Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Fala biegaczy na stołecznych ulicach

LECHU 03-10-2011, ostatnia aktualizacja 03-10-2011 14:29

Po­nad 10 tys. osób wy­star­to­wa­ło w nie­dzie­lę w or­ga­ni­zo­wa­nym przez Bo­gu­sła­wa Ma­miń­skie­go bie­gu Bie­gnij War­sza­wo, naj­więk­szej im­pre­zie tego ty­pu w Pol­sce. To­wa­rzy­szy­ło im 3 tys. pie­chu­rów.

Start zlo­ka­li­zo­wa­ny był na ul. Czer­nia­kow­skiej, ko­ło sta­dio­nu Le­gii, a me­ta na ul. Ła­zien­kow­skiej przy Tor­wa­rze II. Tra­sę 10 km uli­ca­mi War­sza­wy naj­szyb­ciej po­ko­nał Yared She­gu­mo. Etiop­czyk, któ­ry od 10 lat miesz­ka w Pol­sce, a od 2003 r. ma rów­nież na­sze oby­wa­tel­stwo i re­pre­zen­tu­je nasz kraj na lek­ko­atle­tycz­nych za­wo­dach, po­trze­bo­wał na po­ko­na­nie tra­sy 29 mi­nut i 37 se­kund.

– Tro­chę wia­ło, ale bie­gło się przy­jem­nie. Koń­ców­ka faj­na, bo by­ło z gór­ki i no­gi sa­me nio­sły – mó­wił uśmiech­nię­ty She­gu­mo. – Bieg świet­ny i je­stem szczę­śli­wy, bo po­bi­łem swój re­kord ży­cio­wy. Na mi­strzo­stwach Pol­ski mia­łem 29 min 48 s. Przy­znam, że po szó­stym ki­lo­me­trze, kie­dy pi­łem wo­dę, po­czu­łem zmę­cze­nie, ale ja­koś so­bie po­ra­dzi­łem – do­da­je zwy­cięz­ca.

Wśród pań, po­dob­nie jak przed ro­kiem, zwy­cię­ży­ła mi­strzy­ni Pol­ski na tym dy­stan­sie Iwo­na Le­wan­dow­ska z cza­sem 34 min 36 s.

– Star­tu­jąc w Bie­gnij War­sza­wo, chcia­łam po­ka­zać, że bie­ga­nie mo­że być czę­ścią ży­cia. Po­go­da faj­na, cie­pło, ale tro­chę wia­ło – dzie­li­ła się wra­że­nia­mi naj­szyb­sza ko­bie­ta, któ­ry ty­dzień te­mu star­to­wa­ła w Ma­ra­to­nie Ber­liń­skim.

Zwy­cięz­ca­mi są jed­nak wszy­scy, któ­rzy ukoń­czy­li bieg. Wśród nich by­li olim­pij­czy­cy.
– Bie­głem nie­złym tem­pem i my­ślę, że uzy­ska­łem czas lep­szy niż go­dzi­na. Ale do­kład­nie nie wiem, bo żo­na przez po­mył­kę wy­rzu­ci­ła mi chi­pa – tłu­ma­czył An­drzej Su­pron, wi­ce­mistrz olim­pij­ski w za­pa­sach z Mo­skwy.

Im­pre­zę od po­cząt­ku współ­fi­nan­su­je urząd mia­sta.
– Bie­ga­nie to ta­ka cho­ro­ba, któ­ra po­win­na się roz­prze­strze­niać. To ra­dość z ak­tyw­ne­go try­bu ży­cia, moż­li­wo­ści spo­tka­nia przy­ja­ciół. Pro­mu­je­my to ja­ko mia­sto, bo im­pre­za cią­gle się roz­wi­ja – mó­wi Wie­sław Wil­czyń­ski, dy­rek­tor sto­łecz­ne­go Biu­ra Spor­tu i Re­kre­acji.

Li­mit uczest­ni­ków bie­gu – 10 tys. – oka­zał się zbyt ma­ły, bo­wiem chęt­nych by­ło du­żo wię­cej.
– Tę im­pre­zę przy­go­to­wy­wa­li­śmy od dzie­wię­ciu mie­się­cy. Du­żo pra­cy, ale efekt zna­ko­mi­ty. Mu­si­my już przy­go­to­wy­wać się na 20 tys. uczest­ni­ków – ko­men­to­wał Bo­gu­sław Ma­miń­ski, dy­rek­tor Bie­gnij War­sza­wo.

Bie­ga­czom to­wa­rzy­szy­ło po­nad 3 tys. cho­dzia­rzy, któ­rzy pod ha­słem „Ma­sze­ru­ję – Ki­bi­cu­ję” po­ko­na­li tra­sę 5 km.

Życie Warszawy