r e k l a m a

Smrodek z flash mobem

Anna Wittenberg,Maciej Czerski 03-04-2009, ostatnia aktualizacja 04-04-2009 14:48

Grupa internautów zamierza odświeżyć halę Dworca Centralnego przy pomocy dezodorantów. Ale tak naprawdę będzie promować nowy produkt jednej z sieci komórkowych.

Flash mob to inaczej „błyskawiczny tłum”, który tworzy się na kilka minut, by razem wykonać jakąś czynność. Na zdjęciu akcja  z pl. Zamkowego, podczas której odbyła się walka  na poduszki
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
Flash mob to inaczej „błyskawiczny tłum”, który tworzy się na kilka minut, by razem wykonać jakąś czynność. Na zdjęciu akcja z pl. Zamkowego, podczas której odbyła się walka na poduszki

Akcja odbędzie się w niedzielę. Organizują ją młodzi ludzie z grupy flashmobowej DoIt4Fun. Każdy, kto chce wziąć w niej udział, dostanie kombinezon, maskę i odświeżacz powietrza. Tak uzbrojeni uczestnicy „Fresh mob” dokładnie o godzinie 15 ruszą odświeżyć powietrze na zapyziałym Dworcu Centralnym. Zapachowe gadżety sponsoruje jedna z sieci komórkowych, która akurat wprowadza na rynek nową usługę pod nazwą „fresh”.

– Zadzwonił do nas operator komórkowy i zaproponował nam taką akcję. My robimy to dla zabawy, nie dla reklamy. Zgodziliśmy się jedynie na nagranie akcji i umieszczenie jej w sieci – mówi Marcin Frej z DoIt4Fun.Jednak część środowiska flashmobowego nie akceptuje takiego zachowania.– To są akcje z założenia niekomercyjne, niszowe. Istnieje nawet kodeks postępowania, który głosi: o flash mobach nie wolno nawet rozmawiać – mówi anonimowo osoba związana ze środowiskiem.

Mimo to takie społeczne akcje coraz częściej wykorzystują agencje reklamowe (to tzw. marketing partyzancki). Tak właśnie było np. przy promocji filmu „Kochaj i tańcz”, gdzie w Galerii Mokotów zebrała się grupa statystów i odtańczyła przygotowany wcześniej układ choreograficzny. Profesjonalnie zmontowany filmik trafił do sieci jako rzekoma relacja z flash mobu fanów „Kochaj i tańcz”, a faktycznie była to reklama produkcji.

– Jeżeli agencje reklamowe będą w ten sposób oszukiwać, straci na tym wiarygodność firm i ich produktów. Nowe formy reklamy mają na celu wejść w dialog z odbiorcą. Wykorzystanie flash mobów to więc naturalna kolej rzeczy. Jednak wszystko musi się odbywać na czystych zasadach i z wyraźnym zaznaczeniem, że jest to reklama – ocenia Michał Siejak z agencji reklamowej Harder & Harder. Tymczasem informacji o tym, że operator komórkowy za pomocą flash moba wprowadza na rynek nowy produkt, nie znajdziemy na stronach organizatorów sieci komórkowej. Podobnej manipulacji dopuścił się inny operator telefoniczny, który przed wprowadzeniem na rynek nowego telefonu wynajął w Warszawie statystów do stania w kolejkach. Całość miała na celu podgrzanie atmosfery przed rozpoczęciem dystrybucji aparatu.– Efekt był jednak słaby, bo dla konsumentów odbiór był taki: firma musi płacić za stanie w kolejce, czyli telefon wcale nie jest taki fajny – mówi Siejak.

Czasem jednak to reklama jest inspiracją do zrobienia ciekawej akcji. Tak było w przypadku konsoli do gry Xbox. W krótkim filmiku promującym konsolę dwóch mężczyzn, mijając się w hali dworca kolejowego, zaczyna do siebie mierzyć z ułożonych w formie pistoletu dłoni. Po chwili wszyscy przechodnie celują do siebie. Rozpoczyna się „strzelanina”, w której wszyscy padają trupem. W grudniu 2006 r. flash mob z takim scenariuszem zrobiono w centrum handlowym Arkadia.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy