r e k l a m a

Polonia przegrała z Zagłębiem

mz 20-03-2010, ostatnia aktualizacja 22-03-2010 14:04

W trzech meczach rundy wiosennej Zagłębie dość niespodziewanie zdobyło 7 punktów, jednak na własnym stadionie lubinianie nie wygrali od października 2009 r. Sobotnie spotkanie było więc znakomitą okazją do przełamania fatalnej passy, choć trener Marek Bajor nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Mateusza Bartczaka i Szymona Pawłowskiego. Polonia zagrała w niemal najsilniejszym składzie.

autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa

Po pierwszych 30 minutach meczu kibice mogli się czuć rozczarowani, ponieważ z boiska wiało nudą. Obie drużyny skupiły się na defensywie, wolno rozgrywały akcje i raziły niedokładnością. Serca lubińskich fanów zabiły szybciej tylko raz, gdy w 14. minucie sędzia za zbyt wysoko podniesioną nogę Sergio Reiny, podyktował rzut wolny pośredni z dziewięciu metrów. Strzały polonistów zatrzymały się jednak na murze, a uderzenie Janusza Gancarczyka bez problemu złapał Bojan Isailovic.

Jednak w miarę upływu czasu oba zespoły przyspieszyły i zrobiło się ciekawiej. Na kwadrans przed końcem Tomasz Brzyski dośrodkował z rzutu wolnego wprost na głowę Łukasza Trałki, ale piłka o centymetry minęła bramkę strzeżoną przez Isialovica. Pięć minut później Martins Ekwueme z ponad 20 metrów trafił w poprzeczkę.

Na początku drugiej części gry z boiska usunięty został Mouhamadou Traore. Napastnik gospodarzy w starciu z obrońcami Polonii przewrócił się w polu karnym, sędzia uznał, że próbuje on wymusić "jedenastkę" i bez wahania pokazał Senegalczykowi drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Mimo osłabienia Zagłębie nadal atakowało. Przy pasywnej grze Polonii przyniosło to efekt w 71. minucie. Ilijan Micanski przejął piłkę na własnej połowie i popędził na bramkę rywali. Przebiegł 60 metrów, minął czterech obrońców, "położył" bramkarza i spokojnie skierował piłkę do siatki.

Po zdobyciu bramki Zagłębie cofnęło się na własną połowę. Goście ruszyli do ataku, ale nie mieli pomysłu na sforsowanie twardo grającej obrony Zagłębia. Już w doliczonym czasie gry Wojciech Kędziora przejął piłkę po wybiciu Costy, wykorzystał błąd defensywy Polonii, minął bramkarza i ustalił wynik meczu.

PAP