r e k l a m a

Twierdza Saska Kępa

Robert Biskupski 30-01-2012, ostatnia aktualizacja 30-01-2012 23:27

Podczas imprez na Stadionie Narodowym na Saską Kępę wjadą tylko ci, którzy mają specjalną przepustkę

Stadion Narodowy to dla mieszkańców Saskiej Kępy wielki problem. Od lutego będą mieli przepustki, by podczas imprez dojechać do domów  >Stadion Narodowy to dla mieszkańców Saskiej Kępy wielki problem. Od lutego będą mieli przepustki, by podczas imprez dojechać do domów
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Stadion Narodowy to dla mieszkańców Saskiej Kępy wielki problem. Od lutego będą mieli przepustki, by podczas imprez dojechać do domów >Stadion Narodowy to dla mieszkańców Saskiej Kępy wielki problem. Od lutego będą mieli przepustki, by podczas imprez dojechać do domów

Stadion Narodowy to dla nas przekleństwo – mówią mieszkańcy Saskiej Kępy. Jeśli nie chcą, by goście przyjeżdżający na imprezy blokowali autami każdą uliczkę, muszą zgodzić się na zamienienie osiedla w twierdzę. Na kilka dni w miesiącu na wlotach staną patrole straży miejskiej i przepuszczą tylko tych, którzy mają specjalne identyfikatory. Urząd dzielnicy pracuje właśnie nad zasadami ich przyznawania.

Jednak po niedzielnym otwarciu Stadionu Narodowego jego sąsiedzi są pełni obaw.

– Żeby dostać się z centrum na Saską Kępę, trzeba było  jechać naokoło, przez rondo Wiatraczna – mówi radna Pragi-Południe Mirosława Terlecka (PiS). – Nonsensem było też zamknięcie linii tramwajowej. Jednak zamknięcie Saskiej Kępy też nie załatwia sprawy. Ludzie przyjeżdżają tu np. do rodziny. Nie można przecież nas tak po prostu odciąć.

Dzielnica tłumaczy, że działa dla dobra mieszkańców.

– Jeszcze gdy funkcjonował Stadion Dziesięciolecia, mieszkańcy Saskiej Kępy skarżyli się, że nie mogą zaparkować przed swoimi domami, bo zastawiają ich miejsca auta kupców i klientów Jarmarku Europa – tłumaczy wiceburmistrz Pragi-Południe Adam Grzegrzółka. – Gdy stadion zniknął, mieszkańcy odetchnęli. Niestety, już podczas Dni Otwartych Stadionu Narodowego problem powrócił.

– Ludzie parkowali, gdzie tylko się da – potwierdza radna  Terlecka. – Moja córka nie mogła nawet wjechać do bramy w swoim budynku, bo została zastawiona przez samochody.

Tylko z przepustkami

Urzędnicy planują więc rozdać identyfikatory mieszkańcom Saskiej Kępy i osobom, które tam prowadzą działalność gospodarczą. Do końca tygodnia ma być przygotowany regulamin wydawania dokumentów, wzorowany na tym, który od kilku lat funkcjonuje na Trakcie Królewskim. Kto dostanie identyfikator?

Przede wszystkim ci, którzy są na Saskiej Kępie zameldowani.  Będzie też taka szansa dla tych, którzy wynajmują tam lokum, ale będą oni musieli przedstawić umowę najmu.

Tego właśnie obawiają się osoby wynajmujące bez formalności lub studenci mieszkający w kilka osób, gdzie umowę podpisuje tylko jedna z nich.

– Prosiliśmy właściciela naszego mieszkania, by podpisał z nami umowę, ale się nie zgodził – opowiada Anna Klimkiewicz wynajmująca ze swoim chłopakiem mieszkanie przy ul. Walecznych.

Dzielnica takich sytuacji raczej nie będzie uwzględniała.

– Prawo mówi, że jeśli ktoś wynajmuje mieszkanie, powinien mieć podpisaną umowę –mówi burmistrz Grzegrzółka.

Problem może mieć rodzina pani Janiny Odzimek, która co niedzielę zabiera poruszającą się o kulach starszą panią do kościoła, a potem na obiad. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, będą musieli przyjeżdżać po nią taksówką. Te bowiem będą mogły wjeżdżać na Saską Kępę bez przepustek.

„Imprezowe" życie

Część mieszkańców Saskiej Kępy skarży się też, że teraz będzie musiała przystosować   swoje życie towarzyskie do imprez na stadionie.

– Tym bardziej że te ograniczenia będą działać przede wszystkim w weekendy, a tylko wtedy mam czas, by zaprosić bliskich na obiad czy na wieczór przy kieliszku wina – mówi Anna Chojnacka, studentka z Saskiej Kępy.

Sprawą zainteresowali się  też radni Pragi-Południe.

– Pewne ograniczenia powinny być, tylko trzeba je rozplanować tak, by nie ucierpieli mieszkańcy – mówi wiceprzewodnicząca rady dzielnicy Katarzyna Olszewska (SLD). – W życiu zdarzają się różne sytuacje, nie zawsze mamy podpisaną umowę wynajmu. Część właścicieli nie chce jej podpisywać, inni np. wyjechali za granicę i zostawili mieszkanie „pod opieką". Warto też zwrócić uwagę, że samochody czekające na kontrolę mogą spowodować ogromne korki.

Sprawę komplikuje fakt, że w zamkniętym rejonie znajduje się szpital przy ul. Niekłańskiej. Kłopot z dojazdem będą więc miały rodziny  chorych.

– Jeśli ktoś będzie chciał wjechać do szpitala, na pewno patrol go przepuści – mówi burmistrz Grzegrzółka. – Zastanowimy się też nad wytyczeniem przejazdu na Niekłańską.

– Duże imprezy przecież nie będą codziennie, a przy tych mniejszych nie będziemy zamykać osiedla, bo samochody pomieszczą się na parkingu stadionu – tłumaczy burmistrz Grzegrzółka. – Ponadto wydarzenia muszą być zgłaszane co najmniej siedem dni wcześniej. Będziemy więc informować o utrudnieniach.

Życie Warszawy