r e k l a m a

Może stąd będzie mi bliżej do kadry

Michał Kołodziejczyk 27-07-2010, ostatnia aktualizacja 27-07-2010 22:23

Euzebiusz Smolarek o powrocie do Polski i o reprezentacji

autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa

Co spowodowało, że zdecydował się pan podpisać kontrakt z Polonią?

Euzebiusz Smolarek: Myślę, że to dla mnie dobry klub, chce mi pomóc. Przyjechałem, żeby wygrać dla Polonii jak najwięcej meczów. Z prezesem Józefem Wojciechowskim rozmawialiśmy bardzo krótko i to być może było decydujące. Dla mnie liczyły się czas i konkrety, a nie gdybanie. Chcę jak najszybciej wrócić na boisko.

Rok temu uwierzyłby pan w to, że będzie grał w ekstraklasie?

Nigdy nie mówiłem, że wykluczam występy w Polsce. Powtarzałem, że jeśli nadarzy się kiedyś dobra okazja, to być może z niej skorzystam. Nadarzyła się, znalazłem się w takim, a nie innym momencie kariery i zgłosił się klub, któremu na mnie zależało.

Zna pan piłkarzy Polonii?

Niektórych znam ze zgrupowań reprezentacji. Stadion też znam, bo kadra ćwiczyła tu, kiedy byliśmy w Warszawie. W środę mam pierwszy trening, poznam resztę chłopaków, bo przecież dopiero co przyleciałem z Grecji i trudno, żebym wiedział już wszystko.

Niemcy, Hiszpania, Anglia, Grecja, a teraz Polska. Nie uważa pan, że to jednak krok w tył?

Ekstraklasa jest coraz silniejsza. W Polsce buduje się nowe stadiony i rozgrywki będą coraz ciekawsze. Na transfer do Polonii zdecydowałem się także dlatego, że być może stąd będzie bliżej do reprezentacji. Ale na razie liczy się tylko liga.

Miał pan wcześniej propozycje z Polonii Bytom i Lecha Poznań?

Tak, to prawda, prowadziliśmy rozmowy, ale nie miały one żadnego sensu. Te kluby nie chciały mnie w składzie, nie rozbijało się wcale o takie pieniądze, o jakich pisała prasa.

Wie pan, że z prezesem Wojciechowskim tak samo łatwo się dogadać, jak pokłócić?

Ja już skończyłem rozmawiać, jestem piłkarzem, robię, co umiem, a od rozmów są inni ludzie. Ustaliliśmy, że Polonia grać będzie o najwyższe cele i że tworzy się tu ciekawa drużyna. Mnie to pasuje.

To pana ostatnia szansa na powrót do futbolu?

Mam 29 lat, jeszcze piłki w ekstraklasie nie kopnąłem. Za wcześnie na takie pytania, na boisku pokażę swoją klasę, a nie bez sensu ruszając buzią. Tak samo robiłem w reprezentacji. Uciszałem krytykę golami. Nie jestem tu żadną gwiazdą, jestem tylko jednym z chłopaków z drużyny.

Joel Tshibamba miał propozycję z Lecha Poznań i Polonii Warszawa. Gdy zobaczył zaplecze w Warszawie, powiedział, że to nie jest poważny klub.

Jestem bardzo szczęśliwy, że trafiłem do Polonii.

Ile lat mieszkał pan w Polsce?

Najdłużej od urodzenia do szóstego roku życia, ale teraz nadrobię dystans. Chcę tu sprowadzić bliskich, może nawet zostać.

Życie Warszawy