Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Przegrana w ostatniej kwarcie

Marek Cegliński 08-08-2010, ostatnia aktualizacja 08-08-2010 21:45

Reprezentacja Polski przegrała w Sofii z Bułgarią 70:74. Droga do finałowego turnieju ME staje się coraz bardziej wyboista.

Rywale przesądzili o swoim zwycięstwie w czwartej kwarcie, w której odrobili 11-punktową stratę, głównie dzięki serii celnych rzutów za trzy punkty. Ostatnie dziesięć minut spotkania, wygrane przez nich 30:15, nie świadczy dobrze o polskiej obronie.

A przez trzy kwarty wszystko tak ładnie się układało.

To nie miał być łatwy mecz dla polskiej reprezentacji, która bardzo źle rozpoczęła eliminacje przegraną w Tblilisi z Gruzją (65:84). Wygrana z Portugalią w Bydgoszczy (86:64) poprawiła nastroje, ale więcej o wartości drużyny miał powiedzieć właśnie mecz z Bułgarią, bo to najgroźniejszy rywal w grupie C. Jedyny obok Polaków uczestnik ubiegłorocznego Eurobasketu, który ostatnio wygrał z drużyną trenera Igora Griszczuka na turnieju we Florencji.

W pierwszym meczu eliminacji Bułgarzy wygrali na wyjeździe z Portugalią (67:59), w drugiej kolejce pauzowali. Obawy mogła też budzić sytuacja kadrowa w polskim zespole, który pojechał do Sofii z 11 zawodnikami, bez kontuzjowanych rozgrywającego Krzysztofa Szubargi i środkowego Adama Łapety. W miejsce Szubargi powołanie otrzymał 25-letni Kamil Chanas, który w Sofii nie zagrał jednak ani przez sekundę.

Pierwsze punkty w meczu zdobyli Bułgarzy po dobitce Filipa Widenowa, ale było to ich jedyne prowadzenie w pierwszych 35 minutach. Od początku to Polska była zespołem skuteczniejszym. Znakomicie rozpoczął mecz Maciej Lampe (12 pkt w pierwszej kwarcie). Po trzech kwartach prowadziliśmy 55:44 i trudno było oczekiwać tak dramatycznego zwrotu akcji w ostatniej kwarcie.

Rywale zaczęli wówczas bardziej agresywnie bronić, trafili w kilku kolejnych akcjach za trzy punkty i w połowie kwarty wyszli na prowadzenie 60:58.

Polacy jeszcze poderwali się do walki i po trzypunktowym rzucie Dardana Berishy doprowadzili do korzystnego wyniku (65:64) w 38. minucie, ale w decydujących akcjach celniej rzucali Widenow i jego koledzy.

Następne dwa mecze eliminacyjne Polacy rozegrają w Łodzi: 14 sierpnia z Belgią i 17 sierpnia – rewanż z Gruzją. Zwycięstwa są obowiązkowe, ale nawet one mogą nie wystarczyć do awansu.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane