Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dookoła szafy: szafiarski off

Małgorzata Krężlewicz-Dzieciątek 04-01-2010, ostatnia aktualizacja 11-01-2010 22:31

Areta ma mnóstwo pomysłów i jeszcze więcej energii do ich realizacji. Mimo że nie skończyła jeszcze liceum, wygrała już kilka konkursów, asystowała przy wielu sesjach zdjęciowych i pokazach mody, a na rok 2010 ma bardzo poważne i ambitne plany.

źródło: aretaszpura.blogspot.com
źródło: aretaszpura.blogspot.com
źródło: aretaszpura.blogspot.com

Skąd pomysł na takiego bloga: ze zdjęciami, z modą, z własnymi stylizacjami?

Wcześniej znałam i czytałam inne blogi, w większości zagraniczne, i pomyślałam, że warto będzie założyć własnego i dzielić się spostrzeżeniami, pomysłami i znaleziskami.

Mówisz, że były to głównie blogi zagraniczne, a polskie środowisko szafiarek?

Istnieje. Jest dosyć potężne i prężnie się rozwija, ale nie czuję się jakoś bardzo związana. Może przez to, że nie ograniczam się tylko do takiego standardowego szafiarstwa, ale łączę różne rzeczy na moim blogu. Jest niestandardowy.

Niestandardowy? Czyli trochę tak jakby szafiarski off?

Tak... Tylko w takim pozytywnym sensie. Szafiarki są fajne i fajnie że są. I jestem w tej społeczności, ale robię też inne rzeczy. Nie ograniczam się tylko do wystawiania swoich ciuchów.

Prowadzisz bloga już od jakiegoś czasu. Założyłaś go, inspirując się innymi. A teraz blogowanie i moda stały się Twoim sposobem na życie?

Tak, prowadzenie bloga umożliwiło mi zrobienie kilku rzeczy w tym kierunku: byłam na stażu w popularnym czasopiśmie, pracuję przy pokazach.

Wiążesz z modą swoją przyszłość?

Tak, na pewno bym chciała i będę próbowała, ale niczego nie da się przewidzieć.

Czy Twoi znajomi, rodzina wiedzą, że prowadzisz takiego bloga?

Wiedzą, ale nie sądzę, żeby tam kiedykolwiek byli. Ale czasem w rozmowie pojawia się ten temat, czasem ktoś ze znajomych powie "O, widziałam". Są świadomi tego, co robię, ale nie są wiernymi czytelnikami.

A jak odbierają Twojego bloga?

Traktują go trochę z przymrużeniem oka. Przynajmniej na początku. Teraz zobaczyli, że to ma jakiś odbiór i ktoś się tym interesuje, że przekształciło się w regularne zainteresowanie, że to nie jest tylko marnowanie czasu przed komputerem, tylko to rzeczywiście coś, co bardzo lubię robić.

Powiedziałaś, że ma to jakiś oddźwięk. Jaki? Co dało Ci prowadzenie takiego bloga?

Oprócz tego, że poznałam dużo ludzi, zaczęłam być zapraszana na różne spotkania i pokazy. Poza tym jakaś rozpoznawalność wśród znajomych i wśród znajomych znajomych... i po prostu w internecie.

Bierzesz też udział w konkursach na stylizacje. Dostałaś już kilka wyróżnień.

Tak, moje zdjęcia ukazywały się w serwisie Aktivista z modą miejską. Czasami wysyłam im swoje stroje, stylizacje. Był też konkurs Plusssza. W sumie dowiedziałam się o nim przez przypadek, dzień przed końcem przyjmowania zgłoszeń. Akurat miałam ze sobą butelkę tego napoju. Było jeszcze jasno, więc wyszłam, zrobiłam zdjęcie. Nie wiedziałam, że będzie ono publikowane dalej. Ale się udało.

Wspomniałaś o street style, czyli stylu ulicy. Ty też się tym zajmujesz na swoim blogu?

Tak. Od czasu do czasu noszę ze sobą aparat i jeśli spotkam kogoś fajnie ubranego, czy to na ulicy, czy na imprezie, to robią zdjęcia. Zebrało się już ich trochę. Perełek. Znalezisk.

A jak Ci się podoba warszawska ulica?

Uważam, że nie jest źle. Na to, co są nam w stanie zaoferować sklepy, to jest bardzo dobrze. Cieszy mnie to, że jest powszechna akceptacja lumpeksów. Tak, jak kiedyś było, że kupowanie w secondhandach jest obciachem, tak teraz jest powodem do dumy i można się chwalić swoimi znaleziskami. To bardzo ubarwia ulicę. Ludzie są kolorowi i niepowtarzalni.

Czyli stawiasz na oryginalność. Czy mimo tego masz w swojej szafie coś, co było szafiarskim przebojem?

Tak, mam. Mam słynny naszyjnik z H&M. Mam też ramoneskę, również z H&M, która bardzo często się przewija przez blogi. Niestety lub "stety", większość fajnych rzeczy w bardziej przystępnej cenie przewija się przez kilka lub kilkanaście blogów.

Jakie są Twoje ulubione blogi szafiarskie?

Zaczynałam od oglądania blogów zagranicznych i chyba te pozostały moimi ulubionymi... Wszystkie, które regularnie odwiedzam, można znaleźć na moim blogu.

Oprócz blogów bardzo lubię i czytam wiernie strony z ulicznym stylem i różne strony z informacjami o modzie, pokazami, takie bardziej informacyjne. Na co dzień lubię być dobrze poinformowana. Między innymi Style.com, Sassybella, Fashionista... takie w stylu Twittera też. Suche, modowe informacje.

Hasłem Twojego bloga jest "Doing real stuff sucks" ("Robienie zwykłych rzeczy jest do kitu"). Co miałaś na myśli? Muszę przyznać, że zafrapowało mnie to hasło.

Starałam się i staram umieszczać nie tylko moje stroje, ale także miejsca i rzeczy, które odbiegają od rzeczywistości. Po prostu pokazać, że nie musi być nudno i można znaleźć dużo fajnych okazji i miejsc, żeby ubarwić to życie. Stąd właśnie dużo imprez, eventów albo po prostu zdjęcia z ciekawie spędzonego popołudnia czy pokazane fajne miejsce.

Masz jakieś aktualne marzenia modowe? Coś, co chciałabyś mieć, za czym rozglądasz się w sklepach?

Szukam już nowych kolekcji, wiosenno-letnich, ale jest dużo książek o modzie, które chciałabym mieć. Jest ich mnóstwo: ksiażki Sartorialista, Teen Vogue, albumy i książki, które są w Polsce trudno dostępne. Czy chociażby ta "Influence Book". Są to książki trudno dostępne i drogie. Nie zawierają tak naprawdę dużo informacji, po prostu ładnie wyglądają i cieszą oko.

A masz coś takiego, przynajmniej na chwilę obecną, czego byś nie założyła?

W tym momencie? Na pewno są jakieś faux pas modowe. Są, ale mi się wydaje, że gdybym chciała, miała na coś ochotę, to mogłabym założyć wszystko, łamiąc wszelkie zasady. Ja się nie ograniczam.

Lubisz łamać zasady?

Tak, ponieważ jedną rzeczą są wytyczne, co jest modne, a z drugiej strony nie można się ograniczać. To takie fajne uczucie, ze mimo tego, że wiesz, co jest modne, to robisz na opak. Robisz psikusa wszystkim. I osoby, które na co dzień oglądają cię i biorą z ciebie przykład, i dzięki tobie są na bieżąco z modą, nagle są zdezorientowane.

Mieliśmy wyjątkowo ciepłą jesień, ale jakiś czas temu napisałaś, że wahasz się pomiędzy tym, żeby ubierać się fajnie a tym, żeby ubierać się ciepło. Co zdecydowałaś?

Staram się to wypośrodkować. Ale przy minus dziesięciu stopniach, to jednak dziesięć podkoszulków, sweter, legginsy, spodnie i sześć par grubych skarpet będzie nieodzownym elementem mojego stroju. Jednak wtedy będzie taki mały sen zimowy...

Chcesz przeczytać więcej o zdrowiu, urodzie i modzie? Przejdź do serwisu uroda.zyciewarszawy.pl

uroda.zyciewarszawy.pl