Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gorzej nie będzie

Piotr Żelazny 27-09-2016, ostatnia aktualizacja 27-09-2016 10:13

Sporting – Legia: Mistrz Polski z nowym trenerem, ale ze starymi problemami.

Defensywa Legii w meczu z Borussią była bezradna. W Lizbonie musi się poprawić.
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Defensywa Legii w meczu z Borussią była bezradna. W Lizbonie musi się poprawić.

Wyjazd do Lizbony, gdzie oczekuje już Sporting, nie wywołuje oczywiście takiej gorączki jak spotkania z Borussią Dortmund czy Realem Madryt. Wicemistrz Portugalii był wszak losowany z trzeciego koszyka i chociaż oczywiście to znana w całej Europie firma, to jednak kibice nie wymawiają tej nazwy z wypiekami na twarzy.

A jednak klub ze stolicy – który od kilku dobrych lat prowadzi wzmożoną kampanię informacyjną, by nie nazywać go jak się utarło „Sportingiem Lizbona", gdyż pełna nazwa brzmi Sporting Clube de Portugal – to nie jest łatwy i przyjemny rywal, szczególnie dla desperacko próbującej wygrzebać się z kryzysu Legii.

W pierwszej kolejce LM drużyna prowadzona przez Jorge Jesusa grała w Madrycie na Santiago Bernabéu i do 89. minuty prowadziła z Realem 1:0. Strata dwóch goli w dwie minuty kosztowała ich trzy punkty, a także 1,5 miliona euro premii za zwycięstwo od UEFA. Mimo to Portugalczycy pozostawili po sobie więcej niż tylko dobre wrażenie.

Sporting ma jedną z najlepszych akademii w Portugalii, a być może i w Europie. To stąd w świat ruszali tej klasy zawodnicy co Cristiano Ronaldo czy poprzedni idol portugalskich kibiców Luis Figo. To szkółka w Lizbonie ukształtowała Ricardo Quaresmę, Naniego, czy Simao Sabrosę. Wychować i z wielkim zyskiem sprzedać, bo przecież nie sposób utrzymać tej klasy zawodników w lidze portugalskiej.

Jednocześnie jednak Sporting jest klubem tranzytowym. Skauci i poszukiwacze talentów tropią po całym świecie diamenty do oszlifowania. Liga portugalska jest świetnym przystankiem dla zawodników z Ameryki Południowej, przez wzgląd na język i kolonialne konotacje szczególnie dla Brazylijczyków, przed próbą podbicia Europy.

Sporting więc siłą rzeczy żyje z promowania piłkarzy i sprzedaży. Przed tym sezonem, mimo awansu do Ligi Mistrzów, także był wielki ruch w interesie. Przede wszystkim aż za 40 milionów euro do Interu Mediolan sprzedano reprezentanta Portugalii, podstawowego piłkarza zwycięzców mistrzostw Europy we Francji – Joao Mario. 30 milionów euro wpłynęło do kasy Sportingu za napastnika Islama Slimaniego, a płatnikiem był mistrz Anglii – Leicester City. Algierczyk w poprzednim sezonie zdobył 27 goli w lidze dla Sportingu.

To właśnie znalezienie następcy dla najlepszego strzelca było najważniejszym zadaniem dla szefów klubu. Przed sezonem ściągnięto aż pięciu nowych ofensywnych zawodników, ale zdecydowanie najlepiej do zespołu wprowadził się ten, który przyszedł jako ostatni – już po rozpoczęciu sezonu. 28-letni holenderski wieżowiec (mierzy 196 centymetrów) Bas Dost w trzech pierwszych meczach ligowych w barwach Sportingu strzelił już cztery gole. W weekend dwukrotnie trafił przeciwko Estoril, a jego nowy klub wygrał 4:2.

Legia gorzej niż przeciwko Borussii raczej dziś nie wypadnie. Po pierwsze dlatego, że rywal jednak jest przynajmniej o klasę słabszy, po drugie w końcu legioniści muszą się odbić od dna. A lepszego momentu niż zmiana trenera raczej już w tym sezonie nie będzie. Pozostaje mieć nadzieję, że Jacek Magiera – w przeciwieństwie do Hasiego – realnie oceni możliwości swoich zawodników i przystąpi do tego spotkania z głęboko defensywnym planem.

Nowy szkoleniowiec odbył ze swoimi piłkarzami zaledwie dwa treningi. Na szczęście Magiera nie musi poznawać zawodników, a i zdecydowana większość z nich doskonale wie, kim jest ich nowy trener i zna go dobrze ze wspólnych lat pracy. Część z nich to właśnie Magiera wprowadzał do dorosłej piłki – jako opiekun juniorów, a później rezerw.

Dobre wiadomości dla Legii są dwie: pierwsza, że do Lizbony z kolegami poleciał Michał Pazdan, który jednak – mimo nie najlepszego występu przeciwko BVB – wciąż jest ostoją drużyny w defensywie. Druga, to fakt iż z ławki Sportingowi nie pomoże jeden z najbardziej charyzmatycznych trenerów w Portugalii – Jorge Jesus, twórca potęgi Benfiki, który w 2015 roku przeniósł się do największego lokalnego rywala. Szkoleniowiec tak gorąco protestował w Madrycie po jednej z decyzji sędziego, że został odesłany na trybuny, a UEFA ukarała go dodatkowym zakazem prowadzenia zespołu w meczu z Legią.

Transmisja o 20.45 w TVP 1 i Canal+

Rzeczpospolita