Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Internowani jak skazani

Marta Marcinkiewicz 13-12-2016, ostatnia aktualizacja 13-12-2016 00:00

Wierzchowo Pomorskie to przykład tego, jak wyglądały represje w stanie wojennym. Zimne cele, rzadkie kąpiele, fatalne jedzenie, rewizje, pobicia...

Spacerniak w Wierzchowie Pomorskim.
źródło: Ze zbiorów Małgorzaty i Tadeusza Dziechciowskich
Spacerniak w Wierzchowie Pomorskim.

Wierzchowo Pomorskie to miejscowość położona niedaleko poligonu drawskiego, kilkanaście kilometrów na południe od Złocieńca. Utworzony na mocy zarządzenia nr 50/81 ministra sprawiedliwości z 13 grudnia 1981 r. ośrodek odosobnienia zlokalizowano w wybudowanym w 1975 r. zakładzie karnym dla więźniów kryminalnych.

W 1982 r. przebywało w nim ok. 450 skazanych. Naczelnik mjr Marek Gadomski był zarazem komendantem w ośrodku odosobnienia.

Gdy go tworzono, z pawilonów I i II usunięto skazanych. Internowanych umieszczono w pierwszym z nich (w 28 celach po obu stronach 80-metrowego korytarza), a drugi, na ogół pusty, izolował ich od skazanych przebywających w pawilonach III i IV.

W Wierzchowie Pomorskim internowano wyłącznie mężczyzn, działaczy szczecińskiej i koszalińskiej Solidarności, działaczy opozycji przedsierpniowej, współpracowników i sympatyków KSS „KOR", założycieli Wolnych Związków Zawodowych Pomorza Zachodniego, działaczy Szczecińskiego Klubu Katolików, a także tzw. struktur poziomych w PZPR. Wśród internowanych było pięciu rolników oraz sześciu byłych milicjantów, którzy współorganizowali Związek Zawodowy Funkcjonariuszy MO lub do niego należeli.

Władze umieszczały jednak w ośrodku także kryminalistów. W czerwcu 1982 r. było ich 48 na ponad 200 internowanych.

Warunki początkowo były bardzo trudne, niemal więzienne. Standardowa cela miała wymiary 6,5 m x 5 m x 4 m. Lokowano w niej od czterech do siedmiu osób. W celach były metalowe łóżka z materacami, dwoma kocami, dwoma prześcieradłami i poduszką, szafka na rzeczy osobiste, miotła i szufelka, stół i krzesła, wieszak, kosz na śmieci, kran z zimną wodą i nieosłonięta bądź częściowo osłonięta parawanem toaleta. Żarówki miały wyłączniki znajdujące się poza celą.

Kąpiel przysługiwała internowanym zasadniczo dwa razy w tygodniu, ale zdarzało się, że odbywała się tylko raz, co było formą kary.

Cele były bardzo zimne, po wielu interwencjach zaledwie lekko ogrzane. Brakowało środków czystości i higieny osobistej. Internowani wyrwani z domów, bez możliwości spakowania rzeczy osobistych, dopiero ok. 20 stycznia otrzymali mydło, papier toaletowy, pastę do zębów czy proszek do prania. Były to dary od Polskiego Czerwonego Krzyża.

Pierwsza „wypiska", czyli możliwość kupienia podstawowych produktów w więziennej kantynie, miała miejsce dopiero 27 stycznia 1982 r. Przez pierwszych kilka miesięcy internowani całą dobę spędzali w zamkniętych celach, a porozumiewanie się pomiędzy nimi było zabronione.

Jedzenie internowani określali jako bardzo słabe i bezwitaminowe, a jego kaloryczność podnoszono poprzez dodawanie smalcu lub margaryny do wszystkich potraw. Na śniadanie otrzymywali zupę mleczną i gorzką kawę zbożową, obiad tylko teoretycznie był dwudaniowy, na kolację zaś dostawali chleb, margarynę albo słoninę, gorzką kawę, czasami cebulę lub łyżkę marmolady.

W jedzeniu znajdowano robaki. Trudny do wytrzymania był również rozkład posiłków: kilka godzin pomiędzy śniadaniem a obiadem oraz 2,5 godziny pomiędzy obiadem a kolacją. W kilku celach były grzałki do wody.

W celach przeprowadzano tzw. kipisze, czyli przeszukania. Wiązały się z konfiskatą osobistych notatek, dzienników, listów. Zrywano przy tym emblematy związane z „S", także dewocjonalia.

Pomiędzy internowanymi a władzami ośrodka często dochodziło do konfliktów, z czego najbardziej znane jest pobicie 45 internowanych z 13 lutego 1982 r. Zdarzało się gaszenie światła internowanym w trakcie mycia lub wczesnym wieczorem podczas wykonywania innych czynności w celi.

Komendant Gadomski miał wprost oznajmić internowanemu doradcy szczecińskiej „S" mec. Jerzemu Zimowskiemu: „Internowanie to jest tylko dla zagranicy, by zmniejszyć krzyk z powodu trzymania niewinnych ludzi w więzieniu. Faktycznie jesteście tymczasowo aresztowani i tak będziecie traktowani".

Dopiero nagłośnienie sprawy pobicia z lutego, wymiana części strażników, prokuratorskie śledztwo, wizyty przedstawicieli Kościoła, a nade wszystko Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża spowodowały poprawę warunków życia internowanych. Zlikwidowano piętrowe łóżka, wymieniono pościel i bieliznę osobistą, zmniejszono zagęszczenie cel, „umeblowano" je, a 29 marca 1982 r. zostały otwarte (od 7 rano do 22 wieczorem). Wywieziono śmieci, uporządkowano teren do spacerów, zaczęto dogrzewać zimne dotąd pomieszczenia.

Także regulamin uległ złagodzeniu. Internowani częściej otrzymywali zgodę na dodatkową godzinę widzenia w miesiącu, mniej skrupulatnie ważono paczki, które przywozili ich najbliżsi, rzadsze i nie tak drobiazgowe były „kipisze" w celach i przeszukania udających się na widzenia bądź z nich powracających. Zmieniono również komendanta ośrodka.

28 lipca 1982 r. działalność ośrodka zawieszono (a 34 pozostających w nim internowanych przewieziono do Strzebielinka w województwie gdańskim). Na kilka tygodni przestał istnieć. Jednak pod koniec sierpnia przywieziono do niego nową grupę internowanych po manifestacjach z okazji rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych w Szczecinie.

Odtąd funkcjonował do końca istnienia ośrodków odosobnienia w ogóle. Łącznie przewinęło się przezeń 250 internowanych. Ostatni opuścili go 23 grudnia 1982 r.

Autorka jest historykiem, pracownikiem naukowym Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Szczecinie

"Rzeczpospolita"