospodarzy przed meczem

Słaba, chwilami beznadziejna gra naszych piłkarzy w meczu ze Słowenią (1:1) wymusiła zmiany w składzie. Leo Beenhakker wprowadził od początku Grzegorza Wojtkowiaka i Euzebiusza Smolarka.

Zanim mecz eliminacji MŚ 2010 się rozpoczął, skandalicznie zachowali się polscy kibice. Do tego, że ubliżają władzom PZPN, już się przyzwyczailiśmy. Tym razem jednak wykrzykiwali bluźnierstwa w trakcie polskiego hymnu (gospodarzy również). Brak słów.

Przetrwaliśmy nawałnicę

Zażenowani byliśmy również przez pierwsze pół godziny spotkania w Serravalle. Już w czwartej minucie po faulu Wojtkowiaka gospodarze mieli... rzut karny. Na szczęście Łukasz Fabiański obronił strzał Andy’ego Selvy, jednego z dwóch zawodowych piłkarzy San Marino. Wkrótce potem golkiper Arsenalu – znakomicie grający również w sobotnim meczu ze Słowenią – nie dał się pokonać w sytuacji sam na sam. Dzięki niemu udało się przetrwać nawałnicę 200. drużyny rankingu FIFA. Uff...

W 28. minucie Beenhakker zrozumiał, że dalsze trzymanie na boisku Marcina Kowalczyka mija się z celem i wprowadził Jacka Krzynówka. Pomocnik Wolfsburga ożywił poczynania biało-czerwonych. Osiem minut przed przerwą Smolarek wykorzystał niepewną interwencję bramkarza San Marino i wpakował piłkę do pustej bramki.

Do przerwy – o zgrozo – bardzo wyrównanego meczu prowadziliśmy różnicą jednej bramki, a w głębi ducha dziękowaliśmy trenerowi Andrzejowi Dawidziukowi, że kiedyś wziął pod swoje skrzydła Fabiańskiego i zrobił z niego bramkarza klasy międzynarodowej.

Piłkarze w rękawicach są najlepszymi zawodnikami drużyny Beenhakkera niezmiennie od początku Euro 2008, ale żeby na takie miano zasługiwać w starciu z San Marino?!

Bohater z Pruszkowa

W drugiej połowie pracownicy miejscowych biur, pizzerii, urzędów pocztowych i firm zajmujących się przeprowadzkami zupełnie opadli z sił (amatorska liga w ich kraju jeszcze nie wystartowała), więc nie musieliśmy drżeć o końcowy wynik.

Polscy piłkarze osiągnęli znaczną przewagę, chociaż do 68. minuty nic – z wyjątkiem chaosu – z tego nie wynikało. Wówczas męki nasze i zawodników Beenhakkera przerwał wprowadzony w drugiej połowie debiutant Robert Lewandowski.

Były piłkarz Znicza Pruszków zdobył gola w podobny sposób jak Smolarek. Z tą różnicą, że przed jego strzałem piłka odbiła się od słupka.Trochę wymęczone zwycięstwo nad San Marino poprawi samopoczucie Beenhakkera i jego piłkarzy, ale nie przybliży nas do finałów MŚ 2010.

Z dwóch powodów. Jeśli nie zdarzy się koniec świata – amatorzy z 29-tysięcznej republiki przegrają wszystkie mecze w kwalifikacjach. Poza tym przy ustalaniu bilansu wicemistrzów grup (zagrają ze sobą barażeo awans) nie będą liczyły się bramki i punkty zdobyte w meczach z najsłabszym zespołem w grupie. Ale może to dobrze...

San Marino – Polska 0:2 (0:1)

• Bramki: Smolarek (36’), R. Lewandowski (68’).

• Polska: Fabiański – Wojtkowiak, Żewłakow, Jop, Kowalczyk (28’ Krzynówek) – Błaszczykowski, M. Lewandowski, Roger, Piszczek (88’ Murawski) – Smolarek – Saganowski (59’ R. Lewandowski).

Życie Warszawy