Trudne zadanie młodzieży
AZS Politechnika będzie bronić honoru Warszawy w Polskiej Lidze Koszykówki.
Sezon zaczyna się symbolicznie. Rok temu w PLK grała Polonia Warszawa, ale nie dostała licencji z braku pieniędzy – na stulecie klubu.
Była Polonia 2011, klub-fundacja, która grała w PLK w sezonie 2009/2010, wyszkoliła kilku reprezentantów Polski, ale w ostatnią niedzielę zakończyła swoje istnienie. Też symbolicznie, bo meczem z AZS Politechniką.
– Była okazja spotkać wszystkich ludzi, którzy pracowali w Polonii 2011. Trener zwrócił mi dziś uwagę, że teraz na treningi mam zakładać koszulkę Politechniki – mówi Piotr Pamuła i klepie się po logo Polonii.
Pamuła (grał w mistrzostwach Europy na Litwie) to, obok Mateusza Ponitki i Michała Michalaka, jeden z najbardziej utalentowanych graczy Politechniki, która w zeszłym sezonie wywalczyła awans do PLK, a teraz spróbuje się utrzymać. – Przygarnęła nas Politechnika i może marka tej uczelni, mocno związanej z Warszawą, pomoże otworzyć niektóre drzwi – mówi Walter Jeklin, były prezes Polonii 2011, a obecnie menedżer Politechniki i reprezentacji.
Miasto nie pomaga tak, jak by mogło. – Ja na nikogo nie liczę, bo mogę się przeliczyć. Mam tylko prośbę do urzędników, żeby jasno określili, czy koszykówka na takim poziomie ich interesuje. W mniejszych miastach kluby dostają za darmo infrastrukturę, a my musimy płacić za wynajem sali i cieszymy się, jeśli dostaniemy zniżkę – dodaje Jeklin.
Koszykarze trenują w hali Koło, a obok, oddzieleni tylko siatką, wspinają się młodzi ludzie. Politechnika nie ma własnego domu i w poszukiwaniu miejsca do treningu jeździ po Warszawie. Wcześniej zajęcia odbywały się też w małej hali Torwaru.
Mecze też będą się odbywały na Torwarze albo w Arenie Ursynów – w zależności od potrzeb i możliwości. Pierwsze spotkanie, z trzecią drużyną poprzedniego sezonu Treflem Sopot, w niedzielę o godz. 17 na Torwarze.
Faworytem są goście, w których składzie są kadrowicze: Łukasz Koszarek, Łukasz Wiśniewski i Adam Waczyński oraz byli reprezentanci Polski: Filip Dylewicz i Marcin Stefański.
– Wiem, jak ciężkie zadanie nas czeka. Teraz będę miał do dyspozycji jeszcze młodszy zespół niż dwa lata temu – martwi się trener Mladen Starcević, ale nie załamuje rąk. – W czasie przygotowań wylaliśmy dużo potu. Brakuje nam siły fizycznej, więc musimy to nadrabiać szybkością, taktyką i pomysłem na grę – dodaje.
Klubu nie stać na obcokrajowców. Grają wychowankowie, wspomagani doświadczeniem Leszka Karwowskiego – to jedyny zawodnik z bogatym doświadczeniem.
– Na obwodzie nie brakuje nam centymetrów, problemy zaczynają się pod koszem. Po kontuzji Kamila Pietrasa jedynym środkowym jest Marcin Kolowca, który też dopiero wraca do gry po urazie – narzeka szkoleniowiec.
Ciężar gry będą musieli wziąć na siebie młodzi: Ponitka, Michalak, Pamuła czy Jarosław Mokros. To dla nich szansa, żeby wypłynąć na głębszą wodę.
– Na Litwie było mi łatwiej, bo rywale koncentrowali się na moich kolegach. Teraz będzie inaczej – śmieje się Pamuła.
Problemy mogą się zacząć, gdy w trakcie sezonu pojawią się urazy – w kadrze Politechniki jest tylko 10 zawodników.
Walter Jeklin chciałby dodać jeszcze dwóch graczy, ale czeka z tym, aż znajdą się sponsorzy.
– Co z tego, że namówię kogoś do gry, jeśli nie będzie mu z czego zapłacić? Nie możemy żyć ponad stan – mówi.
Na co więc stać Politechnikę? Trenerzy i zawodnicy mówią o awansie do fazy play-off, bo utrzymanie nie może być celem samym w sobie. Wszystko zweryfikują najbliższe mecze: czy młodzi odbiją się od ściany, czy sforsują kolejną przeszkodę na drodze do kariery. Bardzo liczą przy tym na wsparcie kibiców.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook