Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dach nad głową weterana

Wiktor Ferfecki 14-07-2017, ostatnia aktualizacja 14-07-2017 08:56

Rząd przyśpiesza prace nad projektem mającym ułatwić pobyt kombatantów w domach opieki.

Ok. 300 powstańców może być zainteresowanych pobytem w domu opieki.
autor: Kuba Kamiński
źródło: Rzeczpospolita
Ok. 300 powstańców może być zainteresowanych pobytem w domu opieki.

30 lipca 2016 roku podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego z mocnym apelem wstąpił prof. Leszek Żukowski, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. – Jeżeli w najbliższym czasie nie zostaną podjęte jakieś kroki w formie ustawy, zapewniającej powstańcom bezpieczną starość, to może dojść do tego, że bohaterowie będą umierali w zapomnieniu, mówiąc w przenośni: gdzieś pod płotem – mówił.

Nawiązał do problemów powstańców z uzyskaniem całodobowej opieki w domach pomocy społecznej. Z naszych ustaleń wynika, że przed kolejną rocznicą powstania ten postulat będzie blisko realizacji. – Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu projektem ustawy zajmie się Komitet Stały Rady Ministrów – informuje Beata Mazurek z PiS, szefowa Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą" prof. Leszek Żukowski mówi, że dla wielu powstańców koszty pobytu w domach opieki społecznej są barierą nie do przejścia. W Warszawie wynoszą miesięcznie ponad 4 tys. zł, a powstańcy muszą pokrywać te koszty do wysokości 70 proc. swojej emerytury. Resztę powinna dopłacić rodzina weterana.

– Powstańcy mają dziś powyżej 90 lat i jeżeli mieszkają z rodziną, wszystko jest dobrze. Jeśli ktoś jest samotny i zachce mu się umierać, to jest klęska – mówi prof. Żukowski.

Teoretycznie przepisy dają możliwość zwolnienia z opłat, ale w praktyce jest to trudne. Dlatego powstańcy zwrócili się o pomoc do warszawskiego ratusza. – Usłyszeliśmy, że konieczna jest zmiana ustawy – relacjonuje prof. Żukowski.

W efekcie posłowie PO w porozumieniu z warszawskim ratuszem przygotowali projekt zmiany prawa. Przewiduje, że koszt pobytu w domu w pomocy społecznej będzie w połowie pokrywany przez miasto, a w połowie przed budżet państwa.

Z uzasadnienia wynika, że koszty ustawy nie byłyby wysokie. W Polsce żyje bowiem około 2 tys. powstańców, z czego – zdaniem posłów PO – pobytem w domu pomocy społecznej mogłoby być zainteresowanych około 300 osób.

Mimo to, choć projekt trafił do parlamentu we wrześniu ubiegłego roku, prace nad nim praktycznie się nie toczą. W środę w Sejmie upomniał się o niego warszawski poseł PO Michał Szczerba. – Za chwilę będzie 1 sierpnia, a prezydent Rzeczypospolitej ponownie spotka się z coraz mniejszą grupą powstańców warszawskich. Prof. Leszek Żukowski będzie mógł zapytać: co zrobiliście przez rok – powiedział.

Szczerba poprosił marszałka o zdyscyplinowanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Beata Mazurek odpowiada, że komisja czeka na stanowisko rządu do projektu PO, a przede wszystkim na propozycję przygotowywaną w Ministerstwie Rodziny.

Z rządowego projektu wynika, że z opłat za pobyt w domu pomocy społecznej będzie mógł być zwolniony nie tylko powstaniec, ale każdy członek Korpusu Weteranów Walk o Niepodległość. W jego skład wchodzą ci, którzy do 1956 roku walczyli z bronią w ręku. – Gdybyśmy zdecydowali się tylko na pomoc powstańcom, spotkalibyśmy się ze słusznym protestem innych weteranów – mówi Beata Mazurek.

Szczerba przyśpieszenie prac nad projektem rządowym uważa za efekt nacisków PO i mówi, że na tym nie powinno kończyć się zmian w prawie. Obecnie powstańcom przysługują m.in. dodatek kombatancki, ryczałt energetyczny, ulgi w przejazdach i pierwszeństwo w dostępie do lekarza. Zdaniem posła PO wiele z tych praw pozostaje na papierze. – Przykładowo gdy kombatanci próbują wejść do lekarza bez kolejki, często spotykają się z pretensjami innych pacjentów – mówi.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: w.ferfecki@rp.pl

"Rzeczpospolita"