Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

To nie stadion, to arena

Piotr Szymaniak 08-10-2009, ostatnia aktualizacja 12-10-2009 21:50

Marek Boretti, twórca koncepcji wielofunkcyjnego kompleksu w miejscu stadionu Polonii, pokazał projekt kibicom. – To będzie najbardziej innowacyjny obiekt w Polsce – mówił.

Hala do koszykówki – widoczność z każdego miejsca ma być idealna
źródło: materiały prasowe
Hala do koszykówki – widoczność z każdego miejsca ma być idealna

Kibice KSP mają problem bogactwa. Co rusz media donoszą o nowych koncepcjach zagospodarowania terenów przy Konwiktorskiej: wszystkie piękne, nowoczesne, łączące sport z usługami komercyjnymi i wszystkie... tylko na papierze.

Wczoraj w kawiarni Czarna Koszula swój projekt sympatykom Polonii przedstawił Marek Boretti, polski architekt mieszkający na stałe w Stanach Zjednoczonych.

Główną jego częścią będzie stadion na 30 tys. miejsc, spełniający wszystkie wymogi FIFA i UEFA. Ale w ramach jednej bryły ma ją też powstać hala do koszykówki na pięć tysięcy krzesełek, a także hotel oraz powierzchnie komercyjne. Według szacunków, kompleks ma kosztować ok. 250 mln dolarów.

– Na trzech podziemnych poziomach będzie parking na 2,5 tys. samochodów, w tym 150 autokarów. W dniach, kiedy nie będą się odbywać żadne imprezy, będą mogli tam parkować turyści odwiedzający Starówkę – mówi Marek Boretti. – Założenie jest takie, że to ma być wielofunkcyjna arena, która będzie na siebie zarabiać.

Według pomysłu architekta, zachowana będzie też zabytkowa fasada stadionu, która „będzie stanowiła kredens w środku całego obiektu”. A cechą wyróżniającą będzie zasuwany dach w formie składających się płatków kwiatu. Co na to kibice?

Ci obawiają się głównie, czy miasto będzie chciało poprzeć coś, co będzie konkurencją dla Stadionu Narodowego. – Tam też będzie zasuwany dach – mówili.

– Tak, ale po zasunięciu dachu na naszym obiekcie będzie też ogrzewanie, klimatyzacja i znakomite oświetlenie. Komfort uczestnictwa w imprezie będzie nieporównywalny. Dach Stadionu Narodowego ochroni tylko przed deszczem – ripostował architekt. – Będzie można organizować koncerty na 40 tys. widzów. W Polsce brakuje miejsca, gdzie w komfortowych warunkach można by obejrzeć np. koncert Madonny.

– No dobrze, ale czy nagle się nie okaże, że przyjeżdża Madonna, a my nie będziemy mieli gdzie z tym Piastem przegrać – zauważył, nie kryjąc złośliwości wobec piłkarzy, jeden z fanów.

– Piłkarze będą mieli priorytet – zapewnia twórca koncepcji. Fani obawiali się też, czy ewentualna budowa nie pozbawi ich na zbyt długo możliwości oglądania piłki przy Konwiktorskiej (projekt zakłada wyłączenie boiska na okres jednej rundy).

Ale największe wątpliwości mieli co do decyzji miejskich urzędników. Choć Marek Boretti zapewniał, że po prezentacji koncepcji w ratuszu opinie były pochlebne, ktoś rzucił: „To jest Warszawa, za pięć dni może być inaczej”. Zwłaszcza że istnieją jeszcze inne alternatywne wersje stadionu.

Życie Warszawy