Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zwycięstwo Lakersów

Marek Cegliński 04-06-2010, ostatnia aktualizacja 04-06-2010 22:40

W pierwszym meczu finału Los Angeles Lakers bez problemów wygrali u siebie z Boston Celtics 102:89.

W rywalizacji do czterech zwycięstw drużyna trenera Phila Jacksona prowadzi 1-0.

Pierwsze punkty w czwartkowym spotkaniu zdobyli Celtics po rzucie Rajona Rondo, ale było to ich jedyne prowadzenie w meczu. Z upływem czasu rosła przewaga gospodarzy. Po trzech kwartach Lakers prowadzili 20 punktami i mecz był rozstrzygnięty.

Znakomicie w zwycięskim zespole grali Kobe Bryant (30 pkt) i Pau Gasol (23 punkty i 14 zbiórek). Hiszpan imponował walecznością i sprytem pod obiema tablicami, potrafił też dogrywać piłki do kolegów będących w dogodniejszych pozycjach pod koszem. To był jego prywatny rewanż na pilnującym go Kevinie Garnetcie, który ośmieszał go w finale przed dwoma laty.

Celtics mieli 31 zbiórek, a rywale o 11 więcej, trafili tylko jeden z dziesięciu rzutów za trzy punkty (Lakers 4/10) i to stanowi całą różnicę. Ray Allen miał kłopoty z faulami, Paul Pierce zdobył 24 pkt, ale połowę z nich z rzutów wolnych. – Rywale grali zdecydowanie agresywniej niż my. Przez cały mecz nas naciskali – ocenił trener Bostonu Doc Rivers. Drugi mecz finałowy odbędzie się w nocy z niedzieli na poniedziałek także w Los Angeles (godz. 2, transmisja w Canal+ Sport).

Życie Warszawy

Najczęściej czytane