Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

80 lat temu Halina Konopacka zdobyła pierwszy złoty medal olimpijski

mz 30-07-2008, ostatnia aktualizacja 30-07-2008 07:49

80 lat temu, 31 lipca 1928 roku w Amsterdamie, Halina Konopacka wywalczyła pierwszy złoty medal olimpijski dla Polski. Zwyciężyła w konkursie rzutu dyskiem z rekordem świata 39,62 m. Był to pierwszy z 59 zdobytych dotąd przez reprezentantów kraju złotych medali letnich igrzysk.

źródło: Archiwum

Halina Konopacka (po mężu, ministrze II RP, Matuszewska, następnie Szczerbińska) reprezentowała barwy AZS Warszawa. Stanęła w kole na Stadionie Olimpijskim w Amsterdamie nie będąc już nowicjuszką w lekkiej atletyce. Była kilkakrotną rekordzistką świata. Na listę rekordzistek wpisała się po raz pierwszy w maju 1925 r., rzucając na odległość 31,23 m. W roku przedolimpijskim (1927) poprawiła ten rezultat na 39,18 m.

Urodzona 26 lutego 1900 r., w Rawie Mazowieckiej Konopacka była niemalże samorodnym talentem sportowym. Za przykładem brata Tadeusza, grała w tenisa, pływała, jeździła na nartach, grała w piłkę ręczną. Przypadek sprawił, że została dyskobolką. Rekord Polski ustanowiła mimochodem w 1924 r., a już w następnym rekord świata.

- Wzięłam dysk do ręki i już po paru próbach ustanowiłam rekord kraju. No i kazali trenować. Po paru miesiącach okazało się, że pobiłam rekord świata, o którym nie miałam pojęcia - wspominała mistrzyni olimpijska z 1928 r.

Rozbrajająco szczere wyznanie. Warto jednak pamiętać, że poziom sportu kobiecego w Polsce międzywojennej nie był wysoki. Na świecie było podobnie. Właśnie w Amsterdamie po raz pierwszy włączono do programu igrzysk konkurencje lekkoatletyczne kobiet.

W kobiecych igrzyskach światowych w Pradze w 1930 r. Konopacka zwyciężyła wynikiem 36,80 m. Wcześniej jednak osiągnęła to, co najważniejsze w jej karierze sportowej. Podobno rano w dniu zawodów olimpijskich była tak zdenerwowana, że podczas śniadania rozbiła talerz z jajecznicą twierdząc, że jest przesolona.

W eliminacyjnej serii konkursu Polka rzuciła 39,17 m, by w finale poprawić ten rezultat na 39,62 m. Pokonała Lillian Copeland (USA) - 37,08 m i Ruth Svedberg (Szwecja) - 35,92 m. Ósma była Genowefa Kobielska (Cejzikowa) - 32,72.

Wrażenia Konopackiej z tego dnia tak opisał "Stadion", z 14 sierpnia 1928 roku:

- Mój dzień zapowiadał się nieszczególnie. Od rana padał deszcz. Oślizgły dysk, miękkie koło, zimno, wiatr, to niedobre prognostyki. Jedyne moje atuty to dobre poczucie i szalona chęć zwycięstwa - chęć zwycięstwa tak wielka, że prawie pewność...

Przez długi tunel wychodzę na boisko. Dopiero teraz widzę przytłaczającą potęgę stadionu... Z trudem odnajduję biało-czerwone chorągiewki na trybunach, wśród rozkołysanego tłumu widzów... Z trudem tylko słyszę okrzyki "Polska, Halina!" i czuję, że ci ludzie proszą i dopominają się o hymn i sztandar.

Jestem ogromnie podniecona. Moja biało-czerwona chorągiewka z boiska musi wyrosnąć w wielki sztandar i zawisnąć na najwyższym maszcie. Nie wiem, czy któraś z konkurentek przystępowała do rzutów z tak mocnym pragnieniem zwycięstwa. Wreszcie rzucam. Już pierwszy rzut przekonywa mnie, jak bardzo chcę, pomaga do mogę. Zwyciężyłam i nie miałam siły cieszyć się ze zwycięstwa. Widziałam, jak cieszą się wszyscy wokoło mnie, oszałamiały mnie serdeczne uściski dłoni, zewsząd płynące objawy sympatii swoich i obcych i te powodzie kwiatów.

W ciągu siedmiu lat kariery Halina Konopacka nigdy nie przegrała swej "koronnej" konkurencji, rzutu dyskiem. Była rekordzistką Polski także w pchnięciu kulą, rzucie oszczepem, skoku wzwyż, w wielobojach. 25 razy zdobywała mistrzostwo Polski. Nie ograniczała się tylko do sportu. Miała bogate zainteresowania i liczne talenty. Pisała wiersze publikowane w "Wiadomościach Literackich", "Skamandrze". Wydała tom wierszy, zatytułowany "Któregoś dnia". Malowała. Była działaczką sportu kobiecego. Od czasu wojny mieszkała w USA, gdzie zmarła (w Holyhill na Florydzie) 28 stycznia 1989 r.

W następnym roku urna z prochami mistrzyni olimpijskiej sprowadzona została, zgodnie z wolą Zmarłej, do Warszawy i 18 października spoczęła na Cmentarzu Bródnowskim.

PAP